Cytat: W dniach 30-31 marca 2006 r. na zaproszenie Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej, w Katowicach, Gliwicach i Opolu będzie gościł profesor dr. Bernhard Vogel, Prezes Fundacji Konrada Adenauera. Profesor dr. Bernhard Vogel to wybitny niemiecki polityk, działacz społeczny, mający ogromne zasługi w procesie pojednania polsko-niemieckiego. W praktyce stosuje zasady katolickiej nauki społecznej, od wielu lat zaangażowany w otwarty i szczery dialog polsko-niemiecki. W ramach pobytu prof. dr Bernarda Vogla na Górnym Śląsku zaplanowano następujące wykłady:
30 marca 2006 r., o godz. 15.00 "Chrześcijańska demokracja i katolicka nauka społeczna"
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, ul. Jordana 18
30 marca 2006 r., o godz. 18.00 "Niemcy w 2006 r. i stosunki polsko-niemieckie"
Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach,
ul. Rybnicka 27
31 marca 2006 r., o godz. 11.00 "Chrześcijańska demokracja i katolicka nauka społeczna"
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego,
ul. Drzymały 1 a
Cytat:Szkoda, ze nigdzie nie podają dokładnej informacji o tej książce - nie wiadomo kto wydał, gdzie można kupić, za ile...
Cytat:No tak, nie zauważyłem, że informacja nieaktualna - szkoda :( No, ale zawsze sobie zrobiłem mały spacerek
W watku "Niemcy pod Monte Cassino" padly pytania:
Cytat:| Adam Moczulski:
| Ano mam wątpliwości czytając wypowiedzi niektórych
| współczesnych Ślązaków. Skoro tacy się do dzisiaj
| uchowali to jak to musiało być wtedy ?"Feahisim":
przyznam, że nie rozumiem jakie wypowiedzi współczesnych
Ślązaków masz na myśli, (...)
Ci okropni Polacy
W tym kierunku zmienia się na Śląsku historię polsko-niemiecką,
by - uniewinniając Niemców z rozniecenia i przebiegu drugiej wojny
światowej - zdjąć odium z niemieckości. Odium przeszkadzające
nieco w dumnym głoszeniu przez liderów mniejszości niemieckiej
na Śląsku, że Ślązacy to Niemcy.
Oto więc Gerhard Bartodziej, działacz tej mniejszości na Śląsku,
prezes Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach, głosi
publicznie, że winę za całe zło czasu wojny, jakiego doznali
Niemcy, Żydzi i Rosjanie ponoszą - Polacy.
Przyrównuje polskie obozy pracy, w których po wojnie znaleźli się
autochtoni, zaangażowani w reżim hitlerowski, do niemieckich
obozów koncentracyjnych. I stawia Niemców w rzędzie ofiar na równi
z Żydami, a Polaków na pozycji sprawców tych zbrodni.
Głosi ów prezes Domu Współpracy w Gliwicach, utworzonego
przez rząd krajowy Nadrenii, niemieckiej rządowej Fundacji
Adenauera i rządowej niemieckiej Fundacji Eberta, że gdyby
nie wojna, której według niego winni są Polacy, to Niemcy i tak
znaleźliby się w polskich obozach, a Żydzi zostaliby wymordowani.
Tak więc o ile do niedawna przy niemieckich rozliczeniach z czasami
narodowego socjalizmu odpowiedzialnością obarczano głównie
hitlerowskich przywódców, to teraz wszystkiemu winni są Polacy.
Niemiecka mniejszość na Śląsku w obliczu swoich separatystycznych
aspiracji z entuzjazmem podejmuje taką interpretację historii.
[...]
calosc:
Niepokojące tony Śląska
http://www.tygodniksolidarnosc.com/2004/24/3_nie.htm
" Wciągnięcie europejskich sztandarów na polskie maszty
wyzwoliło na Śląsku, a także w Niemczech, skrywane dotąd
myśli i działania "
..co bylo do przewidzenia
* * *
Śląsk dzisiaj:
http://www.raslaska.org/ras/pol/index.htm
http://www.echoslonska.com/
http://www.prosilesia.net/
http://www.slonsk.com
Cytat:Zabytkowa kapliczka z Gnojewa (gm. Miłoradz) zostanie odremontowana
Są pieniądze na odnowienie zabytkowej kapliczki w Gnojewie. Tamtejszy kościół ciągle czeka na lepszy czas.
Niemiecko-Polska Fundacja Ochrony Zabytków Kultury pomoże w remoncie kapliczki przydrożnej w Gnojewie. Przekaże 25 tys. zł na renowację tego XV-wiecznego obiektu. Zgodnie z umową, jaka została podpisana między gminą Miłoradz a organizacją, samorząd będzie musiał m.in. przygotować teren do przeprowadzenia remontu, ustawić rusztowania, uporządkować miejsce wokół kapliczki po skończeniu robót.
27 członków fundacji odwiedziło gminę Miłoradz i podczas tej wizyty miało okazję przyjrzeć się miejscowym zabytkom. Oprócz kapliczki zobaczyli także ossorium w Bystrzu, czyli miejsce przechowywania kości, oraz Sanktuarium Błogosławionej Doroty. Jeśli współpraca będzie układała się pomyślnie, być może na przełomie czerwca i lipca zostanie podpisana kolejna umowa, do której dołączy jeszcze jedna strona - parafia w Mątowach Wielkich. To porozumienie miałoby dotyczyć renowacji ossorium w Bystrzu.
- Szacowany koszt przedsięwzięcia to 50 tysięcy złotych - mówi Emil Jędrzejewski z Urzędu Gminy w Miłoradzu.
Członkowie polsko-niemieckiej fundacji od dwóch lat zbierają fundusze wśród osób prywatnych w Niemczech; potem przekazują pieniądze na ratowanie zabytków w Polsce.
Podczas pobytu w gm. Miłoradz goście zawitali też do zrujnowanego XIV-wiecznego kościoła szachulcowego w Gnojewie.
- Obejrzeli świątynię i to, co zobaczyli w środku, było szokiem, szczególnie dla przedstawicieli strony niemieckiej - mówi Tomasz Korzeniowski, prezes Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Gdańsku.
Przypomnijmy, że TOnZ przejęło kościół w Gnojewie w użyczenie na okres 10 lat na podstawie umowy z Kurią Biskupią w Elblągu. Obecnie towarzystwo czeka na odpowiedź z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które obiecało przekazać środki na renowację świątyni.
Cytat:Szkoła kupiła pałac od gminy za 155 tys. zł. Remont trwał 14 miesięcy, finansowany był przez 3 lata i kosztował ponad 4 mln zł. 3 mln zainwestowała WSAP (z czesnego), po kilkadziesiąt tysięcy dołożyli konserwator zabytków, Ministerstwo Kultury i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Prawie 800 tys. zł Kudrycka zdobyła w Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. W 2000 r. WSAP miała piękną siedzibę. Jak to w Białymstoku bywa, pojawiły się niechętne komentarze: to za pieniądze po ojcu, który kiedyś był dyrektorem Banku Gospodarki Żywnościowej. Albo: mąż jest adwokatem, broni różnych mafiosów za ciężkie pieniądze i za nie kupił żonie szkołę. – WSAP nie jest prywatną uczelnią. Nikt, oprócz fundacji, nie ma tu żadnych udziałów – oburza się mecenas Kudrycki. – Dziad, czyli pan Niewiadomski, uważał, że nie musi mi płacić, bo mam z tego świetną, darmową reklamę, więcej wartą niż honorarium.
Jednak paragraf 70 statutu WSAP (poprawiono go w tym roku) mówi, że w przypadku likwidacji założyciela uczelni (Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej) jego funkcje właścicielskie przejmuje prezydent uczelni po uzyskaniu pozytywnej opinii Senatu. W sierpniu br. prof. Kudrycka została właśnie prezydentem WSAP, z czego jednak zrezygnowała w związku z ministerialną nominacją. –

Przegląd przez organizacje niemieckie zajmujące się bezpośrednio lub
pośrednio sprawami poległych żołnierzy:
1. Volksbund Deutsche Kriegsgraeberfuersorge, w skrócie VdK. Organizacja
rządowa zajmująca się poszukiwaniem grobów, ekshumacją szczątków, budową i
opieką nad cmentarzami wojennymi. Ponieważ prawo polskie ( a raczej brak
dwustronnej umowy o grobach wojennych) wykluczają bezpośrednie działanie VdK
na terytorium RP, powołano w tym celu Fundację Pamięć finansowaną przez VdK.
Do Fundacji jeszcz wrócę.
2. Deutsche Dienststelle - skrót WASt- (dawne WASt) w Berlinie. To ta
organizacja zajmuje się m.in. identyfikacją poległych żołnierzy na podstawie
nieśmiertelników lub innych elementów (jak np. obrączki z grawerunkiem).
Tutaj trafiają wszystkie nieśmiertelniki. WASt zajmuje się również
wyszukiwaniem i powiadamianiem bliskich poległego.
3. Suchdienst des Deutschen Roten Kreuzes w Monachium - skrót DRK -(czyli
Służba Poszukiwawcza Niemieckiego Czerwonego Krzyża) zajmuje się
poszukiwaniem osób zaginionych w czasie wojen, nie tylko drugiej. Kartoteka
DRK obejmuje ok. 60 milionów kart osobowych. Tam można się zwracać z
zapytaniami np. o bliskich, którzy zaginęli w czasie wojny.
I teraz kwestie identyfikacji:
Identyfikacją zajmuje się wyłącznie WASt! Wszelakie prośby kierowane do VdK
nie odniosą w dniu dzisiejszym żadnego skutku. Na początku lat 90tych i
wcześniej WASt udzielało dosyć dokładnych informacji po przesłaniu danych z
nieśmiertelnika, ale to już przeszłość. Obecnie identyfikacja jest obwarowana
warunkami:
-przedłożenie nieśmiertelnika w oryginale(jest to dowód w sądzie, WASt nie
akceptuje nawet urzędowego potwierdzenia z niemieckiego konsulatu - takie
mają zarządzenia)
-przesłany przez osobę prywatną nieśmiertelnik może już do niej nie wrócić. I
NIE JEST TO ZŁA WOLA NIEMCÓW!!! Wynika to z prostego faktu: zdarzało się
wielokrotnie, że do WASt wracały te same nieśmiertelniki po 5,6 razy i za
każdym razem trzeba było dużego nakładu pracy, aby zidentyfikować żołnierza.
I daltego wprowadzono taką regulację. Jeszcze jedno - TO NIE MA WAS
ZNIECHĘCIĆ DO PRZESYŁANIA NIEŚMIERTELNIKÓW!! Po prostu lojalnie uprzedzam,
jak wyglądają przepisy niemieckie.
-regulacja wprowadzona całkiem niedawno - dane żołnierza przekazywane są
znalazcy nieśmiertelnika dopiero po potwierdzeniu przez Umbettera VdK, że
przejął szczątki żołnierza. Kto to jest Umbetter? Jest to Niemiec, pracownik
VdK, który nadzoruje poszukiwania i ekshumacje poległych żołnierzy.
Najlepiej zadzwońcie do fundacji Pamięć w Warszawie. Jedno ale: o tej
organizacji mam bardzo niepochlebne zdanie (zastrzeżenie: jest to moje
PRYWATNE ZDANIE, a nie np. "odkrywcy"!) i wiem, że ich współpraca z
poszukiwaczami kończy się często straszeniem prokuraturą i policją, sam to
też przerabiałem.
Dlatego też próbujcie porozmawiać z szefem Umbetterów w Polsce, Panem
Mehnertem (mówi trochę po polsku, i chyba na pewno zna angielski). Jest on
byłym oficerem i realistą. Możecie mu powiedzieć, że znaleźliście żołnierza i
jego znak tożsamości i prosicie o kontakt z Umbetterem działającym na waszym
terenie. Z reguły to działa. Umbetter kontaktuje się z wami, wy mu
pokazujecie miejsce, gdzie leży poległy i pokazujecie jego nieśmiertelnik. I
dogadujecie się dalej, co i jak. Być może wystarczą mu dane z
nieśmiertelnika. Jeżeli nie, to poproście o zaświadczenie o przekazaniu
szczątków i prześlijcie nieśmiertelnik samodzielnie do WASt. Z takim papierem
od Umbettera NA PEWNO wróci (jedno ale: procedura sądowego stwierdzenia
śmierci trwa ok. roku, więc ten nieśmiertelnik wróci nie wcześniej, rekord u
nas: 1,5 roku). Aha - Umbetterzy raczej nie powiadamiają policji, bo są
realistami i też nie chcą poszukiwaczom robić dodatkowych przykrości.
Cytat:cusik mi się zdaje, że nasza ludowa Ojczyzna z jej rolnictwem, bezrobociem,
bałaganem totalną klapą wymiaru sprawiedliwości, lepperiadami itp . nie jest
persona grata . symptomatyczne jest oświadczenie największego stowarzyszenia
pracodawców pracodawcow unijnych - nie chcą nas, zeszłotygodniowe
oświadczenie chadeckiego kandydata na kanclerza Niemiec , że nie wszystkie
kraje kandydackie wejdą do klubi w 2004 roku ( zgadnij koteczku kogo miał na
myśli ? ) no i te kłotnie o dopłaty i w sumie przełożenie dyskusji o tym na
potem . sytuacja gospodarcza w Polsce nie poprawia się( podobno już się nie
pogarsza ) nie jest dobrze.
1.Pierwszy krok na tej drodze to obowiazkowa nauka jezyka angielskiego i
niemieckiego dla wszystkich mieszkancow od lat 3-4 do 100 lat.
2. Drugi krok to nauka obslugi komputera, korzystani z internetu
i bezplatny internet dla kazdego
3. Trzeci krok to utworzenie struktury edukacyjnej za posrednictwem
internetu typu Global University czy Globewide Network Academy
i wszyscy sie ucza codziennie wieczorem/ po poludniu 1-2 godziny,
zamiast ogladania telewizji
4. Uchwalenie ustawy o zakladaniu korporacji typu non-for-profit
(fundacja) w ciagu 1 tygodnia + zuatomatyzowana ksiegowosc, prowadzona
przez urzad, zwolnienie korporacji z podatkow, uproszczenie
ksiegowosci, administracji.
5. Jezyk angielski drugim jezykiem urzedowym w kraju.
To wprawdzie niewiele i koszty niewielkie,
ale zlikwiduje zapoznienie w stosunku do Europy i swiata,
umozliwi kontakt ze swiatem,
kazdy bezrobotny student/absolwent uczelni bedzie mogl dzialac w
korporacji i rozwijac swoje umiejetnosci, nawiazywac wspolprace ze
swiatem, kontakty i przygotowywac sie do rozwiniecia biznesu.
Kazdy bezrobotny bedzie mial do wyboru korporacje w ktorej bedzie mogl
pracowac na miare swoich umiejetnosci, kwalifikacji i potrzeb.
Zamiast pic alkohol i snuc sie po ulicach, kazdy bezrobotny bedzie
codziennie pracowal 1-2 godziny w grupie, szukajac na swiecie
zrodel finansowania, mozliwosci gospodarczych i partnerow do wspolpracy.
Po 5 latach wszyscy beda znali angielski, eksport wzrosnie o 500%,
kazdy zostanie obywatelem swiata i bedzie potrafil sobie poradzic w
dowolnym kraju na swiecie, kwalifikacje kazdego beda odpowiadaly
swiatowym standardom, zniknie kategoria bezrobotnego, gdyz kazdy bedzie
pracowal, jako wolontariusz, jako dyrektor fundacji bez wynagrodzenia,
jako uczen, jako czlonek zespolu, grupy roboczej,
i bedzie wiedzial, ze nie jest gorszy od swojego kolegi na swiecie i
idzie w dobrym kierunku.
Czyli podsumowujac.
1. Angielski 2-gim jezykiem urzedowym w kraju
2. Bezplatny dostep do internetu dla kazdego
3. Kazdy bezrobotny zostaje objety aktywnoscia zawodowa w korporacji
non-for-profit i codziennie pracuje 1-2 godziny i doskonali
swoje kwalifikacje, wiedze, uczy sie wspolpracy, nawiazuje
kontakty ze swiatem, zdobywa doswiadczenie w kierowaniu
pracownikami, we wspolpracy w grupie do czasu gdy sie usamodzielni.
Jacek
Cytat:Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i
społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na
to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii
prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na
kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i
niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki
zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej
oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom
Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i
młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i
rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z
problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i
historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r.
fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej
sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym.
Cytat:Trudno
zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r.
straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła
ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów
fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była
wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do
wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami
są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na
albumach zarabia spółka.
Cytat:To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.
Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie
ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik
polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja -
Współpracy Polsko-Niemieckiej.
właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które
Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za
rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie
oświadczeniach majątkowych.
Cytat:To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami
Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października,
podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom
skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak.
Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej
fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej
likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam
to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.
Pozdrawiam
Iff
PS. jakby ktoś potrzebował, to wklejam link do wyszukiwarki
Organizacji Pożytku Publicznego: http://bopp.pozytek.gov.pl/szukaj.do
Cytat:| Gdyby Tusk byłby prezesem spółki giełdowej (nie mogę sobie tego
| wyobrazić), to każdy by rżną go w tyłek i spółka padłaby.Tusk ze sprzedaży swoich albumów zarobił 400 tys. (z czego 100 zatrzymał dla
siebie, więc jest złodziejem, gdyby całość zatrzymał, byłby dobrym
biznesmenem).
A ile zł uczciwą pracą zarobił Kaczynski?
----
Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i
społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na
to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii
prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na
kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i
niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki
zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej
oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom
Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i
młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i
rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z
problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i
historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r.
fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej
sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Trudno
zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r.
straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła
ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów
fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była
wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do
wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami
są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na
albumach zarabia spółka.
To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.
Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie
ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik
polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja -
Współpracy Polsko-Niemieckiej.
właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które
Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za
rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie
oświadczeniach majątkowych.
To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami
Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października,
podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom
skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak.
Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej
fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej
likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam
to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.
Tusk w kampanii wyborczej namawiał rodaków do brania spraw we własne
ręce. Jeszcze wcześniej jako polityk Platformy Obywatelskiej grzmiał
wielokrotnie, że to nieładnie brać budżetowe dotacje na działalność
polityczną. Najwyraźniej ani on sam, ani jego liberalni koledzy nie
słuchali tego, co gada Tusk. Kolejna fundacja, której założycielem jest
Tusk i zasiada w jej radzie nadzorczej - Fundacja Liberałów - nie
wzdraga się brać publicznych dotacji. W załączniku do uchwały Zarządu
Województwa Pomorskiego z 7 czerwca 2005 r. czytamy, że na wniosek
Fundacji Liberałów ich polityczne czasopismo `Przegląd Polityczny'
otrzymało 30 tys. zł dotacji. Marszałkiem województwa pomorskiego jest
bowiem partyjny kolega Tuska - Jan Kozłowski. Czyż gdańscy liberałowie
nie mogli wziąć sprawy w swoje ręce i wy-dawać własnego czasopisma bez
dotacji?
`Będziemy dumni z Polski' - brzmiało hasło wyborcze Donalda. My już
jesteśmy dumni - z Tuska.
Autor : Waldemar Kuchanny
Cytat:"Kraina Wiatraków Powraca" to tytuł konferencji, która odbędzie się 26 września 2007 r. w Nowym Dworze Gdańskim w Żuławskim Ośrodku Kultury.
Na konferencji spotkają się miłośnicy wiatraków oraz eksperci z Polski, Niemiec i Holandii zajmujący się renowacją wiatraków .
Organizatorem konferencji jest Klub Nowodworski, który chciałby przywrócić wiatrak odwadniający jako symbol Żuław Delty Wisły. Jednym z pierwszych działań, które podjął 3 lata temu Klub Nowodworski, było uratowanie szczątków ostatniego wiatraka odwadniającego w Polsce. Uratowane szczątki wiatraka zostały przewiezione do Muzeum Żuławskiego w Nowym Dworze Gdańskim. Niestety, ze względu na stan zachowania drewna, pozostałości nie nadają się do użycia przy jego rekonstrukcji.
- Naszym marzeniem jest wskrzeszenie kultury związanej z wiatrakami oraz wybudowanie pracującego wiatraka odwadniającego w skali 1:1, który mógłby pokazywać jak dawniej odwadniano Żuławy. Jednym z etapów realizacji tego przedsięwzięcia jest zdobycie wiedzy na temat budowy wiatraków, która w Polsce należy do dziedzin zanikających. Na konferencję zapraszamy ekspertów holenderskich i niemieckich, którzy mają ogromne doświadczenie w restaurowaniu i budowaniu wiatraków. Również zapraszamy ekspertów, historyków i przedstawicieli stowarzyszeń z polski, którzy podobnie jak my chcą odnawiać kulturę związaną z wiatrakami – zapowiadają w zaproszeniu na konferencję Barbara Chudzyńska, prezes Klubu Nowodworskiego oraz Marek Opitz, koordynator projektu „Kraina Wiatraków Powraca”.
Konferencji będzie towarzyszyła wystawa zdjęć archiwalnych pokazujących historię wiatraków na Żuławach, wystawa zdjęć archiwalnych z Galerii u Plebana w Borętach, oraz kolekcji pocztówek z wiatrakami Ryszarda Rostankowskiego. Wystawa będzie wykonana w sposób umożliwiający łatwe przeniesienie i montaż w innych miejscach.
Konferencję honorowym patronatem objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marszałek Województwa Pomorskiego i Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Ambasador Królestwa Niderlandów w Polsce.
Część środków na organizację konferencji organizatorzy otrzymali z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, Urzędu Miasta i Gminy w Nowym Dworze Gdańskim i Urzędu Gminy Cedry Wielkie. Ważnego wsparcia udzieliła również Ambasada Królestwa Niderlandów finansując pobyt jednego z najbardziej uznanych holenderskich ekspertów budowy wiatraków - Nico Jurgensa.
Zobacz: Program konferencji „Kraina Wiatraków Powraca”
http://www.wrotapomorza.p...iatraki_program
Cytat:
Oj biedny ten Tusk.A czy uwzglednili jeszcze to ?
Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r. fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Trudno zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r. straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na albumach zarabia spółka. To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja - Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Tusk napisał do tych książek słowo wstępne. Takie ecie-pecie. Zapewne to właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które Tusk napisał, skasował honorarium. Tylko w roku 2002 dostał od fundacji Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie oświadczeniach majątkowych.
To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października, podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak. Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.
Tusk w kampanii wyborczej namawiał rodaków do brania spraw we własne ręce. Jeszcze wcześniej jako polityk Platformy Obywatelskiej grzmiał wielokrotnie, że to nieładnie brać budżetowe dotacje na działalność polityczną. Najwyraźniej ani on sam, ani jego liberalni koledzy nie słuchali tego, co gada Tusk. Kolejna fundacja, której założycielem jest Tusk i zasiada w jej radzie nadzorczej - Fundacja Liberałów - nie wzdraga się brać publicznych dotacji. W załączniku do uchwały Zarządu Województwa Pomorskiego z 7 czerwca 2005 r. czytamy, że na wniosek Fundacji Liberałów ich polityczne czasopismo `Przegląd Polityczny' otrzymało 30 tys. zł dotacji. Marszałkiem województwa pomorskiego jest bowiem partyjny kolega Tuska - Jan Kozłowski. Czyż gdańscy liberałowie nie mogli wziąć sprawy w swoje ręce i wy-dawać własnego czasopisma bez dotacji?
`Będziemy dumni z Polski' - brzmiało hasło wyborcze Donalda. My już jesteśmy dumni - z Tuska.
Autor : Kuchanny
Cytat:Szczątki około 1800 ludzi wydobyto z ziemi w centrum Malborka. Najprawdopodobniej są to szkielety Niemców mieszkających w czasie II wojny światowej w mieście. Część z nich mogła zginąć w czasie walk prowadzonych w mieście zimą 1945.
Jak poinformował Waldemar Zduniak, szef zajmującej się tą sprawą Prokuratury Rejonowej w Malborku, szczątków może być więcej, prace ekshumacyjne nadal trwają. Na pierwsze kości na placu w centrum Malborka, natrafiono w październiku ubiegłego roku, przy okazji wykonywania prac ziemnych poprzedzających budowę hotelu. Do dziś wydobyto szczątki około 1800 osób. -
Są wśród nich szkielety zarówno kobiet, mężczyzn, jak i dzieci. Część nosi ślady po kulach. Prokuratura Rejonowa w Malborku
Są wśród nich szkielety zarówno kobiet, mężczyzn, jak i dzieci. Część nosi ślady po kulach - powiedział Zduniak. Wydobyte z ziemi kości są magazynowane w wyznaczonym miejscu.- Gdy ekshumacja się zakończy, obejrzy je biegły. Być może wówczas uda nam się poznać okoliczności śmierci tych ludzi - dodał Zduniak.
Pracownik Muzeum Zamkowego w Malborku i jednocześnie znawca historii miasta Bernard Jesionowski, sądzi, że znalezione kości mogą być szczątkami cywilnych niemieckich mieszkańców Malborka, którzy zmarli lub zostali zabici na początku 1945 roku, w czasie walk między wojskami rosyjskimi, a niemieckimi.
REKLAMA Czytaj dalej
- Wprawdzie już w końcu 1944 roku niemieckie dowództwo rozkazało ludności cywilnej opuścić Malbork, była jednak spora grupa osób, które nie posłuchały tego nakazu - wyjaśnił Jesionowski dodając, że w Malborku pozostało kilka tysięcy cywilów. - Los części z nich - według różnych źródeł od kilkuset do 1,5 tysiąca osób, dotąd był nieznany - powiedział Jesionowski. Według Jesionowskiego, część z tych ludzi mogła umrzeć na skutek różnego rodzaju chorób, część mogła zostać zabita. - Ciężka zima, jaka panowała na przełomie 1944 i 1945 roku mogła sprawić, że mieszkańcy, mimo toczących się na ulicach walk, wychodzili z kryjówek, aby zdobyć opał czy jedzenie, i ginęli od przypadkowych kul - powiedział Jesionowski.
Pracownik muzeum dodał przy tym, że teoria o śmierci od zbłąkanych kul nie wyjaśnia zgonu przynajmniej kilkudziesięciu osób, których czaszki noszą ślady strzałów "między oczy". - Przy tym w okolicach tych szkieletów nie znaleziono samych kul - dodał. Zgodnie z teorią Jesionowskiego, zbiorowa mogiła mogła powstać pod koniec zimy lub wiosną 1945 roku, w czasie porządkowania miasta. - Sądzę, że wykopano dół, do którego zwieziono zwłoki z całego Malborka - powiedział pracownik Muzeum Zamkowego.
Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia, co stanie się z ekshumowanymi szczątkami po tym, jak zakończą się działania prokuratorów i biegłych. Jak napisał dziennik "Polska" możliwe, że szczątki pochowa Fundacja Pamięć, która we współpracy ze stroną niemiecką prowadzi na terenie Polski cmentarze, na których chowani są niemieccy obywatele.