"SAWKA-SHOW"-politycznie !!!

prof. Mirosław Piotrowski - jestem pod wrażeniem!, To on powinien rywalizować z Tuskiem o Prezydenta Polski, a nie Kaczyński

http://www.piotrowski.org.pl

Profesor Mirosław Piotrowski - 39, poseł do Parlamentu Europejskiego, bezpartyjny, wybrany w okręgu wyborczym w Lublinie z listy Ligi Polskich Rodzin.

Jest członkiem rzeczywistym Komisji Spraw Zagranicznych w Parlamencie Europejskim i członkiem Komisji ds. Rozwoju Regionalnego. Uczestniczy w delegacjach międzyparlamentarnych:

ds. kontaktów z Australią i Nową Zelandią, w której pełni funkcję wiceprzewodniczącego;
ds. SAARC (Południowo-Azjatyckie Stowarzyszenie na Rzecz Współpracy Regionalnej);
ds. reformy ONZ.

Kieruje Katedrą Historii Najnowszej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uzyskał tytuł magistra KUL w 1990, doktora KUL w 1993, habilitację na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w 2001, tytuł profesora KUL w 2003 roku. Był stypendystą Instytutu Herderera, Fundacji Konrada Adenauera, Konferencji Niemieckich Akademii Nauk, Fundacji na rzecz Nauki Polskiej i Uniwersytetu w Leuven (Belgia). Jest autorem wielu książek, wydawnictw źródłowych, artykułów naukowych i popularnonaukowych. W 2002 roku za pracę habilitacyjną o reemigracji Polaków z Niemiec, otrzymał nagrodę Prezesa Rady Ministrów.

Jego obszar zainteresowań naukowych to: stosunki polsko-niemieckie w XX wieku, Chrześcijańska demokracja w Europie, historia najnowsza Polski, szczególnie stosunki Państwo-Kościół, organy bezpieczeństwa w PRL.

 

Debata: "Emigracja zarobkowa -szansa czy zagrożenie?&qu

"Emigracja zarobkowa -szansa czy zagrożenie?"
Debata z cyklu "Quo vadis, Europo?"

24 listopada 2006 roku godz.11.00
Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
ul. Rybnicka 27, Gliwice

W debacie udział wezmą:

Dr Izabela Grabowska-Lusińska - Ośrodek Badań nad Migracjami. Wydział Nauk Ekonomicznych. Uniwersytet Warszawski
Aleksandra Klich - Gazeta Wyborcza
Mirosław Bieniecki - Instytut Spraw Publicznych

W związku z ograniczoną ilością miejsc, prosimy o potwierdzenie chęci uczestnictwa - drogą mailową lub telefonicznie.

Kontakt: Jacek Bugajski, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, tel. 032 232 49
02 wew. 120, fax 032 232 49 01, e-mail: eu@haus.pl

Partnerzy projektu: Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Samorząd Miasta Gliwice, Konsulat Generalny Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu
Patronat medialny: Nowiny Gliwickie, Radio Plus

---------------------------------------------------------------
Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
Haus der Deutsch-Polnischen Zusammenarbeit

http://www.haus.pl eu@haus.pl
ul. Rybnicka 27, 44-100 Gliwice
tel. (0-32) 232 49 02 wew. 114
fax (0-32) 232 49 01

Polska niekatolicka

Nie pasuje to do 'wydarzeń na WNS', więc wklejam tukejsam

Cytat: W dniach 30-31 marca 2006 r. na zaproszenie Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej, w Katowicach, Gliwicach i Opolu będzie gościł profesor dr. Bernhard Vogel, Prezes Fundacji Konrada Adenauera. Profesor dr. Bernhard Vogel to wybitny niemiecki polityk, działacz społeczny, mający ogromne zasługi w procesie pojednania polsko-niemieckiego. W praktyce stosuje zasady katolickiej nauki społecznej, od wielu lat zaangażowany w otwarty i szczery dialog polsko-niemiecki. W ramach pobytu prof. dr Bernarda Vogla na Górnym Śląsku zaplanowano następujące wykłady:

30 marca 2006 r., o godz. 15.00 "Chrześcijańska demokracja i katolicka nauka społeczna"
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, ul. Jordana 18

30 marca 2006 r., o godz. 18.00 "Niemcy w 2006 r. i stosunki polsko-niemieckie"
Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach,
ul. Rybnicka 27

31 marca 2006 r., o godz. 11.00 "Chrześcijańska demokracja i katolicka nauka społeczna"
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego,
ul. Drzymały 1 a


http://www.haus.pl/pl/opis/03_03_06.html

Polsko-niemieckie pojednanie - Konferencja na WPiA

Zapraszam na Konferencję o polsko-niemieckim pojednaniu "Wczoraj- Dziś - Jutro"
12 marca, godz. 10 Katowice ul. Bankowa 11b, aula 1 (parter) Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego

Prowadzenie: Prof. dr hab. Bogdan Szlachta
Uczestnicy:
Ryszard Galla
Poseł na Sejm RP, Prezes Zarządu Domu Współpracy Polsko- Niemieckiej.
"Rozwój stosunków na linii Warszawa- Berlin"

Prof. dr hab. Irena Lipowicz
Była Ambasador RP w Austrii, przedstawiciel MSZ ds. Stosunków Polsko-Niemieckich.
"Problem budowy"Centrum Przeciwko Wypędzeniom", roszczeń Powiernisctwa Pruskiego i statusu prawnego majątków poniemieckich w Polsce.

Prof. dr hab. Witold Małachowski
Zakład Badań nad Gospodarką Niemiecką, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie.
"Wpływ polityki na stosunki gospodarcze pomiędzy Polską a Niemcami po 1989r."

Ks. Wolfgang Globisch
Duszpasterstwo Grup Mniejszości Narodowych Diecezji Opolskiej.
"Rola Kościoła Katolickiego w budowaniu relacji Polsko-Niemieckich"

Organizatorzy:
Fundacja Konrada Adenauera
Stowarzyszenie "Europa jest prosta"
Stowarzyszenie "Młodzi Demokraci"

 

Steinbach odrzuca krytykę Lecha Kaczyńskiego

Przewodnicząca niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach oświadczyła, że realizuje swój projekt utworzenia w Berlinie Centrum przeciwko Wypędzeniom niezależnie od negatywnego stanowiska polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
"To (budowa Centrum) nie należy do jego kompetencji decyzyjnych. Kaczyński jest prezydentem w Polsce, nie w Niemczech"
(..)

Steinbach podkreśliła, że radzie fundacji powołanej w celu budowy Centrum zasiadają przedstawiciele Czech, Serbii, Izraela, USA i innych krajów. "Tylko z Polski niestety nikt się nie odważył (na współpracę)". Ale "drzwi są otwarte" - zadeklarowała szefowa niemieckich wypędzonych.

--

No coz - tusk przegral - rozgorycznie wielkie - jako jedyny dyskutowal z nia - kaczynski nie jest plastelinowy i olal folklor antypolski.

koniec domu studziennego

Wyrzucone pieniądze, a co gorsze zabijanie inicjatyw społecznych mieszkańców naszego miasta, ludzi działających w organizacjach pozarządowych, którzy chcą coś w tym mieście zrobić, zadbać o jego wizerunek, przywrócić historię tej części miasta. Jak pamiętamy rudera Domu Studziennego ozdabiała nasze miasto prawie 60 lat . (nikomu to nie przeszkadzało) Ruderą Domu Studziennego zainteresowało się Stowarzyszenie "Euroopera" przedstawiło chęć jego odbudowy i ustawienie Słupa Dystansowego Poczty Polsko-Saskiej na jego dachu, uzyskując formalną zgodę ówczesnych władz miasta.
Projekt techniczny Słupa Pocztowego wykonał prof. Mirosław Przyłęcki z Wrocławia (nieodpłatnie), pozyskano środki na realizację projektu z FWPN jak również instytucji krajowych i zagranicznych, a także w skromnej części Urzędu Miasta oraz własne Stowarzyszenia. Projekt został zrealizowany , jego otwarcie nastąpiło 30 sierpnia 2003 roku. W uroczystości udział wzięli: przedstawiciele Poczty Polskiej, Poczty Niemieckiej, Fundacji Współpracy Polsko -Niemieckiej, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz władze miasta Zgorzelca i Görlitz. Powstał piękny obiekt. No i się zaczęło.
Pytanie do władz naszego miasta, kto zwróci z takim trudem zdobyte i zainwestowane środki, zaangażowanie i poświęcony czas na zrealizowanie projektu???. cdn

Zapowiedzi wydawnicze - dopisujcie!

Cytat:Szkoda, ze nigdzie nie podają dokładnej informacji o tej książce - nie wiadomo kto wydał, gdzie można kupić, za ile...


Udało mi się dotrzeć do zaproszenia na poniedziałkową promocję i tam też nie ma jednoznacznej informacji kto jest wydawcą. Zapraszali Prezydent Gdańska i dyrektor Muzeum Historycznego. Na końcu zaproszenia jest zdanie "Publikacja została wydana z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej". Więc może te 3 instytucje razem?
Niestety na stronach gdańska w relacji z promocji nie ma nic o cenie

Cytat:No tak, nie zauważyłem, że informacja nieaktualna - szkoda :( No, ale zawsze sobie zrobiłem mały spacerek


W Twoim wieku - niedawno 96 urodziny - spacer dobra sprawa!

INFORMACJE RÓŻNE

PONTYFIKAT JANA PAWŁA II I JEGO KONTYNUACJA W PONTYFIKACIE BENEDYKTA XVI A PODSTAWY CHRZEŚCIJAŃSTWA WE WSPÓLNEJ, ZJEDNOCZONEJ EUROPIE

Gliwice, 27 czerwca 2005 r.
DWPN - Rybnicka 27

Program

17.00 Otwarcie spotkania. Wprowadzenie
dr inż. Krystian Tomala, dyrektor generalny Domu
Współpracy Polsko-Niemieckiej

17.10 Dyskusja panelowa
red. Marek Zając, Tygodnik Powszechny

Stephan Raabe, dyrektor Fundacji Konrada
Adenauera w

Ks. Wolfgang Globisch, Duszpasterstwo
Mniejszości Narodowych Diecezji Opolskiej (wystosowano zaproszenie)

18.30 Podsumowanie

Spotkanie będzie tłumaczone symultanicznie

Wstęp wolny

Projekt odbudowy wiatraków

Za BD:
http://nowydworgdanski.naszemiasto.pl/wydarzenia/751942.html
Nowy Dwór Gd. Nowy projekt Klubu Nowodworskiego - powrót charakterystycznych wiatraków?

Klub Nowodworski pracuje nad projektem "Kraina wiatraków powraca". Pomysłodawcy chcą zrekonstruować wiatrak odwadniający. Na Żuławach, których charakterystycznym elementem były właśnie wiatraki, pozostało tylko kilka takich, niszczejących już zabytkowych obiektów (np. w Palczewie).

- Na realizację projektu otrzymaliśmy 20 tys. zł z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej - mówi Marek Opitz z Klubu Nowodworskiego, koordynator projektu. - Zaczynamy od naukowej konferencji zaplanowanej we wrześniu.

Mi się ten projekt bardzo podoba, choć na pewno jest to dopiero początek drogi... Powodzenia!

Jakie jest wasze zdanie?

pzdr

Polacy w oczach Niemców 2000 - 2006 - 28.06.2006 - Wawa

Konferencja "Polacy w oczach Niemców 2000 - 2006. Wzajemne postrzeganie Polaków i Niemców w obliczu wspólnej obecności w Unii Europejskiej"

28.06.2006
Instytut Spraw Publicznych
ul. Szpitalna 5 lok. 22
Warszawa

W obliczu trudnej sytuacji politycznej panującej zarówno w bilateralnych stosunkach polsko-niemieckich jak i w całej Unii Europejskiej, zdiagnozowanie pokutujących stereotypów i wykrycie nowych uprzedzeń w relacjach Polaków i Niemców wydaje się wielce potrzebne. Niniejszy projekt – koncentrujący się na ustaleniu aktualnego wizerunku obu narodów – służy lepszemu zrozumieniu oraz wspieraniu dobrosąsiedzkich kontaktów. Projekt składa się z przeprowadzenia symetrycznych badań ankietowych w Polsce i w Niemczech, opracowania i publikacji raportów w języku polskim i niemieckim oraz zorganizowania konferencji prezentującej wyniki projektu. Część pytań ankietowych zostanie powtórzona z badania Instytutu Spraw Publicznych przeprowadzonego w 2000 roku, aby zobaczyć jak w przeciągu kilku lat zmienił się wizerunek Polaków i Niemców. Nowe pytania dotyczyć będą najważniejszych obecnie problemów pojawiających się w dialogu polsko-niemieckim.

Projekt realizowany jest we współpracy z polskimi i niemieckimi instytucjami, m.in. Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP, Fundacją Konrada Adenauera, Fundacją Roberta Boscha i Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Osoba koordynująca projekt:
Jarosław Ćwiek-Karpowicz, e-mail: jarek.cwiek@isp.org.pl

Więcej informacji

WYKŁADY PROF. DR BERNHARDA VOGLA- Katowice, Opole, Gliwice

przesłane mailem:

W dniach 30-31 marca 2006 r. na zaproszenie Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej, w Katowicach, Gliwicach i Opolu będzie gościł profesor dr. Bernhard Vogel, Prezes Fundacji Konrada Adenauera. Profesor dr. Bernhard Vogel to wybitny niemiecki polityk, działacz społeczny, mający ogromne zasługi w procesie pojednania polsko-niemieckiego. W praktyce stosuje zasady katolickiej nauki społecznej, od wielu lat zaangażowany w otwarty i szczery dialog polsko-niemiecki. W ramach pobytu prof. dr Bernarda Vogla na Górnym Śląsku zaplanowano następujące wykłady:

30 marca 2006 r., o godz. 15.00 "Chrześcijańska demokracja i katolicka nauka społeczna"
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, ul. Jordana 18

30 marca 2006 r., o godz. 18.00 "Niemcy w 2006 r. i stosunki polsko-niemieckie"
Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach,
ul. Rybnicka 27

31 marca 2006 r., o godz. 11.00 "Chrześcijańska demokracja i katolicka nauka społeczna"
Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego,
ul. Drzymały 1 a

szzegóły: www.haus.pl

Stary Rynek

Stary Rynek - do połowy XIX wieku tętnił życiem. Tutaj znajdowały się zajazdy, oberże i najbogatsze sklepy. Później zatracił swój handlowy charakter. W 1997 r. Rada Miasta Płocka przyjęła strategię rewitalizacji płockiej starówki, w założeniu obliczoną na 30 lat. Trwa proces rewitalizacji, a jej efekty cieszą płocczan i zyskują uznanie w kraju, czego wyrazem są nagrody dla Płocka za rewitalizację, zdobyte podczas Targów Inwestycyjnych Miast Polskich w Poznaniu w 1998 r. oraz w konkursie "Modernizacja Roku 1998".
Płocki rynek jest celem licznych pielgrzymek. W jednej z kamienic znajduje się bowiem sanktuarium, upamiętniające miejsce, w którym święta Faustyna Kowalska w 1931 miała pierwsze widzenie Jezusa Miłosiernego.
Na płockiej Starówce tętni życiem Dom Darmstadt - kamienica, odrestaurowana m.in. dzięki finansowemu wsparciu Fundacji Polsko - Niemieckiej i partnerskiego miasta Darmstadt. Dobrze układa się także współpraca z innymi miastami partnerskimi Płocka: Fort Wayne w USA, Auxerre we Francji, Forli we Włoszech, Nowopołockiem na Białorusi, Mażeikiai na Litwie, Balti w Mołdawii.
Przeprowadzona została modernizacja zabytkowego ratusza i przebudowa Starego Rynku. Na Rynku - zgodnie z życzeniem płocczan, którzy wypowiedzieli się na ten temat w ankiecie, stanęła nowoczesna, podświetlana fontanna, a z ratuszowej wieży codziennie płynie hejnał, grany przez trębacza.
Atrakcją dla turystów jest także scena pasowania na rycerza Bolesława Krzywoustego prezentowana na wieży tuż po hejnale o godz. 12.00.

"Ci okropni Polacy"

W watku  "Niemcy pod Monte Cassino"  padly pytania:

Cytat:| Adam Moczulski:
| Ano mam wątpliwości czytając wypowiedzi niektórych
| współczesnych Ślązaków. Skoro tacy się do dzisiaj
| uchowali to jak to musiało być wtedy ?

"Feahisim":
przyznam, że nie rozumiem jakie wypowiedzi współczesnych
Ślązaków masz na myśli, (...)



W nawiazaniu do powyzszego:

Ci okropni Polacy

W tym kierunku zmienia się na Śląsku historię polsko-niemiecką,
by - uniewinniając Niemców z rozniecenia i przebiegu drugiej wojny
światowej - zdjąć odium z niemieckości. Odium przeszkadzające
nieco w dumnym głoszeniu przez liderów mniejszości niemieckiej
na Śląsku, że Ślązacy to Niemcy.

Oto więc Gerhard Bartodziej, działacz tej mniejszości na Śląsku,
prezes Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach, głosi
publicznie, że winę za całe zło czasu wojny, jakiego doznali
Niemcy, Żydzi i Rosjanie ponoszą - Polacy.

Przyrównuje polskie obozy pracy, w których po wojnie znaleźli się
autochtoni, zaangażowani w reżim hitlerowski, do niemieckich
obozów koncentracyjnych. I stawia Niemców w rzędzie ofiar na równi
z Żydami, a Polaków na pozycji sprawców tych zbrodni.

Głosi ów prezes Domu Współpracy w Gliwicach, utworzonego
przez rząd krajowy Nadrenii, niemieckiej rządowej Fundacji
Adenauera i rządowej niemieckiej Fundacji Eberta, że gdyby
nie wojna, której według niego winni są Polacy, to Niemcy i tak
znaleźliby się w polskich obozach, a Żydzi zostaliby wymordowani.

Tak więc o ile do niedawna przy niemieckich rozliczeniach z czasami
narodowego socjalizmu odpowiedzialnością obarczano głównie
hitlerowskich przywódców, to teraz wszystkiemu winni są Polacy.
Niemiecka mniejszość na Śląsku w obliczu swoich separatystycznych
aspiracji z entuzjazmem podejmuje taką interpretację historii.
[...]

calosc:
            Niepokojące tony Śląska
            http://www.tygodniksolidarnosc.com/2004/24/3_nie.htm

 " Wciągnięcie europejskich sztandarów na polskie maszty
    wyzwoliło na Śląsku, a także w Niemczech, skrywane dotąd
    myśli i działania "

..co bylo do przewidzenia

* * *
Śląsk dzisiaj:
http://www.raslaska.org/ras/pol/index.htm
http://www.echoslonska.com/
http://www.prosilesia.net/
http://www.slonsk.com

Gnojewo - kapliczka

Cytat:Zabytkowa kapliczka z Gnojewa (gm. Miłoradz) zostanie odremontowana

Są pieniądze na odnowienie zabytkowej kapliczki w Gnojewie. Tamtejszy kościół ciągle czeka na lepszy czas.

Niemiecko-Polska Fundacja Ochrony Zabytków Kultury pomoże w remoncie kapliczki przydrożnej w Gnojewie. Przekaże 25 tys. zł na renowację tego XV-wiecznego obiektu. Zgodnie z umową, jaka została podpisana między gminą Miłoradz a organizacją, samorząd będzie musiał m.in. przygotować teren do przeprowadzenia remontu, ustawić rusztowania, uporządkować miejsce wokół kapliczki po skończeniu robót.

27 członków fundacji odwiedziło gminę Miłoradz i podczas tej wizyty miało okazję przyjrzeć się miejscowym zabytkom. Oprócz kapliczki zobaczyli także ossorium w Bystrzu, czyli miejsce przechowywania kości, oraz Sanktuarium Błogosławionej Doroty. Jeśli współpraca będzie układała się pomyślnie, być może na przełomie czerwca i lipca zostanie podpisana kolejna umowa, do której dołączy jeszcze jedna strona - parafia w Mątowach Wielkich. To porozumienie miałoby dotyczyć renowacji ossorium w Bystrzu.

- Szacowany koszt przedsięwzięcia to 50 tysięcy złotych - mówi Emil Jędrzejewski z Urzędu Gminy w Miłoradzu.

Członkowie polsko-niemieckiej fundacji od dwóch lat zbierają fundusze wśród osób prywatnych w Niemczech; potem przekazują pieniądze na ratowanie zabytków w Polsce.

Podczas pobytu w gm. Miłoradz goście zawitali też do zrujnowanego XIV-wiecznego kościoła szachulcowego w Gnojewie.

- Obejrzeli świątynię i to, co zobaczyli w środku, było szokiem, szczególnie dla przedstawicieli strony niemieckiej - mówi Tomasz Korzeniowski, prezes Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Gdańsku.
Przypomnijmy, że TOnZ przejęło kościół w Gnojewie w użyczenie na okres 10 lat na podstawie umowy z Kurią Biskupią w Elblągu. Obecnie towarzystwo czeka na odpowiedź z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które obiecało przekazać środki na renowację świątyni.



Miałem dziś okazję widzieć kościół w Gnojewie... jest tragicznie plandeka porwana w tylu miejscach, że nie wiadomo na co się już trzyma.

Czekam na renowacje ossuarium w Bystrzu Prawdziwy unikat.

No właśnie ossorium czy ossuarium?

Górny Śląsk: Na kulturowej granicy Europy

Górny Śląsk: Na kulturowej granicy Europy.
Pomysły na rozwój regionu i przewidywania z nimi związane.

Czy górniczy region Nadrenii – Westfalii może być przykładem przemian dla Górnego Śląska? Jak restrukturyzować śląski przemysł i zmniejszyć bezrobocie? Jak zmienić stereotyp „śląskiego Bercika”? Czym jest śląska tożsamość dla młodych mieszkańców regionu? Jakie są czeskie, polskie i niemieckie wpływ na śląska sztukę? – to niektóre tematy, które będą poruszane na konferencji.

Wystąpią: pracownicy naukowi Uniwersytetu Śląskiego, goście z Nadrenii Północnej – Westfalii oraz dyrektor Domu Współpracy PolskoNiemieckiej.

„Na kulturowej granicy Europy” – „An der Kulturgrenze Europas”
Przemiany kulturowe, gospodarcze i polityczna na Górnym Śląsku i ich następstwa. Konferencja polsko-niemiecka

Program:
10.00 – 10.15 Wprowadzenie – dr Małgorzata Myśliwiec (politolog, Wydział Nauk Społecznych)
10.15 – 10.35 Polskie, czeskie i niemieckie motywy w sztuce Górnego Śląska – dr Jerzy Gorzelik (historyk sztuki, Uniwersytet Śląski)
10.35 – 10.55 Muzeum Śląskie w RFN i jego rola w pielęgnowaniu Śląskiej historii i kultury – dr Gregor Ploch (historyk kościoła, Muzeum Ziemi Górnośląskiej w Ratingen, Nadrenia Północna -Westfalia)
10.55 – 11.15 Dyskusja
11.15 – 11.30 Przerwa kawowa
11.30 – 11.50 Górnośląskie Dni Dziedzictwa i inne dobre przykłady projektów młodzieżowych na Górnym Śląsku – Janusz Gorol (regionalny konsultant programu „Młodzież w Działaniu”, Katowice)
11.50 – 12.10 Ślązak intelektualista, czyli czy można zmienić stereotyp „Śląskiego Bercika”- dr Tomasz Słupik (historyk idei na Wydziale Nauk Społecznych UŚ)
12.10 – 12.30 Dyskusja
12.30 – 12.50 Przerwa kawowa
12.50 – 13.10 Struktura Zagłębia Ruhry przykładem dla Województwa Śląskiego? Sebastian
Wladarz (polityk komunalny z Ratingen, Niemcy, pochodzący z Gliwic)
13.10 – 13.30 Jak wygląda dzisiejszy Śląsk? – dr hab. Marian Mitręga (Zakład Polityki Społecznej UŚ)
13.30 – 13.50 Dyskusja
13.50 – 14.40 Przerwa obiadowa
14.40– 15.40 Dokąd zmierza dzisiejszy Śląsk? – dyskusja moderowana z udziałem Marcina Wiatra, dyrektora Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej, oraz Zbigniewa Widery, prezesa Fundacji Uniwersytetu Śląskiego

Jędker - Nielegalni gość: Popek (Firma), Spooks

ooOO z checia sprawdze ten kawałek ;d

WSZYSTKO O PŁYCIE ( również na stronce prosto jest )
rapremiera płyty Jędkera
(Jędker Realista, 27.04.2007)

"Czas na prawdę" - solowy album Jędkera Realisty ukaże się nakładem Prosto Label 14 maja. Zanim to nastąpi, 30 kwietnia do sprzedaży trafi singiel "Rewers" promujący ten album. Na płytce znajduje się także teledysk "Rewers".
„Czas naprawdę” zawiera 26 utworów, w tym 6 skitów. Praca nad tym materiałem stała się dla Jędkera okazją do podjęcia współpracy z zagranicznymi producentami oraz raperami. Wich, Marco, Ph7, Spooks to producenci z Czech, Niemiec i Anglii, zaś HiJack, Brad Strut, Vladimir i Rytmus nagrali gościnne zwrotki po angielsku, czesku i słowacku. Nie zabrakło także polskich gości (Popek, Kaczy, Bron, Dzidu, Rybson, Felipe oraz Sokół) oraz polskich producentów (O.S.T.R., Wigor, Baks), większość bitów wyprodukował jednak sam Jędker, współpracując przy tym z Wolffshantze (razem tworzą duet producencki LABZ).

UWAGA! PRAPREMIERA: Album "Czas na prawdę" przed oficjalną premierą będzie dostępny TYLKO w sklepie Prosto od najbliższego poniedziałku (30 kwietnia).

Tracklista:

1. Ziemia | bit: LABZ
2. Drogi PL | bit: Wich
3. Terroryzm | bit: LABZ
4. Rewers | bit: Baks
5. Ostr skit
6. Standard | bit: OSTR
7. Wielkie miasto | bit: LABZ | goście: HiJack, Popek (Firma), Brad Strut, Kaczy
8. Film brudny skit
9. Nie ma co… | bit: LABZ
10. Zdrowie | bit: LABZ
11. Nie masz o tym pojęcia | bit: LABZ
12. Nie do przyjęcia | bit: LABZ | goście: Bron, Dzidu, Rybson
13. Jalwix skit
14. Piramida potrzeb | bit: Wigor | gość: Felipe (Fundacja #1)
15. H2O | bit: LABZ
16. Legal skit
17. Nielegalni | bit: Jędker | goście: Popek (Firma), Spooks
18. Serfer | bit: Jędker
19. Bank skit
20. 2xProfit | bit: LABZ
21. Na co czekasz? | bit: Spooks | goście: Spooks, Popek (Firma)
22. Spokój | bit: Jędker
23. Doceniaj wolność | bit: Marco | goście: Rytmus (Kontrafakt), Vladimir (PSH)
24. Polityk skit
25. Sprawa trochę niejasna | bit: pH7 | goście: WWO
26. Dzięki | bit: Jędker

Newsy z Kraju i Świata

Płyty DVD mogą zniknąć z Polski

Zagraniczne firmy zajmujące się dystrybucją płyt DVD mogą wycofywać się z Polski ze względu na nieprzestrzeganie praw autorskich w naszym kraju - ostrzegli w przekazanym oświadczeniu członkowie zarządu działającego w Polsce Stowarzyszenia Dystrybutorów Filmowych (SDF).
Jest to reakcja na działalność zlikwidowanego w maju serwisu internetowego Napisy.org, którego przedstawicieli zatrzymała policja. Serwis ten był najpopularniejszą w Polsce stroną www z tłumaczeniami filmów.

17 maja Komenda Główna Policji poinformowała o zatrzymaniu 9 osób, m.in. mieszkańców Zabrza, Bielska-Białej i Jastrzębia Zdroju, do którego doszło dzięki współpracy policji z Fundacją Ochrony Twórczości Audiowizualnej (FOTA). W akcji brali udział także policjanci niemieccy. Zatrzymane osoby nielegalnie tłumaczyły na język polski dialogi z filmów i zamieszczały je na portalu internetowym.
REKLAMA Czytaj dalej

Stowarzyszenie Dystrybutorów Filmowych podkreśliło w środowym oświadczeniu, że działalność taka jest nielegalna, gdyż narusza prawo autorskie. - Rozpowszechnianie opracowania cudzego utworu bez zgody jego twórcy daje możliwość zgłoszenia roszczeń cywilnych oraz jest zagrożone sankcją karną - przypomniało SDF.

- Niski poziom przestrzegania praw autorskich przyczynił się do tego, że z początkiem tego roku z branży bezpośredniej dystrybucji DVD wycofał się prekursor dystrybucji wideo w Polsce - firma ITI. Pod koniec zeszłego miesiąca podobną decyzję podjęła firma Warner Home Video, która w ciągu kilku miesięcy zamknie swe biura w Polsce - napisano w oświadczeniu SDF.

- Mitycznie bogaty światowy przemysł rozrywkowy może wycofać się z Polski i skupić swe działania na tych terytoriach, na których lepiej chroni się rynek praw autorskich - ocenił zarząd Stowarzyszenia.

...bla bla bla

onet.pl

Robert Gruszecki

W naszym mieście jest dużo do zrobienia, ale ja chciałbym poruszyć problem, w którym obracam się, a mianowicie zorganizowanie czasu wolnego dla dzieci i młodzieży, czasu, w którym oni sami będą mogli zrobić coś dla siebie i dla innych. Gdzie sami zaplanują i zrealizują swoje pomysły, gdzie ich praca zostanie zauważona i nagrodzona? Działania takie spowodują, że Ci młodzi ludzie, będą aktywnie żyli w naszej lokalnej społeczności.A przy okazji będą pilnować tego, co zrobili, tym żyli i tworzyli.

Jak?

- W pomocy przy zorganizowaniu grup młodzieżowych
- W pomocy przy zakładaniu stowarzyszeń
- W promowaniu ciekawych pomysłów i projektów
- W organizowaniu międzynarodowych wymian młodzieży
- W wypracowaniu modelu współpracy rodzice- szkoła – organizacje pozarządowe. Uważam, że przy wychowaniu młodych ludzi potrzebna jest współpraca tych trzech podmiotów razem.Jeżeli w swoje działania młodzież wciągnie rodziców,szkoła udzieli wsparcia a organizacje pozarządowe pokierują zajęciami pozaszkolnymi, będzie to model, z którego wszyscy skorzystają.
- Przy wykorzystaniu finansów Polsko Niemieckiej Wymiany Młodzieży
- Przy wykorzystaniu finansów Programu Młodzież
- Przy wykorzystaniu finansów Fundacji Batorego
- Przy wykonywaniu zadań przygotowanych przez Urząd Miasta oraz Starostwo Powiatowe dla organizacji pozarządowych.
- Przy współpracy trans granicznej
Są to realne możliwości, z których ja korzystałem, z projektów unijnych pozyskałem ok. 100000 tys. zł. Uczniowie i harcerze tworzyli parę projektów i wymian międzynarodowych.
Między innymi,, Spływ pontonami po Nysie Łużyckiej’’,, A w górach jest wszystko, co kocham’’,,Wspólnie w jednej łajbie’’, i wiele innych.Były to projekty przygotowane i zrealizowane przez młodzież,wyjeżdżali,poznawali bawili się a przede wszystkim tworzyli sami sobie ciekawe zajęcia uczyli się tolerancji, pracy i odpowiedzialności.
I ja tym, co robię codziennie chciałbym się zająć w Radzie Miejskiej

Zapowiedzi wydawnicze - dopisujcie!

Kolejna książka wczoraj przybyła: Tadeusz Domagała Decretum Civitatis Danceke - gdański kodeks prawa lubeckiego z 1263 roku.

DECRETRUM CIVITATIS DANCEKE – gdański odpis kodeksu prawa lubeckiego z 1263 roku, przetłumaczył z łaciny na język polski i opatrzył naukowym komentarzem Tadeusz Domagała, historyk sztuki i historyk. Polak z pochodzenia, urodzony w 1931 r. w Nowym Mieście Lubawskim, studia skończył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, obecnie mieszkający w Niemczech, był przez wiele lat związany z odbudową historycznego śródmieścia Gdańska po zniszczeniach wojennych jako pracownik Gdańskiego Oddziału P.P. Pracownie Konserwacji Zabytków. Następnie pełnił funkcję Głównego Konserwatora w Muzeum Historycznym Miasta Gdańska. Pomimo zamieszkania poza granicami macierzystego Kraju podtrzymuje stałe związki
z Gdańskiem, starając się uczestniczyć w jego życiu naukowym.

"Decretum civitatis Danceke” w opracowaniu T. Domagały składa się z trzech części: komentarza, łacińskiego tekstu dokumentu oraz tłumaczenia dokumentu na język polski.

Wobec nie zachowania się dokumentu lokacji prawnej Gdańska, odpis kodeksu prawa lubeckiego dla niego z 1263 roku ma podstawowe znaczenie dla średniowiecznych dziejów miasta, m.in. dla problematyki ustawodawczej, sądowniczej, majątkowej, monetarnej i obyczajowej.

Patronat nad edycją odpisu kodeksu prawa lubeckiego dla Gdańska objął Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Pięknie wydany drukiem, dzięki finansowemu wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, z obszernym naukowym komentarzem, posiada duże walory promocyjne, wskazujące udokumentowane miejskie tradycje Gdańska, sięgające czasów książąt pomorskich, oraz jego ożywionych kontaktów z głównym miastem Hanzy – Lubeką.

żródło: www.trojmiasto.pl

Obrońcy Lecha

oczywiście że nie mam

każdy student z wydziału prawa UwB sprzed 5-10 lat ci powie że ta kobieta to bizneswoman a nie naukowiec...nigdy jej na uczelni nei było...

radzę też się zainteresować przejęciem przez jej fundacje pałacyku od miasta pod szkołę za zaledwie 155 tys zł

Cytat:Szkoła kupiła pałac od gminy za 155 tys. zł. Remont trwał 14 miesięcy, finansowany był przez 3 lata i kosztował ponad 4 mln zł. 3 mln zainwestowała WSAP (z czesnego), po kilkadziesiąt tysięcy dołożyli konserwator zabytków, Ministerstwo Kultury i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Prawie 800 tys. zł Kudrycka zdobyła w Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. W 2000 r. WSAP miała piękną siedzibę. Jak to w Białymstoku bywa, pojawiły się niechętne komentarze: to za pieniądze po ojcu, który kiedyś był dyrektorem Banku Gospodarki Żywnościowej. Albo: mąż jest adwokatem, broni różnych mafiosów za ciężkie pieniądze i za nie kupił żonie szkołę. – WSAP nie jest prywatną uczelnią. Nikt, oprócz fundacji, nie ma tu żadnych udziałów – oburza się mecenas Kudrycki. – Dziad, czyli pan Niewiadomski, uważał, że nie musi mi płacić, bo mam z tego świetną, darmową reklamę, więcej wartą niż honorarium.

Jednak paragraf 70 statutu WSAP (poprawiono go w tym roku) mówi, że w przypadku likwidacji założyciela uczelni (Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej) jego funkcje właścicielskie przejmuje prezydent uczelni po uzyskaniu pozytywnej opinii Senatu. W sierpniu br. prof. Kudrycka została właśnie prezydentem WSAP, z czego jednak zrezygnowała w związku z ministerialną nominacją. –



http://www.polityka.pl/po...=1137&page=text

Polska scena polityczna ;)

Minister Przemysław Gosiewski załatwił żonie swojego kolegi, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Pawła Solocha, rządową posadę wartą blisko 5 tys. euro miesięcznie - dowiedział się "Wprost".

Według naszych ustaleń, Katarzyna Paluszkiewicz-Soloch w najbliższych dniach ma zostać członkiem zarządu - dyrektorem zarządzającym w Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Ma zastąpić na tym stanowisku Jana Truszczyńskiego. Decyzja już zapadła. Kandydaturę żony wiceministra prawdopodobnie jeszcze w najbliższym tygodniu zatwierdzi Rada Ministrów.

Przemysław Gosiewski i Paweł Soloch od lat utrzymują przyjacielskie kontakty. Według naszych informatorów, to właśnie Gosiewski lansował żonę znajomego na posadę w fundacji. Minister Gosiewski nie widzi nic złego w tym, że tak eksponowane stanowisko obejmie członek rodziny wysokiego rangą urzędnika państwowego. - Jestem po rozmowie z panią Paluszkiewicz-Soloch i oceniam jej kandydaturę jako dobry wybór, bo wszystko wskazuje na to, że umie zarządzać dużymi grupami ludzi, zna język i realia niemieckie. Jestem za rekomendacją tej osoby - tłumaczy "Wprost" minister Gosiewski, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów. Innego zdania są osoby związane z fundacją. - To absolutny skandal i przykład kumoterstwa. Tak poważną organizacją winien zarządzać ktoś z prawdziwym doświadczeniem, dobrze znany Niemcom. Ta pani nie ma takiego doświadczenia i predyspozycji - mówi jeden ze współpracowników fundacji.

Przemysław Gosiewski bagatelizuje sprawę. Twierdzi, że to nie on zaproponował Paluszkiewicz-Soloch na stanowisko w fundacji, ale minister Mariusz Błaszczak, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. - Zresztą i tak nie ma mowy o żadnym skandalu czy załatwianiu posad. To, że mąż kandydatki jest wiceministrem, nie oznacza, że jego żona nie może pełnić takiej funkcji. Decydują czynniki merytoryczne - przekonuje Gosiewski.

Katarzyna Paluszkiewicz-Soloch była "pracownikiem merytorycznym" w organizacji Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży. W nowej roli zarabiać będzie blisko 5 tys. euro miesięcznie. Zgodnie z przepisami dotyczącymi polsko-niemieckich fundacji, od swojej pensji nie będzie płacić podatku.

Źródło: wprost.pl

Mozilla Club

Mozilla Firefox uderza na Europę Wschodnią

- Doceniamy polskich użytkowników przeglądarki Firefox - mówi wiceprezes Mozilla Corporation Mike Schroepfer.

W firmowanej przez Mozillę przeglądarce Firefox znaleziono ostatnio kilka luk mogących wpływać na bezpieczeństwo komputera. Fakt ten miał zapewne wpływ na lekki spadek liczby użytkowników Firefoksa. Aby odwrócić tę tendencję, w planowanej na drugą połowę 2007 roku - nowej wersji Firefoxa - nazwanej roboczo Gran Paradiso, Mozilla położyła szczególny nacisk na bezpieczeństwo.

Właśnie zabezpieczenia oraz współpraca ze społecznością użytkowników były powodem wizyty w Polsce Mike'a Schroepfera - wiceprezesa Mozilla Corporation odpowiedzialnego za inżynierię.

Komputer w Firmie: Co Pana sprowadza do Polski?

Mike Schroepfer : Moja pierwsza wizyta w waszym kraju wynika z faktu, że doceniamy potencjał polskiego rynku użytkowników przeglądarki Firefox. Wielkość grupy użytkowników w Polsce jest na poziomie rynku niemieckiego i ma tendencję rosnącą. Mówiąc o rynku mam na myśli również wkład polskiej społeczności w rozwój produktów Mozilla., szczególnie naszej przeglądarki Firefox.

Jakie są obecnie najważniejsze cele Mozilla Foundation?

Przede wszystkim myślimy o rozwoju rynków nie-anglojęzycznych ponieważ jest to około 55% wszystkich użytkowników Firefoxa. W tej części świata Europa Wschodnia a szczególnie Polska ma unikalną pozycję. Ogólnie oceniamy, że rynek rośnie w tempie 0,5% miesięcznie. Oceniamy ten postęp jako korzystny.

Dla zwykłego, małego lub średniego przedsiębiorcy interesujące są kulisy produktów światowych oraz pomysły korporacji, które czasami dają się wykorzystać w mniejszym biznesie. Gdzie więc realizuje przychody Mozilla Corporation, skoro z takim sukcesem oferuje produkt freeware'owy?

Naszymi partnerami biznesowym są m.in. Google oraz Yahoo.

Jak ocenia Pan użyteczność Firefox'a z punktu widzenia małego i średniego przedsiębiorcy?

W mojej ocenie Firefox jest szczególnie użyteczny dla small biznesu z powodu funkcjonalności i szczególnego stosunku do kwestii bezpieczeństwa. Wśród nowych, unikalnych użytkowników jest wiele podmiotów z tej grupy biznesowej.

Jakie są oczekiwania polskiej społeczności użytkowników Firefoxa?

Wydaje mi się, że nasza praktyka współpracy i wymiany doświadczeń zdała egzamin. Pragniemy ją rozwijać i - ulepszając produkt - w jak najszerszym stopniu, nadal wykorzystywać w rozwoju produktu, doświadczenia i pomysły szeregowych użytkowników; głównie w zakresie bezpieczeństwa. Jest to zgodne z filozofią Fundacji, która zakłada wspomaganie lokalnych społeczności internetowych.

źrodło:gazeta.pl

Rewitalizacja Miast

[Morawa / Strzegom]

Zmiany są nieprawdopodobne

Prawie 30 tysięcy euro jest warta praca, jaką wykonano w Morawie w ramach pierwszego w Polsce Seminarium Parkowego. Przez dwa dni w przypałacowym parku pracowała ponad setka wolontariuszy: samorządowcy, strażacy, licealiści wraz ze swoimi nauczycielami, okoliczni mieszkańcy oraz pracownicy firm, które nieodpłatnie wsparły organizatorów.

- Zmiany są nieprawdopodobne - komentuje efekty pracy Andrzej Kubik, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków. - Nie byłem w tym miejscu od trzech lat i widać, że w sporo się w tu zmienia. Prace wykonane w parku są imponujące. Teraz wyraźnie widać pierwotne osie parku, odsłaniają się widoki. Jestem pod wrażeniem tego, co zostało tu zrobione - wyjaśnia konserwator.

Przez dwa dni w parku było słychać piły spalinowe i trzask spadających drzew. Wycięto sporo samosiejek i krzaków. W parku zrobiło się czysto i przestronnie. Odsłoniło się jezioro oraz szeroka promenada. Wszystko dzięki ciężkiej pracy i wsparciu wolontariuszy oraz wielu ludzi dobrej woli.

W realizację projektu zaangażowało się ponad sto osób. Z Niemiec przyjechała delegacja partnerskiej gminy Markersdorf z burmistrzem Thomasem Knackiem, członkowie Stowarzyszenia Regionu Księcia PĂźcklera, prof. Sommer z Uniwersytetu Drezneńskiego i liczni architekci krajobrazu z Saksonii.

Z Polski było ponad 60 osób, starosta świdnicki Zygmunt Worsa, dolnośląski konserwator zabytków Andrzej Kubik, zastępca burmistrza Strzegomia Wiesław Witkowski, burmistrz Brodów Żarskich Zbigniew Wilkowiecki, nadleśniczy powiatu świdnickiego Jan Dzięcielski, grupa uczniów z Zespołu Szkół Agrobiznesu w Bolkowie i z Liceum Ogólnokształcącego w Strzegomiu wraz z dyrektorem i nauczycielami oraz mieszkańcy Morawy i rodzice dzieci z przedszkola prowadzonego przez Fundację Św. Jadwigi.

Przedsięwzięcie wsparło również kilkanaście okolicznych firm, które nieodpłatnie skierowały do pracy w Morwie swoich pracowników oraz specjalistyczny sprzęt: Pielęgnacja Drzew-Ogrody Roman Kwieciński, PILAR Krzysztof Karamara, P.P.H.U. Stanisława Trzcińska, Firma Westa, M&F International Trading Sp. z o.o. oraz Stadnina Koni "STRZEGOM" Sp. z o.o.

Seminarium zostało dofinansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

UM Strzegom

Malborskie szkielety.

Z lokalnej GW http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,3493 ... ecina.html
"Szczątki 2120 Niemców pochowają koło Szczecina

- Strona niemiecka podjęła decyzję w sprawie miejsca pochówku szczątków ekshumowanych ze zbiorowej mogiły w Malborku. Mogiła zostanie przeniesiona do Glinnej niedaleko Szczecina - poinformował PAP sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.
Jak wyjaśnił Przewoźnik, decyzję w sprawie miejsca pochówku przekazał mu w piątek sekretarz generalny Narodowego Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi. Wcześniej Rada zaproponowała Związkowi dwa możliwe lokalizacje: cmentarz w Glinnej oraz kwaterę wojenną w Gdańsku. Przewoźnik poinformował, że w rozmowie z sekretarzem Związku, oprócz miejsca pochówku, ustalono też datę pochówku w Glinnej.
- Odbędzie się on 14 sierpnia - zaznaczył Przewoźnik.
Zbiorowy grób w centrum Malborka odkryto jesienią ub.r. podczas prac poprzedzających budowę hotelu. Według wstępnych ustaleń gdańskiego IPN, który bada sprawę, w mogile pochowano głównie osoby cywilne narodowości niemieckiej, które zmarły lub zginęły podczas działań wojennych w Malborku w lutym i marcu 1945 r. Wiosną br. zakończyła się trwająca kilka miesięcy ekshumacja szczątków. Powołani przez IPN biegli stwierdzili, że w mogile pochowano ciała około 2120 osób, w tym 1001 kobiet, 377 dzieci, 381 mężczyzn (co do reszty szczątków, nie udało się określić płci i wieku zmarłych). Jak poinformował PAP naczelnik oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Gdańsku prokurator Maciej Schulz, śledztwo w sprawie zbiorowej mogiły zmierza ku końcowi. Prokuratorzy dokonali kwerendy w licznych archiwach, przesłuchali też wielu świadków. Cmentarz w miejscowości Glinna na południe od Szczecina jest jedną z dziesięciu niemieckich nekropolii wojennych w Polsce założonych przez Fundację Pamięć. Utworzona w 1996 roku Fundacja, we współpracy z Narodowym Niemieckim Związkiem Opieki nad Grobami Wojennymi, zajmuje się znajdującymi się na terenie Polski mogiłami niemieckich żołnierzy i cywilów.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin"

kolejne allegro

Czytam ten wątek już od dłuższego czasu. Miałam się nie wypowiadać, ale jednak nie wytrzymam
Nie rozumiem oburzenia dotyczącego pojechania psa do Niemiec. Czy ktos był kiedyś w Niemczech? Widział tamtejsze schroniska? Tamtejsze psy i ich domy? Naj działają tam fundacje (te z prawdziwego zdarzenia)?
Czytając to wszystko, znając dobrze język niemiecki, mieszkając kiedyś w Niemczech, ucieszyłam się, że fundacja, z którą współpracuję nie zna języka polskiego i nie wie ile złego tu się pisze (i nie tylko tu) o adopcjach zagranicznych. Wstyd mi za tych co tak piszą.
Nie rozumiem ani powodów takiego pisania an rozumowania ani tego dlaczego wolicie aby pies gnił w schronisku a do Niemiec nie pojechał. będąc tam, mieszkając , tym bardziej...bo widzę polskie adopcje, polskie domy i polskie warunki. Gdzie każdy chce psa za darmo, zachipowanego, przywiezionego do domu, pod nos, zaszczepionego, młodego, zdrowego. niedobrze mi, jak czytam, że lepiej byłoby znaleźć mu dom w Polsce. Dla mnie nie ma róznicy czy dom jest w Polsce (jesli to dobry dom) czy na Madagaskarze, czy w Niemczech, jesli to dobry dom.
Tak samo pisząc, że dlaczego nie ratują swoich bezdomnych psów, skoro i u nich jest bezdomność... Może im to przekazać? Żeby się trzy razy zastanowili zanim wezmą psa z Polski, niech gnije w Polsce, bo u nas duża bezdomnośc, wiec tu muszą gnić i zdychać, na własnych śmieciach. Po co ratowac psa z Polski? A może po to, że fundacja ma miękkie serce (może za miękkie)? Że kocha psy i to nie ważne czy Polskie czy Hiszpańskie? Ciekawa jestem czy wy bedac np: w Rumunii przeszłybyscie obojętnie koło psa bezdomnego, potrzebującego pomocy, bo rumunski? Jesli tak, to brakuje mi słów.
Chyba tyle mam do powiedzenia, po trzech latach współpracy z Dobermann-Nothilfe, po tym jak uratowali mnóstwo naszych dobermanów, rase tak nie lubiana, tak nie rozumianą, tak bardzo brzydko postrzeganą. Pomogli szukając domów, operując, dając koce, karme, zastrzyki, moge tylko dziekować, moze też bronić i tego będę, bo bez nich połowa z nich odeszłaby zapomniana, zagryziona, zestresowana, nikomu niepotrzebna....

Debata- 20/10/2006- Sosnowiec i Gliwice

"Polska w strefie euro - perspektywa konieczna czy możliwa?". Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej zaprasza w piątek 20 października 2006 na debatę z cyklu "Quo vadis, Europo?".

godz. 11.00 - Wyższa Szkoła Marketingu i Zarządzania
ul. Kilińskiego 43, Sosnowiec

godz. 15.00 - Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
ul. Rybnicka 27, Gliwice

Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej zaprasza na cykl debat, podczas których będziemy omawiać - wraz z zaproszonymi ekspertami - najbardziej aktualne problemy dotyczące przyszłości Unii Europejskiej, możliwe rozwiązania i kierunki jej rozwoju. Zaproszeni eksperci ds. unijnych, eurodeputowani i europeiści postarają się podzielić z Państwem jak największą wiedzą dotyczącą omawianych podczas debat problemów i odpowiedzieć na szereg pytań związanych z przyszłością Unii Europejskiej.

Będzie to też okazja do tego, by politycy i eksperci ds. UE poznali pytania nurtujące Europejczyków, przez co debata każdorazowo stanie się platformą dialogu - i tym samym wpisze się w priorytetowy plan przyjęty przez Komisję Europejską: 3xD (demokracja, debata, dialog).

Spotkania kierujemy do wszystkich mieszkańców województwa śląskiego i opolskiego, którzy angażują się na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i dalszej integracji Polski z Unią Europejską.

Najbliższa debata, organizowana we współpracy z Agencją Rozwoju Lokalnego S.A. w Sosnowcu, poświęcona będzie perspektywie wejścia Polski do strefy euro.

W debacie udział wezmą:

* prof. Hanns-Dieter Jacobsen, dyrektor projektu badawczego “Rozszerzenie Euro na Wschód”, Wolny Uniwersytet w Berlinie
* dr Heinrich Machowski, pracownik naukowy Niemieckiego Instytutu Badań nad Gospodarką
* prof. Marek Pliszkiewicz, dyrektor Centrum Badań i Studiów Europejskich Akademii Ekonomicznej w Katowicach
* Tadeusz Płachecki, doradca finansowy
* Ewa Sadowska-Cieślak, współpracownik Fundacji im. Roberta Schumana (wystosowano zaproszenie)

W związku z ograniczoną ilością miejsc, prosimy o potwierdzenie lub zgłoszenie chęci uczestnictwa - drogą mailową lub telefonicznie.
Kontakt: Jacek Bugajski, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, tel. 032 232 49 02 wew. 120, fax 032 232 49 01, e-mail: eu@haus.pl.

Partnerzy projektu: Agencja Rozwoju Lokalnego S.A. w Sosnowcu, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Samorząd Miasta Gliwice, Konsulat Generalny Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu

Patronat medialny: Nowiny Gliwickie, Radio Plus oraz Kurier Miejski.

Niemiecki nieśmiertelnik (II w.ś)

Całość dyskusji pod tym adresem:
http://www.odkrywca-online.com/index1.php?
action=forum&iletab=jedna&sub=pokaz_watek&ktory=15783&id_forum=0&&sq=pamięć&wi
=16496#16496
(w razie rozerwania adresu posklejaj go sobie copy-paste)

Przegląd przez organizacje niemieckie zajmujące się bezpośrednio lub
pośrednio sprawami poległych żołnierzy:

1. Volksbund Deutsche Kriegsgraeberfuersorge, w skrócie VdK. Organizacja
rządowa zajmująca się poszukiwaniem grobów, ekshumacją szczątków, budową i
opieką nad cmentarzami wojennymi. Ponieważ prawo polskie ( a raczej brak
dwustronnej umowy o grobach wojennych) wykluczają bezpośrednie działanie VdK
na terytorium RP, powołano w tym celu Fundację Pamięć finansowaną przez VdK.
Do Fundacji jeszcz wrócę.

2. Deutsche Dienststelle - skrót WASt- (dawne WASt) w Berlinie. To ta
organizacja zajmuje się m.in. identyfikacją poległych żołnierzy na podstawie
nieśmiertelników lub innych elementów (jak np. obrączki z grawerunkiem).
Tutaj trafiają wszystkie nieśmiertelniki. WASt zajmuje się również
wyszukiwaniem i powiadamianiem bliskich poległego.

3. Suchdienst des Deutschen Roten Kreuzes w Monachium - skrót DRK -(czyli
Służba Poszukiwawcza Niemieckiego Czerwonego Krzyża) zajmuje się
poszukiwaniem osób zaginionych w czasie wojen, nie tylko drugiej. Kartoteka
DRK obejmuje ok. 60 milionów kart osobowych. Tam można się zwracać z
zapytaniami np. o bliskich, którzy zaginęli w czasie wojny.

I teraz kwestie identyfikacji:
Identyfikacją zajmuje się wyłącznie WASt! Wszelakie prośby kierowane do VdK
nie odniosą w dniu dzisiejszym żadnego skutku. Na początku lat 90tych i
wcześniej WASt udzielało dosyć dokładnych informacji po przesłaniu danych z
nieśmiertelnika, ale to już przeszłość. Obecnie identyfikacja jest obwarowana
warunkami:

-przedłożenie nieśmiertelnika w oryginale(jest to dowód w sądzie, WASt nie
akceptuje nawet urzędowego potwierdzenia z niemieckiego konsulatu - takie
mają zarządzenia)

-przesłany przez osobę prywatną nieśmiertelnik może już do niej nie wrócić. I
NIE JEST TO ZŁA WOLA NIEMCÓW!!! Wynika to z prostego faktu: zdarzało się
wielokrotnie, że do WASt wracały te same nieśmiertelniki po 5,6 razy i za
każdym razem trzeba było dużego nakładu pracy, aby zidentyfikować żołnierza.
I daltego wprowadzono taką regulację. Jeszcze jedno - TO NIE MA WAS
ZNIECHĘCIĆ DO PRZESYŁANIA NIEŚMIERTELNIKÓW!! Po prostu lojalnie uprzedzam,
jak wyglądają przepisy niemieckie.

-regulacja wprowadzona całkiem niedawno - dane żołnierza przekazywane są
znalazcy nieśmiertelnika dopiero po potwierdzeniu przez Umbettera VdK, że
przejął szczątki żołnierza. Kto to jest Umbetter? Jest to Niemiec, pracownik
VdK, który nadzoruje poszukiwania i ekshumacje poległych żołnierzy.

Najlepiej zadzwońcie do fundacji Pamięć w Warszawie. Jedno ale: o tej
organizacji mam bardzo niepochlebne zdanie (zastrzeżenie: jest to moje
PRYWATNE ZDANIE, a nie np. "odkrywcy"!) i wiem, że ich współpraca z
poszukiwaczami kończy się często straszeniem prokuraturą i policją, sam to
też przerabiałem.
Dlatego też próbujcie porozmawiać z szefem Umbetterów w Polsce, Panem
Mehnertem (mówi trochę po polsku, i chyba na pewno zna angielski). Jest on
byłym oficerem i realistą. Możecie mu powiedzieć, że znaleźliście żołnierza i
jego znak tożsamości i prosicie o kontakt z Umbetterem działającym na waszym
terenie. Z reguły to działa. Umbetter kontaktuje się z wami, wy mu
pokazujecie miejsce, gdzie leży poległy i pokazujecie jego nieśmiertelnik. I
dogadujecie się dalej, co i jak. Być może wystarczą mu dane z
nieśmiertelnika. Jeżeli nie, to poproście o zaświadczenie o przekazaniu
szczątków i prześlijcie nieśmiertelnik samodzielnie do WASt. Z takim papierem
od Umbettera NA PEWNO wróci (jedno ale: procedura sądowego stwierdzenia
śmierci trwa ok. roku, więc ten nieśmiertelnik wróci nie wcześniej, rekord u
nas: 1,5 roku). Aha - Umbetterzy raczej nie powiadamiają policji, bo są
realistami i też nie chcą poszukiwaczom robić dodatkowych przykrości.

cieżkie czasy dopiero nadchodzą dla Polski

Cytat:

cusik mi się zdaje, że nasza ludowa Ojczyzna z jej rolnictwem, bezrobociem,
bałaganem totalną klapą wymiaru sprawiedliwości, lepperiadami itp . nie jest
persona grata . symptomatyczne jest oświadczenie największego stowarzyszenia
pracodawców pracodawcow unijnych - nie chcą nas, zeszłotygodniowe
oświadczenie chadeckiego kandydata na kanclerza Niemiec , że nie wszystkie
kraje kandydackie wejdą do klubi w 2004 roku ( zgadnij koteczku kogo miał na
myśli ? ) no i te kłotnie o dopłaty i w sumie przełożenie dyskusji o tym na
potem . sytuacja gospodarcza w Polsce nie poprawia się( podobno już się nie
pogarsza ) nie jest dobrze.



Sytuacja gospodarcza w Polsce nie jest wcale gorsza niz na swiecie.
Bezrobocie wynika ze swiatowej koniunktury gospodarczej i wymaga
10 lat restrukturalizacji przemyslu.

1.Pierwszy krok na tej drodze to obowiazkowa nauka jezyka angielskiego i
niemieckiego dla wszystkich mieszkancow od lat 3-4 do 100 lat.

2. Drugi krok to nauka obslugi komputera, korzystani z internetu
i bezplatny internet dla kazdego

3. Trzeci krok to utworzenie struktury edukacyjnej za posrednictwem
internetu typu Global University czy Globewide Network Academy
i wszyscy sie ucza codziennie wieczorem/ po poludniu 1-2 godziny,
zamiast ogladania telewizji

4. Uchwalenie ustawy o zakladaniu korporacji typu non-for-profit
(fundacja) w ciagu 1 tygodnia + zuatomatyzowana ksiegowosc, prowadzona
przez urzad, zwolnienie korporacji z podatkow, uproszczenie
ksiegowosci, administracji.

5. Jezyk angielski drugim jezykiem urzedowym w kraju.

To wprawdzie niewiele i koszty niewielkie,
ale zlikwiduje zapoznienie w stosunku do Europy i swiata,
umozliwi kontakt ze swiatem,
kazdy bezrobotny student/absolwent uczelni bedzie mogl dzialac w
korporacji i rozwijac swoje umiejetnosci, nawiazywac wspolprace ze
swiatem, kontakty i przygotowywac sie do rozwiniecia biznesu.

Kazdy bezrobotny bedzie mial do wyboru korporacje w ktorej bedzie mogl
pracowac na miare swoich umiejetnosci, kwalifikacji i potrzeb.

Zamiast pic alkohol i snuc sie po ulicach, kazdy bezrobotny bedzie
codziennie pracowal 1-2 godziny w grupie, szukajac na swiecie
zrodel finansowania, mozliwosci gospodarczych i partnerow do wspolpracy.

Po 5 latach wszyscy beda znali angielski, eksport wzrosnie o 500%,
kazdy zostanie obywatelem swiata i bedzie potrafil sobie poradzic w
dowolnym kraju na swiecie, kwalifikacje kazdego beda odpowiadaly
swiatowym standardom, zniknie kategoria bezrobotnego, gdyz kazdy bedzie
pracowal, jako wolontariusz, jako dyrektor fundacji bez wynagrodzenia,
jako uczen, jako czlonek zespolu, grupy roboczej,
i bedzie wiedzial, ze nie jest gorszy od swojego kolegi na swiecie i
idzie w dobrym kierunku.

Czyli podsumowujac.
 1. Angielski 2-gim jezykiem urzedowym w kraju
 2. Bezplatny dostep do internetu dla kazdego
 3. Kazdy bezrobotny zostaje objety aktywnoscia zawodowa w korporacji
    non-for-profit i codziennie pracuje 1-2 godziny i doskonali
    swoje kwalifikacje, wiedze, uczy sie wspolpracy, nawiazuje    
kontakty ze swiatem, zdobywa doswiadczenie w kierowaniu    
pracownikami, we wspolpracy w grupie do czasu gdy sie     usamodzielni.

Jacek

fundacje Tuska

----
Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i
społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na
to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii
prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na
kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i
niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki
zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej
oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom
Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i
młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i
rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z
problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i
historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r.
fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej
sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Trudno
zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r.
straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła
ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów
fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była
wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do
wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami
są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na
albumach zarabia spółka.
To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.
Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie
ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik
polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja -
Współpracy Polsko-Niemieckiej.

właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które

Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za
rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie
oświadczeniach majątkowych.
To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami
Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października,
podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom
skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak.
Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej
fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej
likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam
to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.
Tusk w kampanii wyborczej namawiał rodaków do brania spraw we własne
ręce. Jeszcze wcześniej jako polityk Platformy Obywatelskiej grzmiał
wielokrotnie, że to nieładnie brać budżetowe dotacje na działalność
polityczną. Najwyraźniej ani on sam, ani jego liberalni koledzy nie
słuchali tego, co gada Tusk. Kolejna fundacja, której założycielem jest
Tusk i zasiada w jej radzie nadzorczej - Fundacja Liberałów - nie
wzdraga się brać publicznych dotacji. W załączniku do uchwały Zarządu
Województwa Pomorskiego z 7 czerwca 2005 r. czytamy, że na wniosek
Fundacji Liberałów ich polityczne czasopismo `Przegląd Polityczny'
otrzymało 30 tys. zł dotacji. Marszałkiem województwa pomorskiego jest
bowiem partyjny kolega Tuska - Jan Kozłowski. Czyż gdańscy liberałowie
nie mogli wziąć sprawy w swoje ręce i wy-dawać własnego czasopisma bez
dotacji?
`Będziemy dumni z Polski' - brzmiało hasło wyborcze Donalda. My już
jesteśmy dumni - z Tuska.
Autor : Waldemar Kuchanny

fundacje Tuska


Cytat:Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i
społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na
to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii
prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na
kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i
niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki
zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej
oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom
Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i
młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i
rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z
problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i
historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r.
fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej
sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym.



Aby te sprawozdania trzeba było składać, należy mieć status OPP,
nieprawdaż? Zaś w bazie OPP z 2004 i 2005 Dar Gdańska nie figuruje.

Cytat:Trudno
zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r.
straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła
ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów
fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była
wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do
wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami
są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na
albumach zarabia spółka.



Celem organizacji non-profit (a taką, zakładam, był DG) nie jest
osiąganie zysku. Wysokość strat dowodzi tyle, że fundacji należał się
lepszy manager. Ale nie tego, że organizacja nie wywiązywała się z
celów określonych w statucie.

Cytat:To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.
Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie
ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik
polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja -
Współpracy Polsko-Niemieckiej.

właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które

Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za
rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie
oświadczeniach majątkowych.



Tyle że w oświadczeniach majątkowych o w.w. honorariach nie ma nic. Są

czego konkretnie), wszystkie w znośnych okolicach 10 000. O
honorariach wspomina za to rejestr korzyści, ale obejmuje zupełnie
inne tytuły: "Solidarność i duma", "Był sobie Gdańsk. Dzielnice:
Orunia, Siedlce" oraz album "Był sobie Gdańsk".

Cytat:To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami
Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października,
podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom
skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak.
Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej
fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej
likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam
to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.



Brzmi logicznie.

Pozdrawiam
Iff

PS. jakby ktoś potrzebował, to wklejam link do wyszukiwarki
Organizacji Pożytku Publicznego: http://bopp.pozytek.gov.pl/szukaj.do

Na kogo będziecie głosowali w wyborach ?


Cytat:

| Gdyby Tusk byłby prezesem spółki giełdowej (nie mogę sobie tego
| wyobrazić), to każdy by rżną go w tyłek i spółka padłaby.

Tusk ze sprzedaży swoich albumów zarobił 400 tys. (z czego 100 zatrzymał dla
siebie, więc jest złodziejem, gdyby całość zatrzymał, byłby dobrym
biznesmenem).
A ile zł uczciwą pracą zarobił Kaczynski?



Znalazłem taki artykuł na sieci (dot. uczciwości fundacji Tuska):

----
Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i
społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na
to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii
prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na
kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i
niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki
zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej
oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom
Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i
młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i
rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z
problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i
historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r.
fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej
sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Trudno
zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r.
straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła
ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów
fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była
wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do
wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami
są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na
albumach zarabia spółka.
To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.
Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie
ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik
polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja -
Współpracy Polsko-Niemieckiej.

właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które

Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za
rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie
oświadczeniach majątkowych.
To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami
Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października,
podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom
skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak.
Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej
fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej
likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam
to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.
Tusk w kampanii wyborczej namawiał rodaków do brania spraw we własne
ręce. Jeszcze wcześniej jako polityk Platformy Obywatelskiej grzmiał
wielokrotnie, że to nieładnie brać budżetowe dotacje na działalność
polityczną. Najwyraźniej ani on sam, ani jego liberalni koledzy nie
słuchali tego, co gada Tusk. Kolejna fundacja, której założycielem jest
Tusk i zasiada w jej radzie nadzorczej - Fundacja Liberałów - nie
wzdraga się brać publicznych dotacji. W załączniku do uchwały Zarządu
Województwa Pomorskiego z 7 czerwca 2005 r. czytamy, że na wniosek
Fundacji Liberałów ich polityczne czasopismo `Przegląd Polityczny'
otrzymało 30 tys. zł dotacji. Marszałkiem województwa pomorskiego jest
bowiem partyjny kolega Tuska - Jan Kozłowski. Czyż gdańscy liberałowie
nie mogli wziąć sprawy w swoje ręce i wy-dawać własnego czasopisma bez
dotacji?
`Będziemy dumni z Polski' - brzmiało hasło wyborcze Donalda. My już
jesteśmy dumni - z Tuska.
Autor : Waldemar Kuchanny

Duże koszty małych ubranek

Analitycy Centrum im. Adama Smitha szacują koszt wychowania jednego dziecka na 160 tys. zł, a dwójki – na 280 tys. Wielu rodzin nie stać na wyżywienie, a tym bardziej na ubranka dla dzieci.



Jak wynika z lipcowego raportu resortu pracy i polityki społecznej w skrajnym ubóstwie żyje w Polsce około 2,5 miliona osób. Bezrobocie, słabe wykształcenie i wielodzietność to częste przyczyny złej sytuacji materialnej. Mimo, że skala zjawiska znacznie się zmniejszyła, ubóstwo jest nadal jednym z najpoważniejszych problemów społecznych. Przeciwdziałając temu zjawisku, rząd koncentruje się zwłaszcza na walce z bezrobociem. Według badań CBOS liczba rodzin, które żyją skromnie i muszą na co dzień bardzo oszczędnie gospodarować swoimi finansami, jest ponad dwukrotnie większa od liczby rodzin, które żyją dobrze (12,7 proc.) i nie muszą specjalnie oszczędzać. Najlepiej swoją sytuację materialną oceniają mieszkańcy miast, w których żyje 500 tysięcy i więcej osób. Zdaniem Komisji Europejskiej 22 proc. polskich dzieci i 13 proc. dorosłych zagrożonych jest biedą. Poniżej progu ubóstwa żyje w Polsce aż 19 proc. dorosłych i 26 proc. najmłodszych. Stać ich najwyżej na zaspokajanie najbardziej elementarnych potrzeb. W Polsce nawet praca nie chroni przed biedą. Niskie dochody w połączeniu z dużymi obciążeniami fiskalnymi nie pomagają w zmianie tej sytuacji. A osławione becikowe pozostaje tylko kroplą w morzu potrzeb.

Rodzice skarżą się, że ubranka, nawet te objęte 7 proc. VAT-em, są za drogie. Śpioszki, kaftaniki czy „pajacyki” kosztują po kilkanaście złotych. A są to rzeczy, bez których nie można się obejść. To właśnie stroje dla rosnących nieustannie dzieci stanowią jedno z najpoważniejszych obciążeń domowego budżetu. O zajęciach pozalekcyjnych i wakacyjnych wyjazdach dzieci z biedniejszych rodzin mogą najczęściej zapomnieć. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Niektórym na co dzień nie starcza pieniędzy na odzież. A co dopiero kiedy zdarzy się jakaś tragedia. Taki los spotkał rodzinę państwa Sawickich z Huty Dąbrowa. Po pożarze ich domu, który miał miejsce w lutym tego roku, rodzina mieszka, rozdzielona, w domach sąsiadów. Gminy nie stać na przydzielenie lokalu zastępczego dla tak dużej rodziny. Matka rodzeństwa, po rozwodzie, samotnie wychowuje szóstkę najmłodszych dzieci. Wszyscy utrzymują się z jej renty. Dochód na jednego członka rodziny wynosi 254 zł. Oszczędzanie na nowy dom uniemożliwia rodzinie zakup nawet towarów pierwszej potrzeby. Dlatego też z pomocą wystąpiły Fundacja Banku Zachodniego WBK i Głos dla życia. Pierwsza z nich oprócz dotacji pieniężnej przekazała także ubranka dla potrzebujących dziewczynek.

Odzież jest też towarem pierwszej potrzeby dla dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Międzyrzeczu, w województwie lubuskim. - Potrzeb mamy tysiące, ale z odzieżą na zimę jest zawsze największy problem. Dlatego poprosiliśmy o dotację na ten cel Fundację Banku Zachodniego WBK – mówi Dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Międzyrzeczu, Arletta Pichlińska. – Najmłodszych, którzy najbardziej potrzebują pomocy, wybraliśmy po konsultacji z rodzicami i pedagogiem szkolnym. To dzieci w wieku od 8 do 16 lat więc nie wyrastają szybko z ubranek – dodaje.
Odzieży brakuje także w ośrodkach dla dzieci niepełnosprawnych i upośledzonych. Tylko dzięki datkom, wychowankowie ośrodków specjalnych kilka razy w roku mogą dostać parę nowych ubrań. Pieniędzy wciąż jest za mało, a potrzeby są ogromne. Większość uczniów takich ośrodków jest upośledzona w stopniu znacznym bądź umiarkowanym. Nie rozumie więc, że nie wolno czołgać się na kolanach czy siadać w brudnym miejscu, bo wtedy ubrania się niszczą. Nie rozumieją także czemu nie można im kupić nowych ubranek. Jedynym wyjściem jest więc organizowanie zbiórek odzieży. Najbardziej popularną z nich prowadził do tej pory Czerwony Krzyż. Jednak od 31 sierpnia Akcja przerwała współpracę z właścicielem kontenerów odzieżowych Turpol. Obecnie trwają rozmowy z nowym, niemieckim partnerem. Być może ponowna zbiórka odzieży ruszy od nowego roku. Dlatego tak ważne są obecnie działania innych organizacji pozarządowych, które pomagają dzieciom biedniejszym lub upośledzonym przetrwać zimę. Te dzieci mogą czuć się podwójnie skrzywdzone – przez los, który zmusił je do korzystania z pomocy organizacji pozarządowych, a także przez brak funduszy, aby ta pomoc mogła być skuteczna.

Żuławskie wiatraki

"Kraina Wiatraków Powraca"
Cytat:"Kraina Wiatraków Powraca" to tytuł konferencji, która odbędzie się 26 września 2007 r. w Nowym Dworze Gdańskim w Żuławskim Ośrodku Kultury.

Na konferencji spotkają się miłośnicy wiatraków oraz eksperci z Polski, Niemiec i Holandii zajmujący się renowacją wiatraków .

Organizatorem konferencji jest Klub Nowodworski, który chciałby przywrócić wiatrak odwadniający jako symbol Żuław Delty Wisły. Jednym z pierwszych działań, które podjął 3 lata temu Klub Nowodworski, było uratowanie szczątków ostatniego wiatraka odwadniającego w Polsce. Uratowane szczątki wiatraka zostały przewiezione do Muzeum Żuławskiego w Nowym Dworze Gdańskim. Niestety, ze względu na stan zachowania drewna, pozostałości nie nadają się do użycia przy jego rekonstrukcji.

- Naszym marzeniem jest wskrzeszenie kultury związanej z wiatrakami oraz wybudowanie pracującego wiatraka odwadniającego w skali 1:1, który mógłby pokazywać jak dawniej odwadniano Żuławy. Jednym z etapów realizacji tego przedsięwzięcia jest zdobycie wiedzy na temat budowy wiatraków, która w Polsce należy do dziedzin zanikających. Na konferencję zapraszamy ekspertów holenderskich i niemieckich, którzy mają ogromne doświadczenie w restaurowaniu i budowaniu wiatraków. Również zapraszamy ekspertów, historyków i przedstawicieli stowarzyszeń z polski, którzy podobnie jak my chcą odnawiać kulturę związaną z wiatrakami – zapowiadają w zaproszeniu na konferencję Barbara Chudzyńska, prezes Klubu Nowodworskiego oraz Marek Opitz, koordynator projektu „Kraina Wiatraków Powraca”.

Konferencji będzie towarzyszyła wystawa zdjęć archiwalnych pokazujących historię wiatraków na Żuławach, wystawa zdjęć archiwalnych z Galerii u Plebana w Borętach, oraz kolekcji pocztówek z wiatrakami Ryszarda Rostankowskiego. Wystawa będzie wykonana w sposób umożliwiający łatwe przeniesienie i montaż w innych miejscach.

Konferencję honorowym patronatem objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marszałek Województwa Pomorskiego i Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Ambasador Królestwa Niderlandów w Polsce.

Część środków na organizację konferencji organizatorzy otrzymali z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, Urzędu Miasta i Gminy w Nowym Dworze Gdańskim i Urzędu Gminy Cedry Wielkie. Ważnego wsparcia udzieliła również Ambasada Królestwa Niderlandów finansując pobyt jednego z najbardziej uznanych holenderskich ekspertów budowy wiatraków - Nico Jurgensa.

Zobacz: Program konferencji „Kraina Wiatraków Powraca”
http://www.wrotapomorza.p...iatraki_program



Bardzo się cieszę, że mogłem wziąć udział w konferencji - wielkie brawa dla pomysłodawców i organizatorów. Szkoda jedynie, że konferencja była słabo rozreklamowana.

Konferencja podzielona była na trzy części:
- historia
- polskie doświadczenia w ratowaniu wiatraków
- holenderskie doświadczenia w budowie wiatraków

W pierwszej największe wrażenie zrobiły na mnie prelekcja Dariusza Piaska i wspomnienia Manfreda Fentrohsa.
Pan Dariusz Piasek podjął się zadania odnalezienia śladów po wiatrakach przemiałowych na terenie Żuław Wiślanych - wg map niemieckich z pierwszej połowy XX wieku było ich jeszcze ponad 80... Obecnie istnieją zaledwie dwa: w Drewnicy i Palczewie (i jeszcze dwa na zachodnich żuławskich rubieżach: w Pszczółkach i Tczewie).
Odwiedzono blisko 30 miejsc w których istniały wiatraki - najczęściej jedynymi śladami po wiatrakach były wzniesienia oraz "kamienie młyńskie".
Według zapowiedzi prelegenta w przyyszłym roku ma zostać wydany katalog żuławskich wiatraków.
Manfreda Fentrohs (ur. 1934) jest synem ostatniego właściciela nieistniejącego wiatraka w Żuławkach. Dzieciństwo jego upływało w cieniu wiatraka, aż po rok 1945 kiedy saperzy niemieccy wysadzili "koźlaka" w powietrze...

Druga część to w zasadzie (przynajmniej dla mnie) opowieść Jarosława Jankowskiego o wielkopolskich wiatrakach. Jest on założycielem Stowarzyszenia Wiatraki Wielkopolski oraz incjatorem Wielkopolskiego Szlaku Wiatracznego. A co najważniejsze osobą która zajmuje się renowacją i rekonstrukcją wiatraków. Zazdrość aż bierze - gdy się usłyszy, że na terenie Wielkopolski istnieje kilkadziesiat wiatraków (jeśli pamięć mnie nie myli to padła liczba około 70).

A trzecia część to dzielenie się doświadczeniami z renowacji i budowy wiatraków przez holenderskich gości.

Trzymam kciuki za projekt Klubu Nowodworskiego - polegający na zrekonstruowaniu wiatraka odwadniającego i ustawieniu go w terenie, aby był "żywym zabytkiem".

[25.04] Tunnel Electrocity - 14 sierpnia, Lubiąż

SoundTrade prezentuje:

TUNNEL
ELECTROCITY
14.08.2007
Zapraszamy Was do wzięcia udziału w niesamowitym przedsięwzięciu, które jest niewątpliwie świętem szeroko pojętej muzyki. Jest to druga edycja imprezy, która stała się w ubiegłym roku niepodważalnym sukcesem. Na 3 scenach podczas 14 godzinnej imprezy wystąpi ponad 40 artystów.

Impreza jest całkowicie rodzimym projektem – pomysł jej stworzenia narodził się w naszych głowach. jest jak garnitur uszyty na miarę Polskiego klubowicza, nie jest więc powielaniem zagranicznych imprez na zasadzie licencji i odbywa się tylko i wyłącznie pod naszym nadzorem – pozwala nam to na przekroczenie wielu granic bo jak wiemy „najważniejsza jest rozpusta” i „Polak potrafi”
Festiwal ten jest połączeniem przeszłości z przyszłością oraz tradycji z najnowszymi technologiami. Impreza ta łączy się ściśle i nieodzownie z lokalizacją, którą jest jeden z największych kompleksów klasztornych w Europie – Lubiąż . Zdumienie klubowiczów w ubiegłym roku było wielkie gdy widząc te obiekty po raz pierwszy okazało się, że nie są to ruiny – tylko prawdziwy „czynny” obiekt przesiąknięty historią i zakamarkami

Obiekt jest zabytkiem klasy „0” a organizacja imprezy odbywa się przy stałej współpracy z konserwatorem zabytków. Od początku marca trwają pracę mające za zadanie udostępnienie i zabezpieczenie jak największego terenu na poczet imprezy. Na dziś już wiemy że jesteśmy w stanie przyjąć ponad 20.000 klubowiczów. Zakres robót i czas przygotowania imprezy sprawiły że jest to niewątpliwie jeden z najbardziej pracochłonnych eventów , które odbyły się do tej pory w naszym kraju.
W produkcję pochłoniętych zostało kilkadziesiąt firm – połknęły one bakcyla organizacji tak niesamowitego projektu w tak niesamowitym miejscu. Są to firmy znane z obsługi największych imprez w Polsce i za granicą , nagłośnieniem obiektów zajmą się inżynierowie dźwięku z firmy ElectroVoice, sztab ludzi pracuje nad tym abyście się czuli naszymi wyjątkowymi gośćmi.

Miło nam również poinformować że SoundTrade, jako jedynej agencji udało się skutecznie zaprosić do współpracy Armanda Van Heldena, ta ekskluzywna gwiazda dotychczas była nieosiągalna w tej części Europy. Czar i Magia miejsca sprawiły że dla większości wykonawców impreza jest wyjątkowym wyzwaniem.
Miejsce to jest wyjątkowo bogate w historię oto kilka faktów:

X - XI wiek – założenie klasztoru w miejscu przeprawy na Odrze
XIV wiek – szczytowy rozkwit gospodarczy i kulturalny opactwa
XVI wiek – rozbudowa największej i najbogatszej rezydencji na Śląsku
XX wiek - II wojna światowa niemieckie fabryki zbrojeniowe,
XX wiek – po II Wojnie ŚWIATOWEJ baza wojsk radzieckich,
XXI wiek – ElectroCity 2006

Do dzisiaj pełen zagadek mitów i legend, pełen tajemniczych krypt i tajemnic, przesłanki mówią że kilka km pod nim do dzisiaj znajdują się laboratoria pracujące podczas II Wojny Światowej nad bronią atomową.

Na ten dzień kompleks stanie się prawdziwym miasteczkiem światła i dźwięku. Od początku marca trwają przygotowania na terenie klasztornym aby właśnie 14 sierpnia 2007 przyjąć ponad 20.000 klubowiczów. Impreza będzie wyjątkowym połączeniem dźwięku światła ruchu – za choreografie odpowiedzialni są specjaliści od akrobatyki z fundacji „OCELOT” gwarantujący światowy poziom widowiska.
3 SCENY – a na nich zobaczymy I usłyszymy

-ELECTROCITY – house stage – open air

* ARMAND VAN HELDEN
* TOM NOVY
* ANTOINE CLAMARAN
* CHRIS LAKE
* SEBASTIEN LEGER
* HARDY HARD
* CRAZY CUTS
* MATUSH
* V_VALDI
* NEEVALD
* INOX
* MAXX
* RODRIGEZZ

-FLY WITH ME – tech stage – wnętrza nieczynnego kościoła

* MARCO V
* MARCO BAILEY
* BEN SIMS
* LUCCA
* AFRICA ISLAM
* CARLA ROCA
* ALAN WHITE
* MACIEJ WOWK
* ARTI
* INNER G
* ANEX
* ADAM TOXIC
* MALEC

-RUN TO THE SUN – club music – open air

* DEAN
* RAUL RINCON
* DISCO BOYS
* JOHN MARKS
* D-JEAN-D
* HAZEL
* RADI S
* OMEN
* MANANA
* ARC
* UHO
* SUHY
* MATYS
* VINCENT VIK
* DNA

NAGŁOŚNIENIE I OŚWIETLENIE

ZA REALIZACJĘ ODPOWIEDZIALNE SĄ NAJLEPSZE FIRMY NA RYNKU, ZNANE Z OBSŁUGI RENOMOWANYCH KONCERTÓW, BAZUJĄCE NA SPRZĘCIE ELECTROVOICE ORAZ CYBERLIGHT. Za pokazy fajerwerków tworzących jedność z muzyką odpowiedzialny jest lider w branży realizujący np. puchar świata w skokach narciarskich. Wizualizacje - to zadanie powierzyliśmy jednej z najlepszych grup w Polsce - Clockwork

Więcej szczegółowego info

Wklejam bo moga wyciac

Wrzuce caly tekst a potem link do niego - zobaczymy jak dlugo ten link przetrwa

Cytat:
Oj biedny ten Tusk.A czy uwzglednili jeszcze to ?

Donald Tusk w swojej kampanii wyborczej podawał, że jest założycielem i społecznym działaczem Fundacji Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Wygląda na to, że Tusk pomógł tylko jednemu skrzywdzonemu dziecku - sobie.
Tusk, liberał z Trójmiasta, człowiek z zasadami, w swojej kampanii prezydenckiej podkreślał różne sprawy. Na przykład, że pracował na kominie i założył fundację Dar Gdańska, która pomaga ubogim i niepełnosprawnym dzieciom. Oraz że on pracuje w niej społecznie. Taki zapis mogliśmy znaleźć choćby na jego oficjalnej stronie internetowej oraz w licznych prasowych i telewizyjnych wypowiedziach.
Faktycznie Tusk założył Dar Gdańska Fundację Pomocy Dzieciom Skrzywdzonym. Fundacja miała nieść wszechstronną pomoc dzieciom i młodzieży z Pomorza Gdańskiego pozbawionym odpowiednich warunków życia i rozwoju z powodów zdrowotnych i społecznych (w szczególności z rodzin z problemami alkoholowymi) oraz upowszechniać dziedzictwo kulturowe i historyczne Gdańska i Pomorza Gdańskiego wśród dzieci i młodzieży.
Nie mogliśmy jednak znaleźć śladów tej pomocy. Przynajmniej od 2001 r. fundacja takiej działalności nie rozwija i nie ma nic na ten temat w jej sprawozdaniach składanych corocznie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Trudno zresztą aby fundacja coś dawała dzieciom, skoro sama wykazuje od 2001 r. straty. Za 2004 r. w spra-wozdaniu finansowym strata netto wyniosła ponad 72 tys. zł.
Fundacja Dar Gdańska najbardziej znana była z wydawania serii albumów fotograficznych pod wspólnym tytułem `Był sobie Gdańsk'. Póki była wydawcą - była na plusie. Jednak od 2001 r. przekazała prawa do wydawania serii prywatnej spółce Media Millenium, której właścicielami są osoby związane z Tuskiem. Od tego czasu fundacja notuje straty, a na albumach zarabia spółka. To tak apropos niesienia pomocy dzieciom skrzywdzonym i ubogim.Za działalność upowszechniania dziedzictwa kulturowego, które w statucie ma Tuskowa fundacja, można uznać kaszubski elementarz i słownik polsko-kaszubski. Wydanie tych książek wspomogła jednak inna fundacja - Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Tusk napisał do tych książek słowo wstępne. Takie ecie-pecie. Zapewne to właśnie w ramach niesienia pomocy ubogim dzieciom za każde słowo, które Tusk napisał, skasował honorarium. Tylko w roku 2002 dostał od fundacji Dar Gdańska 36 tys. zł honorarium z tytułu wynagrodzenia autorskiego, za rok 2003 - 44 tys. zł. Sam o tym pisze w złożonych w Senacie i Sejmie oświadczeniach majątkowych.
To apropos działalności społecznej Donalda Tuska.
Najlepsze jest jednak co innego. Jako kandydat na prezydenta z zasadami Tusk w kampanii wyborczej, która trwała do połowy października, podkreślał, że jest założycielem fundacji, która ma nieść pomoc dzieciom skrzywdzonym. Co miało wywołać wrażenie, że taki dobry z niego chłopak. Najwyraźniej zapomniał, że 1 sierpnia 2005 r. jako jedyny założyciel tej fundacji złożył w wydziale gospodarczym gdańskiego sądu wniosek o jej likwidację wobec wyczerpania się środków finansowych i majątkowych. Sam to osobiście podpisał, co jest w aktach sądowych.
Tusk w kampanii wyborczej namawiał rodaków do brania spraw we własne ręce. Jeszcze wcześniej jako polityk Platformy Obywatelskiej grzmiał wielokrotnie, że to nieładnie brać budżetowe dotacje na działalność polityczną. Najwyraźniej ani on sam, ani jego liberalni koledzy nie słuchali tego, co gada Tusk. Kolejna fundacja, której założycielem jest Tusk i zasiada w jej radzie nadzorczej - Fundacja Liberałów - nie wzdraga się brać publicznych dotacji. W załączniku do uchwały Zarządu Województwa Pomorskiego z 7 czerwca 2005 r. czytamy, że na wniosek Fundacji Liberałów ich polityczne czasopismo `Przegląd Polityczny' otrzymało 30 tys. zł dotacji. Marszałkiem województwa pomorskiego jest bowiem partyjny kolega Tuska - Jan Kozłowski. Czyż gdańscy liberałowie nie mogli wziąć sprawy w swoje ręce i wy-dawać własnego czasopisma bez dotacji?
`Będziemy dumni z Polski' - brzmiało hasło wyborcze Donalda. My już jesteśmy dumni - z Tuska.
Autor : Kuchanny


jesli przeczytasz to co powyzej to nie ma cenzury na onecie

Płyty DVD znikną z polskiego rynku?

Drugi z artykułów, które dziś przeczytałem i uznałem za ciekawe ... A więc:

Zagraniczne firmy zajmujące się dystrybucją płyt DVD mogą wycofywać się z Polski ze względu na nieprzestrzeganie praw autorskich w naszym kraju - ostrzegli w przekazanym PAP w środę oświadczeniu członkowie zarządu działającego w Polsce Stowarzyszenia Dystrybutorów Filmowych (SDF).

Jest to reakcja na działalność zlikwidowanego w maju serwisu internetowego Napisy.org, którego przedstawicieli zatrzymała policja. Serwis ten był najpopularniejszą w Polsce stroną www z tłumaczeniami filmów.

17 maja Komenda Główna Policji poinformowała o zatrzymaniu 9 osób, m.in. mieszkańców Zabrza, Bielska-Białej i Jastrzębia Zdroju, do którego doszło dzięki współpracy policji z Fundacją Ochrony Twórczości Audiowizualnej (FOTA). W akcji brali udział także policjanci niemieccy. Zatrzymane osoby nielegalnie tłumaczyły na język polski dialogi z filmów i zamieszczały je na portalu internetowym.

Stowarzyszenie Dystrybutorów Filmowych podkreśliło w środowym oświadczeniu, że działalność taka jest nielegalna, gdyż narusza prawo autorskie. "Rozpowszechnianie opracowania cudzego utworu bez zgody jego twórcy daje możliwość zgłoszenia roszczeń cywilnych oraz jest zagrożone sankcją karną" - przypomniało SDF.

"Niski poziom przestrzegania praw autorskich przyczynił się do tego, że z początkiem tego roku z branży bezpośredniej dystrybucji DVD wycofał się prekursor dystrybucji wideo w Polsce - firma ITI. Pod koniec zeszłego miesiąca podobną decyzję podjęła firma Warner Home Video, która w ciągu kilku miesięcy zamknie swe biura w Polsce" - napisano w oświadczeniu SDF.

"Mitycznie bogaty światowy przemysł rozrywkowy może wycofać się z Polski i skupić swe działania na tych terytoriach, na których lepiej chroni się rynek praw autorskich" - ocenił zarząd Stowarzyszenia.

SDF skrytykowało artykuł na temat serwisu Napisy.org, który opublikowała 1 czerwca "Gazeta Wyborcza". Był to tekst pt. "Wojna napisowa", autorstwa Jarosława Lipszyca.

W artykule z "GW" czytamy: "Dwa tygodnie temu świętowaliśmy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego. Odbywały się uroczyste sesje w Sejmie z udziałem ministrów, rauty i konferencje. Padały wielkie słowa. Tego samego dnia o szóstej rano do mieszkań dziewięciu obywateli społeczeństwa informacyjnego wkroczyła policja".

"Przez serwis Napisy.org przebiega dziś linia frontu w sporze o kształt społeczeństwa informacyjnego. W tej sprawie nie chodzi bowiem ani o przestrzeganie zasad prawa, ani nawet o powstrzymanie publikacji napisów do filmów, ale o język, w którym będziemy opisywać zasady obowiązujące przy przekazywaniu i przechowywaniu informacji" - napisał Lipszyc.

Zarząd SDF podkreślił, że "internet nie znosi i nie anuluje norm prawa autorskiego". "Społeczeństwo informacyjne nie może powstawać kosztem ograbiania innych z owoców ich pracy twórczej. Aby polemizować z tą oczywistą prawdą ucieka się częstokroć do demagogicznych argumentów. Stale i celowo zaciera się różnicę pomiędzy swobodnym obiegiem informacji, a nieautoryzowanym korzystaniem z cudzych utworów. Dezinformuje się opinię publiczną" - oceniono w oświadczeniu SDF.

"Wolność wymiany informacji - stanowiąc niezaprzeczalnie cenną wartość - nie jest i nie może być wartością absolutną, najważniejszą i jedyną. W szczególności nie wolno w imię tej wolności dokonywać naruszeń innych dóbr zasługujących na ochronę prawną" - uważają członkowie zarządu SDF.

Dom Polski - masowy grób, szczątki rozstrzelanych

Co prawda post wyzej jest link do tego tekstu ale za kilka dni nie bedzie po tym tekscie sladu. Tak wiec by nie zaginal. Generalnie proponuje raczej wklejanie tekstow niz linki.

Cytat:Szczątki około 1800 ludzi wydobyto z ziemi w centrum Malborka. Najprawdopodobniej są to szkielety Niemców mieszkających w czasie II wojny światowej w mieście. Część z nich mogła zginąć w czasie walk prowadzonych w mieście zimą 1945.

Jak poinformował Waldemar Zduniak, szef zajmującej się tą sprawą Prokuratury Rejonowej w Malborku, szczątków może być więcej, prace ekshumacyjne nadal trwają. Na pierwsze kości na placu w centrum Malborka, natrafiono w październiku ubiegłego roku, przy okazji wykonywania prac ziemnych poprzedzających budowę hotelu. Do dziś wydobyto szczątki około 1800 osób. -
Są wśród nich szkielety zarówno kobiet, mężczyzn, jak i dzieci. Część nosi ślady po kulach. Prokuratura Rejonowa w Malborku
Są wśród nich szkielety zarówno kobiet, mężczyzn, jak i dzieci. Część nosi ślady po kulach - powiedział Zduniak. Wydobyte z ziemi kości są magazynowane w wyznaczonym miejscu.- Gdy ekshumacja się zakończy, obejrzy je biegły. Być może wówczas uda nam się poznać okoliczności śmierci tych ludzi - dodał Zduniak.

Pracownik Muzeum Zamkowego w Malborku i jednocześnie znawca historii miasta Bernard Jesionowski, sądzi, że znalezione kości mogą być szczątkami cywilnych niemieckich mieszkańców Malborka, którzy zmarli lub zostali zabici na początku 1945 roku, w czasie walk między wojskami rosyjskimi, a niemieckimi.

REKLAMA Czytaj dalej

- Wprawdzie już w końcu 1944 roku niemieckie dowództwo rozkazało ludności cywilnej opuścić Malbork, była jednak spora grupa osób, które nie posłuchały tego nakazu - wyjaśnił Jesionowski dodając, że w Malborku pozostało kilka tysięcy cywilów. - Los części z nich - według różnych źródeł od kilkuset do 1,5 tysiąca osób, dotąd był nieznany - powiedział Jesionowski. Według Jesionowskiego, część z tych ludzi mogła umrzeć na skutek różnego rodzaju chorób, część mogła zostać zabita. - Ciężka zima, jaka panowała na przełomie 1944 i 1945 roku mogła sprawić, że mieszkańcy, mimo toczących się na ulicach walk, wychodzili z kryjówek, aby zdobyć opał czy jedzenie, i ginęli od przypadkowych kul - powiedział Jesionowski.

Pracownik muzeum dodał przy tym, że teoria o śmierci od zbłąkanych kul nie wyjaśnia zgonu przynajmniej kilkudziesięciu osób, których czaszki noszą ślady strzałów "między oczy". - Przy tym w okolicach tych szkieletów nie znaleziono samych kul - dodał. Zgodnie z teorią Jesionowskiego, zbiorowa mogiła mogła powstać pod koniec zimy lub wiosną 1945 roku, w czasie porządkowania miasta. - Sądzę, że wykopano dół, do którego zwieziono zwłoki z całego Malborka - powiedział pracownik Muzeum Zamkowego.

Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia, co stanie się z ekshumowanymi szczątkami po tym, jak zakończą się działania prokuratorów i biegłych. Jak napisał dziennik "Polska" możliwe, że szczątki pochowa Fundacja Pamięć, która we współpracy ze stroną niemiecką prowadzi na terenie Polski cmentarze, na których chowani są niemieccy obywatele.

Znaczniki cytatów po coś istnieją jednakże - Feuchtwangen (administrator forum)

Twórczość Forumowiczów

Studio Teatralne Koło zaprasza na spektakle:

SANDMAN
5, 6 listopada godz. 20.00

bilety 15-20 zł
e-mail rezerwacja.kolo@wp.pl
tel:500599666
miejsce Fabryka PZO, ul. Grochowska 316/320, przystanek BLISKA

SANDMAN
scenariusz i reżyseria Igor Gorzkowski scenografia i kostiumy Anna Czarnota, Joanna Talejko muzyka Piotr Tabakiernik
występują Monika Pikuła, Bartłomiej Bobrowski, Sławomir Grzymkowski, Wiktor Korzeniewski

premiera 19 grudnia 2006
Inspiracją scenariusza i spektaklu były m.in. XVIII-wieczne opowiadanie E.T.A Hoffmana (autora Dziadka do orzechów) i współczesny, kultowy komiks Neila Gaimana.

"Sandman Igora Gorzkowskiego jest jak dziwny sen nad ranem. Chcemy pospać dłużej dla samej przyjemności, ale do głowy włazi nam jakieś dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. To nowa wersja opowieści o mordercy, który sypie ofiarom piasek w oczy, usypia je, kradnie ich sny, a potem wydłubuje im gałki oczne do kolekcji.
Bohater wędruje po upiornym mieście, trafia na inną imprezę, niż chciał, rozmowy brzmią podejrzanie, fakty zaczynają migotać, ludzi podmieniono na mechaniczne kopie. Jest w tym spektaklu zbudowanym z krótkich scenek przyśnień we śnie strach przed odkryciem, że nie pamiętamy, kim naprawdę jesteśmy i co zrobiliśmy. Człowiek budzi się i nie wie, że jest mordercą." (Łukasz Drewniak)

"Kiedy Igor Gorzkowski razem z przyjaciółmi ze Studia Teatralnego Koło bierze się do nowego spektaklu. Widać, że to nieliczni ludzie w tym mieście, którzy potrafią umiejętnie przekształcać motywy kultury współczesnej i bawić się nimi. W nieczynnych Polskich Zakładach Optycznych na Pradze Koło wystawia Sandmana, sięgając do mitu upiornej postaci z opowieści E.T.A. Hoffmana, a przywołanej przez Neila Gaimana w komiksie pod tym samym tytułem. W mrocznym barze sączy się leniwie muzyka z
przedstawienia i podają wódkę na ocieplenie zimnych przestrzeni. A potem dowcipnie i nastrojowo snuje się przed nami opowieść z pogranicza kryminału i sennej fantazji. To nie jest nawet przeniesienie komiksu na scenę, raczej przywołanie pewnego mitu i nastroju niesamowitości umiejętnie wykreowanego wcześniej przez autora Nigdziebądź."(Agnieszka Rataj)

Studio Teatralne KOŁO
Niezależna grupa teatralna założona w 1997 roku z inicjatywy studentów Akademii Teatralnej w Warszawie i krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, od 2002 roku działająca w formie stowarzyszenia. Jej celem od początku działalności było tworzenie niezależnych produkcji teatralnych. Spektakle KOŁA oparte są głównie na autorskich scenariuszach Igora Gorzkowskiego: Wynajmę pokój (1998), Rosyjski Dramat (2000), Strona zakwitających dziewcząt (2000), plenerową Miłość do trzech pomarańczy wg
Gozziego (2002), Absolutnie Off Show (2003), Taksówka (2005), Sandman (2006). Przedstawienia były grane w salach Akademii Teatralnej, na scenach warszawskich teatrów: Prochownia, Studio, Montownia, w klubowej przestrzeni Galerii Pruderia, a obecnie w przestrzeni Państwowych Zakładów Optycznych przy ul. Grochowskiej w Warszawie.
KOŁO tworzą ludzie profesjonalnie zajmujący się teatrem: aktorzy, reżyserzy, producenci. Stowarzyszenie wielokrotnie było producentem przedsięwzięć teatralnych niezależnych twórców. Współpracuje m.in. z Grupą Twożywo, austriackim forum kultury, Stowarzyszeniem Artanimacje (festiwale Mały Azyl i Projekt Folklor), Urzędem Miasta Stołecznego Warszawa, Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej, Towarzystwem Inicjatyw Twórczych ę, Szwajcarską Fundacją dla Kultury Pro Helvetia, West Development.
Ostatnim dużym przedsięwzięciem współtworzonym przez KOŁO był kilkuczęściowy festiwal społeczno-artystyczny Projekt Praga.

Archeologia i poszukiwacze skarbów

Archeologia i poszukiwacze skarbów

Próba rozwiązania przez archeologów i konserwatorów problemu coraz bardziej masowego w naszym kraju ruchu tzw. poszukiwaczy skarbów była celem kwietniowej konferencji "Archeologia i poszukiwacze skarbów", zorganizowanej przez Fundację Przyjaciół Instytutu Archeologii UW przy współpracy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Rozwój nowoczesnych technologii sprawił, że wykrywacze metalu stały się urządzeniami tanimi i powszechnie dostępnymi, który uposzechnił indywidualne "poszukiwania skarbów". Zjawisko to upowszechniło się w latach 90. ub. wieku a jego rozmiary zaskoczyły krajowe służby konserwatorskie i archeologów.

Środowisko poszukiwaczy, liczące kilkadziesiąt tysięcy osób, jest zróżnicowane - oprócz pasjonatów historii, którzy chętnie współpracują z archeologami i przekazują swoje znaleziska placówkom muzealnym czy badawczym, pojawili się także liczni poszukiwacze, których działalność jest zwyczajną grabieżą stanowisk archeologicznych. Należy oczekiwać, że ruch ten będzie się rozszerzał a tymczasem odpowiednie służby państwowe nie są przygotowane do przeciwdziałania negatywnym efektom działalności "poszukiwaczy skarbów" jak i wykorzystaniu ich aktywności dla dobra rodzimej archeologii.

Podczas dyskusji krytykowano obecną Ustawę o ochronie i opiece nad zabytkami, która według opinii wielu archeologów i konserwatorów jest nieprecyzyjna, posiada liczne luki i nieścisłości co praktycznie uniemożliwia skuteczną ochronę archeologicznych zasobów narodowego dziedzictwa. Deklarowano pilną potrzebę stworzenia jasno sformułowanych zapisów prawnych, które umożliwiłyby realną współpracę obydwu środowisk. Dobre prawo dawałyby jednocześnie szanse na realną ochronę stanowisk archeologicznych i pozwalałyby efektywnie ścigać bezwzględnych rabusiów niszczących naszą spuściznę w zastraszającym tempie. Sugerowano m.in. wprowadzenie całodobowego monitoringu satelitarnego najważniejszych i najbardziej zagrożonych rabunkiem stanowisk.

Przedstawicie zagranicznych instytucji odpowiedzialnych za ochronę dziedzictwa kulturowego przedstawili rozwiązania prawno- instytucjonalne z Wielkiej Brytanii, Danii i Niemiec. Są one przykładem skutecznej współpracy między amatorami a archeologami, która doprowadziła w tych krajach do spektakularnego wzrostu liczby odkryć. Zarówno prawo brytyjskie, jak i duńskie czy też regulacje niektórych landów niemieckich, dopuszczają możliwość prowadzenia amatorskich poszukiwań przy użyciu wykrywaczy metalu, ale bardzo precyzyjnie określają warunki, jakie trzeba spełnić, aby było to legalne.

Omówiono także zasady działania Portable Antiquities Scheme - instytucji rządowej powołanej w Wielkiej Brytanii w 1997 r., która zajmuje się rejestracją znalezisk oraz animacją współpracy z amatorami archeologii. Działalność PAS przyniosła ogromny wzrost liczby znalezisk na Wyspach, a nagrody pieniężne przyznawane poszukiwaczom na najcenniejsze odkrycia doprowadziły do wzbogacenia wielu państwowych kolekcji muzealnych.

Goście z zagranicy podkreślali zgodnie bardzo ważną rolę społecznej edukacji dotyczącej dziedzictwa kulturowego. ALS

PAP - Nauka w Polsce
bsz
Źródło

CHOLONEK w Zabrzu!

Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej zaprasza 2 kwietnia br. o godzinie 19.00 do Niezależnego Centrum Kultury Wiatrak w Zabrzu-Zaborzu, do którego zawitamy z „Cholonkiem”! Spektakl ten będzie szczególny - także ze względu na wyjątkowość miejsca, w którym zostanie zaprezentowany; odbędzie się bowiem po raz pierwszy w rodzinnym mieście Janoscha, Zabrzu!. „Cholonek” jeszcze nigdy nie był tak blisko miejsc, w jakich Janosch obserwował ludzi i rytm ich życia, które po latach objawiły się w książce „Cholonek albo dobry Pan Bóg z gliny”, a teraz objawiają się na scenie. Zaborze to przecież miejsce, z którego bierze początek opowiadana historia. W jednym z najstarszych budynków Zaborza mieści się CK Wiatrak; budynek ten „pamięta” czasy trwałych ondulacji fryzjera Klappstocka, zabawy dzieci z karbidem i domowe sposoby na walkę z mendoweszkami.

”Cholonek” to adaptacja powieści wybitnego niemieckiego pisarza rodem z Zaborza Horsta Eckerta (JANOSCHA) „Cholonek czyli dobry Pan Bóg z gliny”. Współproducentem spektaklu jest Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej. Światowa prapremiera odbyła się 16 października 2004 r.; po premierze Kazimierz Kutz powiedział: "[W] siedzibie dawnego Dezember Palace miał miejsce teatralny cud, bo tak należy nazwać przedstawienie w Teatrze Korez. Nazywa się "Cholonek" [...] Tak, to jest objawienie. Nie znajduję lepszego słowa na to, co przeżyłem w dawnym `Reichstagu`" (źródło: Gazeta Wyborcza, 29.10.2004).

Spektakl przygotowany przez Teatr Korez jest przede wszystkim recepcją postrzegania świata na sposób JANOSCHA: czasem tak brutalny, że wydawać by się mogło, iż nierzeczywisty… W ten właśnie sposób świat swojego dzieciństwa pamięta JANOSCH i to zobaczymy na scenie. Spektakl opowiada o Ślązakach żyjących na pograniczu polsko-niemieckim, poprzez sytuację polityczną zmuszonych do istnienia pomiędzy dwoma światami... czasem „swojskimi”, czasem wręcz wrogimi. Bohaterowie książki JANOSCHA zdają sobie sprawę ze swej inności, odrębności wobec świata; ich tożsamość śląska jest atawistyczna, organiczna. Zmuszeni są do dostosowywania się do okoliczności, które niesie historia, polityka. Walczą z poczuciem, iż ich mała ojczyzna, ich „heimat” nie jest dany im na stałe, jedyną bronią jaką posiadają jest poczucie humoru oraz umiejętność przystosowania się do zaistniałej sytuacji.

”Cholonek” to spektakl grany gwarą, o Ślązakach: nie-Polakach, nie-Niemcach, a może i Polakach, i Niemcach…. To spektakl o ludziach „pomiędzy”, których trudno szukać w filmach Kutza, czy „beraniach” Ligonia. Bohaterowie tej uznanej już przez widzów i media śląskiej sagi są jak ogromne krzywe lustro, w którym przegląda się historia małego skrawka ziemi istniejącego także gdzieś, pomiędzy...

„Cholonek” jest niewątpliwym fenomenem nie tylko ze względu na podejmowany temat czy sposób jego prezentacji, ale i z uwagi na fakt, iż od trzech lat grany jest (każdorazowo) przy pełnej sali i jest (niezmiennie) bardzo entuzjastycznie przyjmowany przez publiczność i media.

Przypominamy: adaptacja: Robert Talarczyk, reżyseria: Mirosław Neinert i Robert Talarczyk, scenografia i kostiumy: Ewa Satalecka, opracowanie muzyczne: Stanisław Szydło. W premierowym wykonaniu tego programu wystąpili: Grażyna Bułka, Ewa Grysko/Barbara Lubos-Święs, Izabella Malik, Mirosław Neinert, Dariusz Stach, Robert Talarczyk. Współproducentem spektaklu jest Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Organizator projektu Zimowe Tournee CHOLONKA: Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
Partner projektu Zimowe Tournee CHOLONKA: Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej (www.fwpn.pl)

KONTAKT: Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, Referat Kultury (E. Więcek, K. Sekuła, K. Zawada). Szczegółowe informacje: Elżbieta Więcek, menedżerka projektu, tel. 32/ 232 49 02 wew. 112, fax: 32/ 232 49 01; e-mail: elzbieta.wiecek@haus.pl

Bilety można nabyć w CK Wiatrak, ul. Wolności 395, Tel/Fax 032 276 87 15, 0 880 424 128.