Czy komiks to sztuka?

Zwycięzca konkursu Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju
Historią o królestwie, w którym lawinowy wzrost cen doprowadził do deprecjacji księżniczki, bracia Marcin i Przemysław Surma zwyciężyli w konkursie na komiks ekonomiczny zorganizowanym przez Fundację Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Drugie miejsce zajęła Sorn Gara za komiks "Rodzina Toti na emeryturze", a trzecie - Bogumił Łach za historię o oszczędzaniu i inwestowaniu.

Zwycięskie prace (z ponad stu nadesłanych) wybrało jury, w którym zasiadał były prezes NBP Leszek Balcerowicz oraz znani rysownicy i satyrycy - m.in. Jacek Fedorowicz, Michał Ogórek i Marek Raczkowski.

Nagrody pieniężne w wysokości 5 tys., 3 tys. i 2 tys. złotych ufundował Bank Zachodni WBK. Drugim sponsorem konkursu był producent słodyczy Mieszko SA. "Gazeta" była patronem medialnym konkursu.

Pieniądze zostały "zakodowane" na specjalnych kartach pre-paid, na których nadrukowano także zwycięskie rysunki.

Oprócz trzech nagród głównych przyznano też wyróżnienia. Komiksy można obejrzeć na stronie internetowej fundacji www.for.org.pl.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

1% PODATKU

Cytat: POMORSKIE

Fundacja Dogtor
Wolnosci 1A
81-324 Gdynia
KRS 0000145034
WBK Bank Zachodni V Oddział w Gdyni
82 1090 1102 0000 0001 0070 4512
www.dogtor.pl


stronka internetowa ma nieco inny adres
http://www.dogtor.iq.pl/

A swoją drogą wypunktowałaś bardzo dużo tych organizacji. Podziwiam.

Seminarium z Jackiem Gałuszką - pozytywne metody szkolenia

Fundacja Sekret Gai zaprasza na seminarium z Jackiem Gałuszką: "Instynkt pod kontrolą. Czyli jak dogadać się z psem"(metoda C&V: Click and Voice).

Seminarium przeznaczone jest dla wszystkich osób (niekoniecznie związanych z kynoterapią), zainteresowanych pozytywnym szkoleniem psów.

Termin spotkania : 18.o4.2009

Miejsce : Wielkopolska Zagroda (WZ)
ul. Fredry 12
POZNAŃ

Czas trwania: 10.00. – 14.00.

Cena : 80,00,-

Wpłatę proszę uiścić na konto Fundacji
WBK Bank Zachodni I Oddział w Luboniu
53 1090 1476 0000 0001 0876 6699
z dopiskiem Seminarium z Jackiem Gałuszką

Informacje i zapisy tel. 0 887 788 568
e-mail : sekretgai@o2.pl
www.sekretgai.pl

POZNAŃ SPOTKANIE Z Jackiem Gałuszko

mam dobrą wiadomość wreszcie w Poznaniu będzie się coś działo . Udało się nam namówić Jacka na spotkanie które odbędzie się u nas . Ucieszy to zwłaszcza nas bo nie zawsze udaje się nam w 100% dogadać z naszym " Biszkoptowym Potworem "
Zapraszam

A oto ogłoszenie naszej fundacji o spotkaniu

Fundacja "SEKRET GAI" zaprasza na

Seminarium z Jackiem Gałuszką

Instynkt pod kontrolą. Czyli jak dogadać się z psem.
( Metoda: C&V: Click and Voice)

Termin spotkania : 18.o4.2009

Miejsce : Wielkopolska Zagroda (WZ)
ul. Fredry 12
POZNAŃ

Czas trwania: 10.00. – 14.00.

Cena : 80,00,-

Wpłatę proszę uiścić na konto Fundacji
WBK Bank Zachodni I Oddział w Luboniu
53 1090 1476 0000 0001 0876 6699
z dopiskiem Seminarium z Jackiem Gałuszką

Informacje i zapisy tel. 0 887 788 568
e-mail : sekretgai@o2.pl
www.sekretgai.pl

Jacek Gałuszka - Instruktor szkolenia psów specjalizujący się w pracy z psami rodzinnymi.
Właściciel i instruktor szkoły dla psów "Wesoła Łapka". Behawiorysta i wykładowca na brytyjskim
kursie dyplomowym COAPE. Prowadzi także wykłady i warsztaty dla ratowników, dogoterapeutów,
a także kursy dla trenerów.

 

Zmarła Agata Mróz

http://www.fundacjauj.pl/main.php?l=pl

lub:

Fundacja "Pomoc Chorym na Białaczkę"
ul. Szkolna 8/12
61-833 Poznań
tel./fax.: (061) 852-89-51

Konto bankowe
Bank Zachodni WBK S.A.
VI o/Poznań
Nr konta: 83 1090 1362 0000 0000 3601 8377

Strona adopcyjna

UWAGA: informujemy osoby, które utworzyły stałe zlecenia przelewów lub dokonują jednorazowych wpłat na konto AFN na rzecz Bokserów w Potrzebie, że nasza współpraca z tą Fundacją będzie trwała jeszcze przez pewien czas, prosimy jednak o wprowadzenie zmiany i kierowanie pomocy na nowo utworzone konto Fundacji Boksery w Potrzebie.

Dziękujemy jednocześnie Fundacji AFN za umożliwienie korzystania z konta w czasach gdy działaliśmy jako wolontariusze.

Fundacja Boksery w Potrzebie

ul. Leszno 40a
96-300 Żyrardów
KRS 0000288972

Nr konta 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247

Bank Zachodni WBK SA
18 Oddział Warszawa
ul. jagiellońska 55
03-301 Warszawa

swift WBKPPLPP (dla przelewów zagranicznych)

Wyprawki dla dzieci


Gmina Wołów otrzymała dofinansowanie do wyprawek szkolnych dla dzieci z zerówek. Dotacja pochodzi z Banku Dziecięcych Uśmiechów – Fundacji prowadzonej przez Bank Zachodni WBK. Dzięki dofinansowaniu 50 dzieci otrzyma pełne wyprawki szkolne: plecaki, książki i komplet przyborów. Uroczyste wręczenie czeku odbędzie się 3 września podczas inauguracji roku szkolnego w jednej z wołowskich szkół.
wolow.pl

Bank Dziecięcych Uśmiechów

W dniu 22.04.2009 r otrzymaliśmy wspaniałą wiadomość. Nasza placówka otrzymała czek od Banku Dziecięcych Uśmiechów- Fundacji Banku Zachodniego WBK SA. Są to środki na dofinansowanie wyjazdu naszych uczniów na wycieczkę " zieloną szkołę" do Sztutowa i Trójmiasta, która odbędzie się na przełomie maja i czerwca. Podczas wycieczki dzieci zwiedzą Trójmiasto (Gdańsk, Gdynia, Sopot), Malbork, wysłuchają koncertu organowego w Katedrze w Oliwie, zwiedzą Muzeum Rybołówstwa, przepłyną statkiem. Serdecznie dziękujemy Pani Dyrektor BZ WBK SA Zofii Czajkowskiej za wsparcie i życzliwość. Dziękujemy również rodzicom, którzy zaangażowali się w pozyskiwanie środów na ten cel. Obiecujemy, że środki z Banku Dziecięcych Usmiechów będą procentowały wiedzą u naszych uczniów.

Messalina potrzebuje pomocy!

Rozmawiałam dzisiaj z Irkiem - dziękuje wszystkim ogromnie za chęć pomocy.
W środę idzie do szpitala, jeśli badania będą na czas zrobione - odbędzie się operacja. Więc trzymajmy mocno kciuki za powodzenie i jak najszybsze zakończenie "leczenia".

Jeszcze dwie prośby - potrzebny byłby jakiś bezpośredni kontakt (dojście tzw.) do prof. A. Mackiewicza w Poznaniu - jeśli ktoś ma taką możliwość, albo kontakt z kimś "z możliwością" - to byłoby OK, gdyby udało się dotrzeć do profesora - jest tam możliwosć podania jakiejś "szczepionki genetycznej" - i tą drogą też Irek będzie próbował wyleczyć się z choroby.

Druga prośba - to podanie do informacji ogólnej bezpośrednio prywatnego konta Irka - dla przyjaciół, którzy chcą wpłacać bezpośrednio na konto Irka, nie przez fundację - tudzież dla tych, którzy wiedzą, że są koszty leczenia, których fundacja nie może pokryć oficjalnie i chcą na ten"cel" wpłacić kilka zł.

Konto potwierdzone osobiście przez Messalinę - podaję poniżej:

Ireneusz Wójcicki
BANK ZACHODNI WBK s.a. o/I we Wrocławiu
67 1090 1522 0000 0000 5217 9324

1 % Może jeszcze nie zdecydowałeś komu pomożesz?Wielka PROŚ

OD RAZU DZIEKUJE ZE TU JESTES I CZYTAZ MOJE SLOWA ! Staramy sie nie myslec ze moze spotkac nas cos zlego.Piotrek tez nie wiedzial ze w ten sierpniowy dzien spotka na swej drodze bestie. Zostal ciezko pobity .Doznal urazu czaszkowo -mozgowego .Obecnie jest w stanie wegetatywnym. Ma 20 lat .Jego mlody organizm walczy, ale trzeba mu pomoc .Wymaga CIAGLEJ!! rehabilitacji i zabiegow ,lekarstw i sprzetu medycznego aby miec szanse dalej walczyc o powrot do zdrowia .Jego rodzinie brakuje juz srodkow .Fundacja ,,Akogo" Ewy Blaszczyk postanowila zalozyc Piotrkowi konto i tam mozna wplacac symboliczna zl lub odpisac 1 %z podatku. Jestem ich przyjaciolka i prosze z potrzeby serca -pomoz by Piotrek tu wrocil ! Twoj 1% moze byc ta kwota ktorej wlasnie brakuje by mogl byc rehabilitowany na turnusie w osrodku czy akurat niezbedny sprzet lub leki. Z gory dziekuje za kazda okazana pomoc!!!!!!!!! DZIEKUJE W JEGO IMIENIU FUNDACJA ,,AKOGO" KONTO PIOTRA BIELAWSKIEGO 271090 1056 0000 0001 0493 6584 BANK ZACHODNI WBK IV O/W-WA

newsy 2007

Konkurs architektoniczny na zespół budynków Centrum Edukacji Międzynarodowej

Fundacja Edukacji Międzynarodowej ogłasza konkurs architektoniczny na projekt
koncepcyjny zespołu budynków Centrum Edukacji Międzynarodowej we Wrocławiu.

Jest to konkurs architektoniczny ogólnopolski, otwarty, jednoetapowy,
realizacyjny.

TERMINY

Ogłoszenie konkursu 13 luty 2007 r.

Wizja lokalna w dotychczasowym budynku szkoły na ul. Zielińskiego 24 luty 2007
r.

Nadsyłanie zapytań do 05 marca 2007 r.

Udzielenie odpowiedzi do 12 marca 2007 r.

Składanie prac konkursowych do dnia 08 maja 2007 r.

Ogłoszenie konkursu 15 maja 2007 r.

NAGRODY

Nagrody pieniężne zostaną przyznane w następujących wysokościach:

a) I nagroda - 12.000 zł,

b) II nagroda - 8.000 zł,

c) III nagroda - 6.000 zł,

d) wyróżnienia wg uznania sądu

WARUNKI

Warunki konkursu oraz materiały do opracowania projektu można zamawiać u
Organizatora konkursu pod adresem: ul. Zielińskiego 38, 53-534 Wrocław lub
faksem pod numerem 071 782 26 20, e-mailem pod adresem

Warunki są przesyłane odpłatnie w cenie 100,00 pln za wersję elektroniczną lub
150,00 pln za wersję elektroniczną i drukowaną. Wpłat za zamówioną dokumentację
należy dokonywać na rachunek bankowy Fundacji Edukacji Międzynarodowej w Banku
Zachodnim WBK SA V O/Wrocław nr 82 1090 1522 0000 0001 0169 3092 z tytułem
przelewu: ”KONKURS”. Dokumentacja zostanie przesłana drogą pocztową
zamawiającemu po zaksięgowaniu wpłaty na rachunku bankowym Fundacji Edukacji
Miedzynarodowej chachaj@fem.org.pl i telefonicznie pod numerem 0 693 07 56 70.

KONKURS NA RZECZ DZIECI Z RODZIN UBOGICH I/LUB BEZROBOTNYCH

Konkurs Fundacji BZ WBK na projekty służące pomocy dzieciom z rodzin ubogich i/lub bezrobotnych

Fundacja Banku Zachodniego WBK ogłosiła konkurs grantowy w ramach Programu „Bank Dziecięcych Uśmiechów”.
Jest on skierowany do organizacji, które statutowo świadczą pomoc dzieciom z rodzin ubogich i/lub bezrobotnych takich, jak:
- organizacje pozarządowe,
- świetlice środowiskowe,
- urzędy gminne,
- szkoły,
- Rodzinne Domy Dziecka.
Dotacje nie są udzielane osobom fizycznym, rozumianym jako indywidualni darczyńcy.

Dana organizacja może złożyć wniosek tylko na jeden, konkretny projekt w bieżącym roku kalendarzowym. Przez projekt rozumiana jest pomoc określonej liczbie osób, w określonym czasie, na określonym terytorium w Polsce.

Organizacje mogą złożyć wniosek na dowolny projekt, który według nich odpowiada na zapotrzebowanie danego dziecka lub grupy dzieci. Fundacja rekomenduje:
1. organizowanie lub finansowanie indywidualnych lub grupowych kursów: językowych, muzycznych, artystycznych, komputerowych, sportowych, logopedycznych.
2. zakup sprzętu oraz materiałów do wyposażenia placówek (np. gry edukacyjne, sprzęt sportowy),
3. szkolenia dla pracowników i wolontariuszy (np. z metod pracy z dziećmi,
z motywowania, z pracy z dziećmi z zespołem ADHD itp.),
4. konsultacje z psychologami, specjalistami, logopedami itp.,
5. porady prawne,
6. wyprawki szkolne dla dzieci.
Po raz ostatni w tym roku w ramach programu można ubiegać się o dofinansowanie wakacyjnych wyjazdów.

Wnioski w Programie grantowym „Bank Dziecięcych Uśmiechów” przyjmowane są wyłącznie na „Formularzu dotacji”, zaopiniowanym przez dyrektora oddziału BZ WBK. Do każdego wniosku należy dołączyć imienną listę dzieci (bez nazwisk) wraz ze skróconą informacją nt. ich sytuacji rodzinnej. Wnioskodawca zobowiązany jest również do załączenia kopii statutu i aktualnego odpisu z KRS. Organizacje nie posiadające KRSu powinny przedstawić dokumenty poświadczające możliwość podpisywania umów cywilno–prawnych oraz zaciągania zobowiązań finansowych (np. szkoły - upoważnienia nadane przez gminę).

Nabór wniosków w ramach II edycji trwa do 20 kwietnia 2009 roku (decyduje data wpłynięcia wniosku do Fundacji). Ostatni etap składania wniosków w III edycji konkursu planowany jest na wrzesień 2009 roku.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie:
http://bdu.bzwbk.pl/14016

Wzór formularza do pobrania na stronie:
http://bdu.bzwbk.pl/68263

1%...1%...1%...

Do formularza wystarczy nazwa fundacji i nr KRS-,ale wiemy,że lepiej być przygotowanym na wszelkie pomysły (zwłaszcza US).
Każda fundacja mająca status OPP swój nr KRS zamieszcza na swojej stronie internetowej-ale może faktycznie warto byłoby stworzyć taką mini-ściągę dla leniwych. Zaczynamy więc...

1)-Komitet Pomocy dla Zwierząt (Przystań Ocalenie)

Bank Śląski S.A. O/Tychy
91 1050 1399 1000 0022 0998 2426
KRS 15352

2)-Fundacja TARA - schronisko dla koni

PKO BP S.A. O/Oleśnica, nr konta:
10 1020 5297 0000 1002 0059 042
KRS-0000223306

3)-Fundacja Stacyjka Maltusia

Kredyt Bank O/Legnica
96 1500 1504 1215 0003 4871 0000
KRS: 0000276685

4)Fundacja "Niedźwiedź"

61 1020 1013 0000 0002 0125 1362 (PKO BP I o/Warszawa)

69 1020 1013 0000 0802 0170 4592 (PKO BP
I/ o Warszawa- subkonto "sterylizacje")

69 1440 1299 0000 0000 0345 4746 (Nordea II o/Warszawa)
KRS 207940
...i tu chciałbym się chwilkę zatrzymać. Fundacja "Niedźwiedź" to nic innego jak schronisko w Korabiewicach pod Warszawą. Starsi bywalcy wiadomego Forum zapewne pamietają. To stamtąd właśnie miał pochodzić nasz pierwszy adoptowany koń-ale "ktoś" storpedował ten plan juz w przedbiegach-a szkoda. Bardzo ciekawe miejsce i bardzo ciekawi ludzie. Zainteresowanym podaje linka http://dajmudom.pl/str.php?dz=1

5) Fundacja Pegasus
PEKAO S.A. 09 1240 2135 1111 0000 3871 0038

MULTIBANK 73 1140 2017 0000 4702 0490 3508
KRS: 0000119251

6) Straz dla Zwierząt

Patrol Interwencyjny Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzetami w Polsce
Bank Zachodni WBK S.A.; 17 o/Warszawa

numer: 68 1090 1753 0000 0001 0806 5211-konto ogólne (pieniadze przeznaczone na cele statutowe-gadzety,darowizny,skladki czlonkowskie,dotacje).

numer: 49 1090 1753 0000 0001 0624 8937-konto przeznaczone na zbiorki publiczne (leczenie zwierzat,zakup karmy,zakup sprzetu).

numer: 16 1090 1753 0000 0001 0481 7326-konto przeznaczone na wplaty 1% z podatku.
KRS-0000248947

Niestety nie dokopałem się do KRS-u Fundacji "Zwierze Nie Jest Rzeczą" liczę na Waszą pomoc w rozbudowie listy.

Plankton dnia Pon Sty 14, 2008 5:43 pm, w całości zmieniany 1 raz

Duże koszty małych ubranek

Analitycy Centrum im. Adama Smitha szacują koszt wychowania jednego dziecka na 160 tys. zł, a dwójki – na 280 tys. Wielu rodzin nie stać na wyżywienie, a tym bardziej na ubranka dla dzieci.



Jak wynika z lipcowego raportu resortu pracy i polityki społecznej w skrajnym ubóstwie żyje w Polsce około 2,5 miliona osób. Bezrobocie, słabe wykształcenie i wielodzietność to częste przyczyny złej sytuacji materialnej. Mimo, że skala zjawiska znacznie się zmniejszyła, ubóstwo jest nadal jednym z najpoważniejszych problemów społecznych. Przeciwdziałając temu zjawisku, rząd koncentruje się zwłaszcza na walce z bezrobociem. Według badań CBOS liczba rodzin, które żyją skromnie i muszą na co dzień bardzo oszczędnie gospodarować swoimi finansami, jest ponad dwukrotnie większa od liczby rodzin, które żyją dobrze (12,7 proc.) i nie muszą specjalnie oszczędzać. Najlepiej swoją sytuację materialną oceniają mieszkańcy miast, w których żyje 500 tysięcy i więcej osób. Zdaniem Komisji Europejskiej 22 proc. polskich dzieci i 13 proc. dorosłych zagrożonych jest biedą. Poniżej progu ubóstwa żyje w Polsce aż 19 proc. dorosłych i 26 proc. najmłodszych. Stać ich najwyżej na zaspokajanie najbardziej elementarnych potrzeb. W Polsce nawet praca nie chroni przed biedą. Niskie dochody w połączeniu z dużymi obciążeniami fiskalnymi nie pomagają w zmianie tej sytuacji. A osławione becikowe pozostaje tylko kroplą w morzu potrzeb.

Rodzice skarżą się, że ubranka, nawet te objęte 7 proc. VAT-em, są za drogie. Śpioszki, kaftaniki czy „pajacyki” kosztują po kilkanaście złotych. A są to rzeczy, bez których nie można się obejść. To właśnie stroje dla rosnących nieustannie dzieci stanowią jedno z najpoważniejszych obciążeń domowego budżetu. O zajęciach pozalekcyjnych i wakacyjnych wyjazdach dzieci z biedniejszych rodzin mogą najczęściej zapomnieć. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Niektórym na co dzień nie starcza pieniędzy na odzież. A co dopiero kiedy zdarzy się jakaś tragedia. Taki los spotkał rodzinę państwa Sawickich z Huty Dąbrowa. Po pożarze ich domu, który miał miejsce w lutym tego roku, rodzina mieszka, rozdzielona, w domach sąsiadów. Gminy nie stać na przydzielenie lokalu zastępczego dla tak dużej rodziny. Matka rodzeństwa, po rozwodzie, samotnie wychowuje szóstkę najmłodszych dzieci. Wszyscy utrzymują się z jej renty. Dochód na jednego członka rodziny wynosi 254 zł. Oszczędzanie na nowy dom uniemożliwia rodzinie zakup nawet towarów pierwszej potrzeby. Dlatego też z pomocą wystąpiły Fundacja Banku Zachodniego WBK i Głos dla życia. Pierwsza z nich oprócz dotacji pieniężnej przekazała także ubranka dla potrzebujących dziewczynek.

Odzież jest też towarem pierwszej potrzeby dla dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Międzyrzeczu, w województwie lubuskim. - Potrzeb mamy tysiące, ale z odzieżą na zimę jest zawsze największy problem. Dlatego poprosiliśmy o dotację na ten cel Fundację Banku Zachodniego WBK – mówi Dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Międzyrzeczu, Arletta Pichlińska. – Najmłodszych, którzy najbardziej potrzebują pomocy, wybraliśmy po konsultacji z rodzicami i pedagogiem szkolnym. To dzieci w wieku od 8 do 16 lat więc nie wyrastają szybko z ubranek – dodaje.
Odzieży brakuje także w ośrodkach dla dzieci niepełnosprawnych i upośledzonych. Tylko dzięki datkom, wychowankowie ośrodków specjalnych kilka razy w roku mogą dostać parę nowych ubrań. Pieniędzy wciąż jest za mało, a potrzeby są ogromne. Większość uczniów takich ośrodków jest upośledzona w stopniu znacznym bądź umiarkowanym. Nie rozumie więc, że nie wolno czołgać się na kolanach czy siadać w brudnym miejscu, bo wtedy ubrania się niszczą. Nie rozumieją także czemu nie można im kupić nowych ubranek. Jedynym wyjściem jest więc organizowanie zbiórek odzieży. Najbardziej popularną z nich prowadził do tej pory Czerwony Krzyż. Jednak od 31 sierpnia Akcja przerwała współpracę z właścicielem kontenerów odzieżowych Turpol. Obecnie trwają rozmowy z nowym, niemieckim partnerem. Być może ponowna zbiórka odzieży ruszy od nowego roku. Dlatego tak ważne są obecnie działania innych organizacji pozarządowych, które pomagają dzieciom biedniejszym lub upośledzonym przetrwać zimę. Te dzieci mogą czuć się podwójnie skrzywdzone – przez los, który zmusił je do korzystania z pomocy organizacji pozarządowych, a także przez brak funduszy, aby ta pomoc mogła być skuteczna.

Światowy Dzień Inwalidów i Ludzi Niepełnosprawnych

W najbliższą niedzielę obchodzony będzie Światowy Dzień Inwalidów i Ludzi Niepełnosprawnych, który jest Dniem ruchomym i przypada na trzecią niedzielę marca. Przy tej okazji warto choć przez chwilę zastanowić się nad sytuacją w jakiej znajdują się ludzie niepełnosprawni.

Kto pomaga osobom niepełnosprawnym?

Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 roku w Polsce żyje 5 456 000 niepełnosprawnych osób, co stanowi 14,3% ogółu mieszkańców kraju. Przy okazji Światowego Dnia Inwalidów i Osób Niepełnosprawnych warto przyjrzeć się ich sytuacji.


Jeśli uwzględnimy fakt, że ponad 4% niepełnosprawnych posiada orzeczenie lekarskie, lecz nie uważa się za osobę niepełnosprawną, to statystyki przedstawiają się dość dobrze. W przypadku tych osób niepełnosprawność stanowi jedynie formę zabezpieczenia przed brakiem środków do życia, poprzez uzyskanie prawa do renty lub zasiłku z pomocy społecznej.
W sytuacji niepełnosprawnych zachodzą stopniowe zmiany. Coraz więcej organizacji stara się podchodzić do problemów niepełnosprawnych indywidualnie, skupiając się na poszczególnych osobach lub małych grupach. - Dzieci upośledzone mają bardzo wiele lęków. Boją się czasem swojego cienia. Problemem może być dla nich proste zginanie palców. Dlatego trzeba je otworzyć, żeby  mogły normalnie funkcjonować – mówi Dyrektor Zespołu Szkół nr 103 w Poznaniu, Krzysztof Lausch.

Mówiące materiały
Osobom niepełnosprawnym z pomocą przychodzi także technologia. Komputery wyposażone w klawiatury brajlowskie oraz syntezatory mowy stwarzają szerokie możliwości realizacji zawodowej osobom dotkniętym utratą wzroku. Nowe materiały, które posiadają właściwości zmiany np. koloru pod wpływem temperatury, lub materiały z wbudowanymi systemami elektronicznymi, które przy odpowiednim nacisku, wysyłają sygnały dźwiękowe – pozwalają na przekazywanie informacji o obiekcie lub terenie, osobom niewidzącym.

Pomoc dzięki procentom

- Chcemy umożliwić dzieciom niepełnosprawnym wszechstronny rozwój, dać im satysfakcję z rozwijania swoich talentów, dlatego wspieramy takie projekty jak warsztaty artystyczne organizowane przez Fundację Krzewienia Kultury Artystycznej Osób Niepełnosprawnych – mówi Ewa Sobczyk z Fundacji Banku Zachodniego WBK, która co roku na różnorodne projekty pomocowe dla najmłodszych przekazuje środki zgromadzone z przekazywanego przez podatników 1%. Pomoc, która płynie do osób niepełnosprawnych z Fundacji BZ WBK jest tym bardziej wyjątkowa, że podwaja ona każdy 1% przekazany jej w ramach corocznych rozliczeń podatkowych.


Urzędowy język migowy

A na jaką pomoc osoby niepełnosprawne mogą liczyć ze strony państwa? Jak podaje biuro Ministra Jarosława Dudy - Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych, w 2009 roku planowane jest, między innymi, przygotowanie projektu regulacji nadającej językowi migowemu status języka urzędowego, dzięki czemu określone zostaną warunki korzystania z usług tłumacza języka migowego, a koszty jego usług będą pokrywane przez zlecającego tłumaczenie, tj. jednostkę publiczną lub niepubliczną. Dużym ułatwieniem dla osób niesłyszących ma być także wprowadzenie obowiązku powiadamiania ich przez policję, pogotowie ratunkowe, czy straż pożarną poprzez sms-y lub maile, co umożliwi im komunikację z tymi instytucjami.

Stwarzanie szans na pełne funkcjonowanie w społeczeństwie przez ogólnorozwojowe warsztaty, ułatwienia prawne czy technologiczne powodują, że możliwe staje się zastąpienie stałej opieki integracją. Taka zmiana przynosi korzyści zarówno osobom niepełnosprawnym jak i społeczeństwu, a państwu pozwala na duże oszczędności.

Wątek poświecony świętom i świętowaniu wszelakiemu

PIĆ ALBO NIE PIĆ

Niewiele jest w Polsce świąt, które obchodzi się absolutnie na trzeźwo. Jeśli jednak chcieć sporządzić tego rodzaju listę to z pewnością otwierałby ją Ogólnopolski Dzień Trzeźwości, który w tym roku wypada 6 kwietnia.

W tym dniu zamiast lektury popularnych poradników z cyklu „Jak pić, żeby się nie upić” warto postawić sobie pytanie: „jak nie pić w ogóle”. A w Polsce amatorów alkoholu nie brakuje. Jak pokazują badania Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, przeprowadzone latem 2008 roku, spożycie czystego alkoholu na jednego mieszkańca wzrosło w ostatnich 10 latach o 2,2 litra.

Skutki alkoholu to nie tylko choroby takie jak marskość wątroby, zaburzenia psychiczne czy zatrucia alkoholowe. Alkoholizm jest w Polsce także sporym problemem społecznym. Choroba bezpośrednio dotyka również najbliższe otoczenie alkoholika. Agresja i zaniedbania wobec dzieci w rodzinach dotkniętych problemem alkoholizmu wywierają negatywne skutki na zdrowie psychiczne i fizyczne dzieci oraz ich prawidłowy rozwój. Zakładając, że w Polsce żyje około 700-800 tysięcy osób uzależnionych od alkoholu, liczbę niepełnoletnich dzieci alkoholików możemy określić na około 2 miliony. Co najmniej połowa żyje w sytuacji zagrażającej ich zdrowiu i rozwojowi. Oprócz chronicznego napięcia i stresu, dzieci narażone są nierzadko na bezpośrednią przemoc. Najmłodsi z rodzin alkoholowych, poprzez narażenie na długotrwały stres, mają też obniżoną odporność organizmu. Ta grupa jest również częściej narażona na nadużywanie alkoholu, narkotyków i innych środków zmieniających świadomość. Aby pomóc dzieciom uniknąć tego typu doświadczeń konieczna jest pomoc z zewnątrz. Nierzadko potrzebne są konsultacje z psychologami, co przede wszystkim jest zadaniem świetlic socjoterapeutycznych. Na przestrzeni ostatnich pięciu lat zaobserwować można zwiększenie ich liczby. W roku 2002 przybyło ich o 38 proc. więcej, a łączna liczba tego typu placówek sięgnęła 3400.

Liczba świetlic wprawdzie wzrasta, ale coraz częściej spotykają się one z problemami takimi jak np. niska jakość prowadzonej w nich pracy. Przyczyną tego może być za równo przeludnienie placówek, jak i niskie nierzadko kwalifikacje wychowawców. Aby zapobiegać tym zjawiskom funkcjonują takie programy jak Program grantowy „Bank Dziecięcych Uśmiechów”, które wspierają m. in. szkolenia dla pracowników i wolontariuszy tego typu organizacji. – Prowadzony przez nas program grantowy wspiera również edukację i rozwój zainteresowań dzieci i młodzieży w świetlicach środowiskowych – mówi Ewa Sobczyk, Prezes Fundacji Banku Zachodniego WBK. – Naszym zadaniem to najlepsza droga do wyrównywania szans – dodaje.

Z problemem braku odpowiedniego wykształcenia wśród kadr walczyć mają także szkolenia uruchomione z inicjatywy Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Szkolenia mają na celu przygotowanie uczestników do specyficznej pracy z dzieckiem i rodziną, w której istnieje problemem alkoholowy. W ten sposób rośnie ilość pomocy docierającej do najmłodszych z rodzin dotkniętych problemem alkoholowym. Jednakże ciągle jeszcze mało mówi się o tym, jak alkoholizm wpływa na sytuację całej rodziny. Dlatego właśnie warto wspomnieć o tym przy okazji Ogólnopolskiego Dnia Trzeźwości.

a takie coś na skrzynkę dostałem to się dziele

KGHM (KGH)

Spośród 55 kandydatów, którzy zgłosili się do rady nadzorczej KGHM, Ministerstwo Skarbu Państwa wybrało 20.

Cztery osoby z tej listy już w czwartek znajdą się we władzach Polskiej Miedzi

Po wyborach minister skarbu wymienia swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej KGHM. Ma ich pięciu. O to stanowisko stara się ekspert od rynku kapitałowego Ryszard Czerniawski – współorganizator Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych i jej długoletni wiceprezes. Swą kandydaturę zgłosił również Jacek Kseń, emerytowany prezes Banku Zachodniego WBK, od niedawna przewodniczący rady nadzorczej PLL LOT. Na krótkiej liście opublikowanej przez ministerstwo znalazło się również nazwisko Sebastiana Mikosza, byłego wiceprezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Do rady nadzorczej KGHM kandydują też: Władysław Kondrat, który rządów Leszka Millera i Marka Belki zasiadał we władzach Agencji Mienia Wojskowego oraz Michał Wilczyński – wieloletni prezes Eko-Funduszu i były wiceminister ochrony środowiska.
Szanse ma Konrad Miterski, który za czasów rządu PiS szefował radzie nadzorczej Katowickiego Holdingu Węglowego, a w listopadzie 2007 r. wzbudził sensację, rezygnując z dopiero co powierzonego mu fotela wiceprezesa Polskiej Grupy Energetycznej. Chciał walczyć o to stanowisko w konkursie, bo jego zdaniem opinia publiczna musi mieć pewność, że spółkami stanowiącymi własność publiczną, rządzą najlepsi specjaliści.

Wśród kandydatów do rady nadzorczej Polskiej Miedzi jest Marek Trawiński, kilka dni temu odwołany z funkcji prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji we Wrocławiu. Ma opinię świetnego menedżera. O jego przejściu do KGHM spekulowano od dawna, ale spodziewano się raczej, że zasiądzie w zarządzie tej spółki.
Do ministerstwa zgłosił się też prof. dr hab. Aleksander Romanowski, były prezes Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego Noredea.

Na liście są trzy kobiety. Anetta Jakubowska-Poznańska była członkiem rady nadzorczej i dyrektorem Biura Zarządu Mennicy Państwowej. Daria Gołębiowska-Tataj prezesuje fundacji Diadem promującej nowoczesny biznes, zwłaszcza w kobiecym wydaniu. Marzena Weresa to ekonomistka, absolwentka renomowanej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Ekonomiści zdecydowanie dominują wśród kandydatów do rady nadzorczej KGHM. Mamy więc np. Andrzeja Jarzynowskiego – byłego prezesa Narodowego Funduszu Inwestycyjnego, Marka Panfila – adiunkta w katedrze small biznesu na SGH, Pawła Szczygła, który zarządzał finansami uzdrowiska w Iwoniczu i Jacka Kucińskiego – dyrektora Financial Management Practice.

Być może jednak minister postawi na prawników. Może wybierać między prof. dr hab. Pawłem Czechowskim, specjalizującym się w prawie rolnym i żywnościowym, mecenasem Adamem Strażeckim z Tych, a dr Edwardem Stawickim – współautorem komentarza do prawa energetycznego.
Prawie wszyscy kandydaci do rady nadzorczej KGHM pochodzą spoza Dolnego Śląska. W swojej dotychczasowej pracy zawodowej nawet nie otarli się o lubińską spółkę – za wyjątkiem wrocławianina Arkadiusza Kaweckiego, specjalisty od psychologii pracy i dyrektora w Telekomunikacji Polskiej, który szefował departamentowi kadr w Biurze Zarządu KGHM.

W czwartek o godz. 11 w Lubinie zacznie się zwołane na wniosek ministra Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy KGHM, na którym zostaną dokonane zmiany w składzie rady nadzorczej Polskiej Miedzi. Rada liczy dziewięć osób. •

Piotr Kanikowski - POLSKA Gazeta Wrocławska

http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/817708.html

1% PODATKU

POMORSKIE

Fundacja Dogtor
Wolnosci 1A
81-324 Gdynia
KRS 0000145034
WBK Bank Zachodni V Oddział w Gdyni
82 1090 1102 0000 0001 0070 4512
http://www.dogtor.iq.pl/

Fundacja "Burasek"
Morska 93/17
81-225 Gdynia
KRS 0000274604
Bank Millennium S.A.
54 1160 2202 0000 0000 8785 7291
www.burasek.free.ngo.pl

Stowarzyszenie Sympatyków i Właścicieli Psów - "Przyjaciel"
Abrahama 6 lok. 1
81-825 Sopot
KRS 0000258706
BRAK NUMERU KONTA NA STRONIE

Gdyńskie Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom
Stryjska 25
81-506 Gdynia
KRS 0000238997
PBK SA II O/Gdynia
27 1240 3510 1111 0000 4318 3270
www.lecznica.gdynia.pl

Chojnickie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt
Igielska 24
89-620 Chojnice
KRS 0000026755
PKO BP S.A. O/Chojnice
46 1020 1491 0000 4502 0004 9874
przytulisko.chojnice.pl

ŚLĄSKIE

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami "Fauna"
Bujoczka
41-700 Ruda Śląska
KRS 0000003109
ING Bank Śląski O/Ruda Śląska
80 1050 1331 1000 0010 0114 9366
www.fauna.rsl.pl

Towarzystwo Opieki na Zwierzetam o/Zabrze – nie jest OPP

ul. Wolności 278
41-800 Zabrze
Bank Pekao S.A. Oddział w Zabrzu
58 1240 4849 1111 0000 5351 3032
www.psitulmnie.pl
Aby przekazać 1% należy wybrać TOZ Zarząd Główny (KRS 0000154454), a w PIT w pozycji „cel szczegółowy 1%” wpisać „Oddział Zabrze”

Komitet Pomocy dla Zwierząt
Bałuckiego 7/37
43-100 Tychy
KRS 0000015352
ING Bank Śląski O/Tychy
91 1050 1399 1000 0022 0998 2426
www.przystanocalenie.com.pl

Fundacja "For Animals"
Jana Mizerkiewicza 12
42-520 Dąbrowa Górnicza
KRS 0000265307
Nr kont na stronie www
www.foranimals.org.pl

ŚWIĘTOKRZYSKIE

Stowarzyszenie Obrona Zwierząt
11 Listopada 29
28-300 Jędrzejów
KRS 0000292939
PKO BP SA I Oddział Jędrzejów
82 1020 2733 0000 2602 0037 2987
mail: obrona-zwierzat@wp.pl

Sandomierskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt
Rynek 3
27-600 Sandomierz
KRS 0000236688
Bank Spółdzielczy w Sandomierzu
28 9429 0004 2001 0014 6001 0001
sandomierz.schronisko.net

WARMIŃSKO – MAZURSKIE

Fundacja "Zwierzęta Eulalii"
Giżycka 6
11-700 Mrągowo
KRS 0000038479
PEKAO S.A. O/Mrągowo
93 1240 1617 1111 0000 1370 8919
www.eulalia.pl

WIELKOPOLSKIE

Fundacja Dr Lucy
Mickiewicza 33
63-100 Śrem
KRS 0000289538
Nr konta: 74 1240 6902 1111 0000 5659 4412
www.drlucy.pl
Fundacja uzyskała status OPP zbyt późno, aby przyjmować 1% za rok 2008. Aby podarować 1% na owczarki collie, którym pomaga fundacja Dr Lucy, należy wpłacać na:
Fundacja Mrunio. Fundacja Ochrony Zwierząt i Ochrony Polskiego Dziedzictwa Przyrodniczego z dopiskiem NA COLLIE
KRS 0000261716
Fundacja Mrunio

Fundacja "Zwierzęta i my"
Dąbrowskiego 25 m. 3
60-840 Poznań
KRS 0000020871
BZ WBK VI O/Poznań
29 1090 1362 0000 0000 3601 8379
www.zwierzetaimy.pl

Ostrowskie Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt
Wolności 26
63-400 Ostrów Wielkopolski
KRS 0000059956
WBK S.A O/Ostrów Wlkp
95 1090 1160 0000 0000 1603 5008
www.osmz.republika.pl

ZACHODNIOPOMORSKIE

Stowarzyszenie Społeczno-Ekologiczne "Zwierzęcy Telefon Zaufania"
Ojca Beyzyma 5 m. 2
70-391 Szczecin
KRS 0000054167
Bank Spółdzielczy Szczecin
85 9396 0007 0017 0934 2000 0001

Po Irlandzku

Jako że dzień św Patryka (och - czasami śmieję się, że walczą we mnie dwa podejścia: jedno to: "ach, to przecie dzien Irlandii!" a drugie to "ale przecież on zchrystianizował... zły, zły!" ), czyli 17tego marca, sie zbliża to podsyłam, choć mało ezoteryczną, propozycję koncertów i wydarzeń w Poznaniu: (program skopiowany z tpi.poznan.pl )

DNI Św. PATRYKA W POZNANIU
10-18 MARCA 2007

Głównymi organizatorami Dni Św. Patryka w Poznaniu są już od wielu lat Fundacja Kultury Irlandzkiej oraz Towarzystwo Polsko-Irlandzkie. Wsparcia tradycyjnie udziela Bank Zachodni WBK.

W organizacji Dni Św. Patryka biorą udział: puby Brogans, Dubliner, ZAK; Kino Malta; Teatr U Przyjaciół, Galeria Arsenał, IV LO, VI LO, Polish Fusion.

Dni Św. Patryka odbywają się pod patronatem Ambasady Irlandii w Warszawie oraz Konsulatu Honorowego Irlandii w Poznaniu.

Ramowy program

10.03. sobota

- wernisaż wystawy fotograficznej „Moja Irlandia” autorstwa Krzysztofa Millera, Galeria Arsenał, Stary Rynek, g. 18.00.
Wystawa potrwa do 18 marca.

- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00 „Wiatr buszujący w jęczmieniu” reż. Ken Loach, Złota Palma na Festiwalu w Cannes, wstęp wolny

- Koncert zespołu „Beltaine”, pub Brogans, ul. Szewska, godz. 20.30 wstęp wolny

11.03. niedziela

- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00 „Krwawa Niedziela”, reż. Peter Greengrass, wstęp wolny
- Warsztaty tańca irlandzkiego grupa początkująca (13.00-15.00) i zaawansowana (15.30-17.30), informacja i zapisy fundacja@fki.home.pl udział bezpłatny, IV Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu, ul Swojska 6.

12.03. poniedziałek

- punkt informacji turystycznej i praktycznej przed wyjazdem do Irlandii, Towarzystwo Polsko-Irlandzkie, Kramarska 1, g. 16.-18.
- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00, „Piwne rozmowy braci MacMullen”, reż. E. Burns, wstęp wolny
- Filmy w pubie Brogans, „Rattle & Hum” oraz „Prochy Angeli”, g. 20.00.

13.03. wtorek

- punkt informacji turystycznej i praktycznej przed wyjazdem do Irlandii, Towarzystwo Polsko-Irlandzkie, Kramarska 1, g. 16.-18.
- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00 „ W kręgu przyjaciół” reż. Pat O’Connor, wstęp wolny
- Filmy w pubie Brogans, „ Krwawa Niedziela” oraz „Świeci z Bostonu”, g. 20.00
- Koncert zespołu „Danar”, g. 20.00, Klub Galeria ZAK, ul. Szyperska, wstęp wolny

14.03. środa

- koncert zespołu „Manikut”, g. 20.00, Klub Galeria ZAK, ul. Szyperska, wstęp wolny
- koncert zespołu „Danar”, g. 20.30, pub Brogans, ul. Szewska, wstęp wolny
- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00, „ Bokser”, reż Jim Sheridan, wstęp wolny
- konferencja prasowa zespołu Caliban,

15. 03. czwartek

- „Legenda o Św. Patryku”, Teatr U Przyjaciół, ul. Mielżyńskiego, g. 19.00
- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00, „Moja lewa stopa”, reż. Jim Sheridan, wstęp wolny
- Warsztaty tańca irlandzkiego prowadzenie Agnieszka Śmiechowska oraz Kuchnia Irlandzka Szymona Górnego, g. 20.00, Klub Galeria ZAK, ul. Szyperska
- Od godz. 11:00 zespół Caliban zaprasza dzieci szkolne na spotkanie ze św. Patrykiem, tańcem irlandzkim i muzyką (CK Zamek)
- Koncert zespołu „Caliban”, g. 20:30, pub Brogans, ul. Szewska, wstęp wolny

16.03. piątek

- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00. „Wiatr buszujący w jęczmieniu”, reż. Ken Loach, wstęp wolny
- Kino muzyka media od g. 12.00, godz. 16.00 pokazy filmów irlandzkich w Kinie ARS, Klub Galeria ZAK Szyperska (również 17 marca)
- „Legenda o Św. Patryku”, Teatr U Przyjaciół, ul. Mielżyńskiego, g. 19.00
- koncert zespołu „Caledonia”, g. 20.30. pub Brogans, ul. Szewska

17.03. Dzień Św. Patryka, sobota

- Przegląd Filmów Irlandzkich w Kinie Malta, g. 19.00, „Śniadanie na Plutonie”, reż. Neil Jordan, wstęp wolny.
- Spotkanie ze św. Patrykiem dla dzieci w CK Zamek (www.saintpatricksday.pl) g. 11:00 – 16:00
- „Legenda o Św. Patryku”, Teatr U Przyjaciół, ul. Mielżyńskiego, g. 19.00
- Spotkanie z muzyka i tańcem irlandzkim, Galerii U Jezuitów, muzyka, fotografia, g. 16.00, wstęp wolny
- Koncert zespołu „Emerald”, g. 20.00, pub Dubliner, Al. Niepodległości
- Koncert zespołu irlandzkiego Anderson & Gaffney oraz zespołu “Duan”, pub Brogans, ul. Szewska, g. 20.30.
- Koncert irlandzkiego zespołu Caliban, zespołu Swing Brothers i DJ Alizey w CK Zamek, początek godzina 19:00

18.03 niedziela

- Jarmark irlandzki oraz kino irlandzkie w Klubie Galerii ZAK, godz. 12., wstęp wolny
- Jarmark irlandzki, g. 19.00, pub Brogans, ul. Szewska, wstęp wolny

------

Mam zamiar się pojawić na przynajmnej jednym koncercie Danar-u zapraszam...

Cmentarze poznańskiej Cytadeli

(Na cmentarzach poznańskiej Cytadeli znajduje się wg. spisu : na cmentarzu powstańców wlkp. i żołnierzy poległych w latach 1918-20 - 391 nagrobków: kwatera 7 - 235,kwatera 8 - 81,kwatera 9 - 75 (w tym 1 - zbiorowy); dochodzi do tego kilka nagrobków z kwatery lotników oraz nagrobki zmarłych po Powstaniu jego uczestników . Zachęcam do zapoznania się z poniższym artykułem jak i książką Wiesława Olszewskiego - "Cmentarze na stokach poznańskiej Cytadeli", Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008 – dr Zdzisław Kościański .)

Wszystkie groby na Cytadeli spisane i opisane
Piotr Bojarski
2008-09-29, ostatnia aktualizacja 2008-09-29 21:48
Nekropolia na poznańskiej Cytadeli doczekała się pierwszego kompletnego opracowania. Pięknie wydany tom ważący 2,5 kilograma ma zdecydowanie więcej zalet niż wad
Opracowanie prof. Wiesława Olszewskiego, historyka UAM, to opasły, 600-stronicowy tom, bogato ilustrowany zarówno archiwalnymi zdjęciami, jak i współczesnymi fotografiami miejsc pochówku na Cytadeli. Te ostatnie - często zachwycające uchwyconym na nich klimatem tego szczególnego miejsca - wykonali Konstancja i Adam Pleskaczyńscy. Konstancja Pleskaczyńska opracowała też książkę graficznie.

Aż trudno uwierzyć, ale praca Olszewskiego to pierwsze tak szczegółowe opracowanie o charakterze inwentaryzacyjno-źródłowym poświęcone Cytadeli. Wcześniejsze publikacje miały charakter artykułów czy przewodników. Olszewski sięgnął do wszelkich dostępnych dla historyka źródeł, a w przypadku ich braku - jak np. na cmentarzach św. Wojciecha czy prawosławnym - posłużył się wizją lokalną, porównując potem słabo zachowane napisy nagrobne z zapisami w parafialnych "Księgach Zmarłych".
Olszewski zaczął od opisu dziejów nekropolii na stokach Cytadeli, a więc także od początków samej twierdzy. Z jej rozwojem związane były skomplikowane losy cmentarza parafii św. Wojciecha. W 1831 r. niemieccy wojskowi - ewangelicy - otrzymali zajęty wcześniej przez wojsko kościół Karmelitów Bosych, co dało początek ewangelickiemu kościołowi garnizonowemu - a w dłuższej perspektywie - także cmentarzowi garnizonowemu na stokach Cytadeli.

Olszewski nie ogranicza się do podawania suchych faktów. Przypomina, że w 1846 r. cmentarze na stokach Cytadeli były miejscem nieudanej próby koncentracji powstańczej. Na cmentarzu garnizonowym i św. Wojciecha zgromadziło się około dwustu osób, ale przyszli insurenci zaczęli się spierać, nie posiadali też dostatecznej ilości broni. Prusacy zorientowali się, co się święci i ogłosili alarm. "A zatem, cmentarny stok był dla Poznańczyków tym, czym dla podchorążych z roku 1830 - warszawskie Łazienki. Z tą jednakże różnicą, że mieli dużo mniej szczęścia - gdyż do twierdzy, którą planowali zająć, co prawda trafili, ale nie w charakterze zwycięzców, jak to sobie wyobrażali" - podsumowuje Olszewski.

Ogromna większość tomu to szczegółowe opisy części składowych nekropolii na Cytadeli lub ich reliktów. Każdy rozdział jest bogato ilustrowany, a dodatkowo posiada tablice inwentaryzacyjne, które pomagają nie tylko znaleźć poszukiwaną mogiłę, ale także prostują ewidentne błędy, popełnione w przeszłości. Opracowanie informuje o mało znanych faktach - np. o tym, że w kwaterze V cmentarza garnizonowego spoczywają weterani powstania styczniowego, którym w międzywojennej Polsce przysługiwały uprawnienia kombatanckie, a także wojskowy pochówek.

Zastrzeżenia budzą jedynie niektóre zbędne, a rażące komentarze, jakimi autor pracy opatruje opisywane przez siebie kwatery. "W roku 1998 Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego - Oddział Wlkp. ulokował tu symboliczny nagrobek z granitu, o szpecącej to miejsce prostackiej formie" - taką notą Olszewski opatrzył symboliczne miejsce pochówku Zbigniewa Kosmowskiego i Bogdana Dybizbańskiego, harcerzy z gimnazjum św. Marii Magdaleny i członków organizacji niepodległościowej, rozstrzelanych w 1947 r. przez UB za zamach na działacza ZWM. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w kilku podobnych przypadkach autor mimowolnie daje upust swoim głęboko lewicowym przekonaniom, co w pracy o takim charakterze nie powinno mieć miejsca.

Mimo tych emocjonalnych wtrętów "Cmentarze na stokach poznańskiej Cytadeli" robią wrażenie ogromem wykonanej pracy. Skłaniają również do smutnej, bardzo współczesnej refleksji. "Książka nie mogłaby w ogóle powstać, gdyby nie jej sponsorzy. Władze miasta Poznania nie wykazały bowiem żadnego zainteresowania jej edycją" - napisał we wstępie prof. Olszewski. Środki na księgę dały władze UAM, Fundacja Lanckorońskich i Bank Zachodni WBK SA. Inwentaryzację grobów wspomógł też finansowo poprzedni wojewoda Tadeusz Dziuba.

Wiesław Olszewski - "Cmentarze na stokach poznańskiej Cytadeli", Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36037,5749243,Wszystkie_groby_na_Cytadeli_spisane_i_opisane.html

JOLI DASZ NAGRODE MASZ!!!

Żeby dostać trzeba dać
Prezydent Aleksander Kwaśniewski nagradza firmy, które finansują fundację jego żony "Porozumienie bez barier"
Spółka farmaceutyczna Polpharma SA, która w tym tygodniu otrzymała Nagrodę Gospodarczą Prezydenta RP dla najlepszego polskiego przedsiębiorstwa, w ubiegłym roku przekazała fundacji Jolanty Kwaśniewskiej 1,4 mln zł! Inny laureat nagrody - PLL LOT - to główny sponsor fundacji.
Przypadek? Czy hojne wpłaty na Fundację "Porozumienie bez barier" Jolanty Kwaśniewskiej ułatwiają firmom uzyskanie prestiżowej Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP? Ile trzeba wpłacić?

- Nie informujemy, jaka firma jaką kwotą nas wspiera. Ogłaszamy tylko listę najhojniejszych - mówi Teresa Gajewska z fundacji.

Sprawdziliśmy. W 2000 r. głównym sponsorem fundacji założonej przez małżonkę prezydenta była Fundacja "Warta". W 2000 r. prezydent Kwaśniewski przyznał towarzystwu ubezpieczeniowemu Warta nagrodę "dla najlepszej instytucji finansowej". Co ciekawe, Fundacji "Warta" szefuje Alicja Jaskiernia, żona Jerzego Jaskierni, byłego przewodniczącego Klubu Parlamentarnego SLD.

Kulczyk też
Wśród hojnych sponsorów "Porozumienia bez barier" przewija się Kulczyk Holding SA - firma najbogatszego Polaka Jana Kulczyka, importera samochodów marki Volkswagen. I co? W 2003 r. prezydent RP przyznaje tytuł "dla najlepszego eksportera" firmie Volkswagen Motor Polska.

W 2002 r. fundacja Jolanty Kwaśniewskiej była sponsorowana przez Fundację Banku Zachodniego WBK. Rok później prezes zarządu Banku Zachodniego WBK Jacek Kseń otrzymał z rąk prezydenta nominację w kategorii "najlepsza instytucja finansowa". Nagrody jednak nie dostał, tylko dyplom i zdjęcie z prezydentem.

Pośredniczka
Tegoroczny laureat - Polpharma SA (spółka Jerzego Staraka - dziesiątego na liście najbogatszych tygodnika "Wprost") - wpłaciła na konto fundacji Jolanty Kwaśniewskiej 1,4 mln zł. Na co poszły te pieniądze?

- Milion złotych na remont Centrum Zdrowia Dziecka, 400 tys. zł na budowę Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Gdańsku - wyjaśnia Krystyna Nitecka z Polpharmy.

Polpharma ma własną fundację dla polskiej farmacji i medycyny. Woli jednak przekazywać pieniądze za pośrednictwem fundacji Jolanty Kwaśniewskiej. Dlaczego?

- Nasze akcje charytatywne są darem serca, nie decydują o nich względy polityczne - zapewnia Nitecka.

1 czerwca 2003 r., w Dniu Dziecka, małżonka prezydenta osobiście wmurowała kamień węgielny pod budowę kliniki dla dzieci w Gdańsku. "Zrobiła niecodzienny prezent najmłodszym" - czytamy na stronach internetowych jej fundacji.

LOT-em bliżej
W tym roku nagrodę specjalną "za szczególny wkład w zbliżanie Polaków z narodami Europy i świata" dostały Polskie Linie Lotnicze LOT.

- Nagroda dla LOT-u była przyznana wyłącznie przez prezydenta. Kapituła nie rozpatrywała tej kwestii - mówi Jarosław Kalinowski (PSL), członek kapituły typującej trzy najlepsze firmy w każdej z ośmiu kategorii.

LOT to zeszłoroczny główny sponsor fundacji Kwaśniewskiej. Ile wpłacił?

- Nie udzielamy takich informacji - mówi rzecznik LOT-u Leszek Chorzewski.

Nagrody dla zuchwałych
- Zuchwali entuzjaści - tak o laureatach mówił w poniedziałek w Poznaniu Aleksander Kwaśniewski, wręczając im nagrody. - Polska nie składa się tylko z afer i skandali.

W środę poprosiliśmy Teresę Grabczyńską-Drecką, szefową biura informacji Kancelarii Prezydenta, o wyjaśnienie, dlaczego główni sponsorzy fundacji Jolanty Kwaśniewskiej otrzymują nagrody prezydenckie za szczególne osiągnięcia gospodarcze. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

autor: Warszawa | Leszek Kraskowski

TO DLA WSZYSTKICH SYMPATYKÓW PANI JOLI I OLKA

1% czy warto ??

Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej i Paliatywnej "Hospicjum" w Chorzowie

E-mail: hospicjum_chorzow@o2.pl
Strona internetowa: http://republika.pl/hospicjum_chorzow/

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
ING BANK ŚLĄSKI SA oddz. Chorzów
53 1050 1243 1000 0022 9380 8057

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Stowarzyszenie Przyjaciół "Słowaka" w Chorzowie

WWW: www.stowarzyszenie.slowacki.edu.pl

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
BSK 81 105 012 431 000 0022 0696 9467

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Polski Związek Niewidomych - Okręg Śląski

E-mail: p.z.n.o.slaski@inetia.pl

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
Bank: Bank Śląski O/Chorzów
Nr konta: 30 1050 1243 1000 0010 0000 2780

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Klub Sportowy "Stadion Śląski" Chorzów

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Regionalna Fundacja Pomocy Niewidomym

E-mail: funda7ja@free.ngo.pl
WWW: www.free.ngo.pl/funda7ja

Rok rejestracji: 1991
Rok uzyskania statusu OPP: 2005
KRS: 0000018926
REGON: 270537593

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Stowarzyszenie "Nie Ma Głupich" na Rzecz Republiki Domu Pomocy Społecznej w Chorzowie

E-mail: machos@us.edu.pl , jaroslawboner@interia.pl

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
Bank: ING Bank Ślaski Katowice, Plac Gwarków 1
Nr konta: 18 1050 1214 1000 0007 0156 7901

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Stowarzyszenie na Rzecz Rodziny

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
WBK Bank Zachodni S.A. oddział w I w Chorzowie
Nr konta: 48 1090 2024 0000 0005 3401 9904

E-mail: stowarzyszenienarzeczrodziny@wp.pl
WWW: www.stowarzyszenienarzeczrodziny.org

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Fundacja Proventus

Faks: 032 743 91 00

E-mail: proventus@proventus.org.pl
WWW: www.proventus.org.pl

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
Bank: BRE Bank S.A. O/Katowice
Nr konta: 45 1140 1078 0000 3108 7100 1001

--------------------------------------------------------------------------------

Nazwa:
Fundacja Grażyny Malecha "dodaj dzieciom skrzydeł..."

E mail: Fundacja@Malecha.pl
WWW: www.dodajdzieciomskrzydel.pl

Bank i nr konta do wpłat 1% podatku:
Konto bankowe:
ING Bank Śląski o/ Chorzów
nr 25105012431000002302137175
Wiecej danych na stronie Urzędu Miasta Chorzów http://www.chorzow.um.gov.pl/ podstrona Miasto/ Stowarzyszenia

Historia Polski

FUNDACJA??? - co to takiego?
takie sobie wspólne dywagacje...

Dla wyjaśnienia tego typu działalności posłużymy się fundacją JOLANTY KWAŚNIEWSKIEJ.
Ta fundacja jest obecnie "na topie", co oczywiście nie wskazuje, ze jest czymś wyjątkowym. No chyba że uznamy, ze prowadzenie fundacji przez żonę prezydenta to wyjątkowa sprawa. Beż wątpienia taki numer nie przeszedłby w USA. Tam żadna żona prezydenta nie może być prezesem fundacji.
Byłbym za opcja, że to wskazana forma działalności dla osób i firm obracających naprawdę dużą kasą i mających problemy z wiarygodnością jej pochodzenia.
Zaraz na początku zadamy sobie pytanie: w jakim celu zakłada się fundacje? Nie bądźmy naiwni i nie wierzmy w bezinteresowność. Na prowadzeniu fundacji można świetnie zarobić. Jeśli ktoś chce wyprać większą sumę pieniędzy pochodzących z nazwiemy to "niejasnych źródeł" to wykorzystuje raczej intelekt, a nie siłę swoich mięśni. Tzw. "pranie brudnych pieniędzy" to bardziej wyrafinowane przestępstwo niż walnięcie kogoś kijem bejsbolowym w głowę. Do tego pisze się scenariusz, składający się z kilku etapów. Jak to można zrealizować?
Najlepiej do tego celu nadaje się np. fundacja bez barier, czyli Jolanty Kwaśniewskiej. Pieniądz rządzi światem, podobnie jak polityk, ale polityk żeby dojść do władzy musi mieć pieniądz - musi najpierw zainwestować w siebie. Kampania wyborcza to droga rzecz. Z drugiej strony, wszystko można kupić, to tylko kwestia ceny. Zostaje pytanie - skąd brać łatwą kasę?
Jest na to wiele sposobów: hazard, narkotyki, prostytucja, handel bronią i amunicją, itp. Te nielegalne transakcje należy uwiarygodnić, czyli "wyprać pieniądze". Właśnie do tego celu świetnie nadają się wszelkiego rodzaje fundacje.

Posłużę się przykładem. Powiedzmy, że fundacja którą zakładamy ma na celu pomoc osobom niepełnosprawnym. Przychodzi do nas facet [albo jako żona prezydenta zwracamy się do konkretnej firmy o wsparcie] i mówi, że dałby nam 10tys.zł, ale pod warunkiem, że wystawimy mu zaświadczenie, iż wpłacił nam na fundację 100 tysięcy złotych [potrzebne na inne cele]. Nie ma problemu. Organizujemy więc sobie za jego 10tyś.zł jakąś wycieczkę np. do Nowego Jorku, lub przynajmniej do Republiki Kirgiskiej. Zabieramy parę dzieci faktycznie niepełnosprawnych. Kosztuje nas to 10tys. zł [resztę płaci zapraszający] , ale w rozliczeniu wykazujemy koszty 110tys.zł. I obie strony mają w ten sposób legalizujące "podkładki". To jest klasyczny numer. Jeżeli się dużo podróżuje, to bez specjalnych trudności można "zarobić" kasę i na działalność partyjną, czy wyborczą, mięć z tego przyjemność i w dodatku zakupić jakąś działkę w warszawce...
W takiej działalności charytatywnej bardzo pięknie się pierze pieniądze.

A teraz przyjrzyjmy się faktom [skopiowałem "na wszelki wypadek"].
Na stronie "działalność" Jolanta Kwasniewska informuje:
Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez Barier" zainaugurowała działalność 15 kwietnia 1997 r.
Statutowym celem Fundacji jest "wspieranie działalności na rzecz zainicjowania procesu zmian cywilizacyjnych i kulturowych, tworzących ludziom warunki równych szans na drodze ich rozwoju intelektualnego, zawodowego i kulturalnego".
Urzeczywistnianie idei wyrównywania życiowych szans ludzi niepełnosprawnych i pokrzywdzonych przez los stanowi główne przesłanie dla wszystkich działań i inicjatyw Fundacji. Przede wszystkim jednak jest wyzwaniem praktycznym, wokół którego koncentrują się wysiłki jej statutowych władz i ludzi wspomagających ich pracę. Dzisiaj, po wielu latach od założenia Fundacji, jej działalność wpisała się w wielki ruch niesienia pomocy najbardziej potrzebującym.
Z pozyskiwanych pieniędzy wspierane są szpitale, inne fundacje, hospicja, ośrodki rehabilitacji, stowarzyszenia i placówki opiekuńczo - wychowawcze. Poza pieniędzmi trafia do nich sprzęt specjalistyczny, leki, a także dary od ludzi wielkiego serca, wrażliwych na los najbardziej potrzebujących. Staramy się dofinansowywać turnusy rehabilitacyjne dla dzieci (do połowy 1999 r. udało nam się je dofinansować na kwotę 100.000 PLN), kupować wózki inwalidzkie. Dzięki pomocy Fundacji wiele osób może normalnie funkcjonować, nie będąc skazanymi na przebywanie w zamkniętych grupach.
Zasadniczy sens działania Fundacji to jednak przede wszystkim działania o charakterze systemowym: budzenie społecznej świadomości istnienia barier na jakie napotykają ludzie niepełnosprawni, podejmowanie wysiłków i inicjatyw, które wpływają na kształt polityki państwa w stosunku do tej grupy polskiego społeczeństwa, współtworzenie programów integracyjnych. Świadomość istnienia i potrzeba niwelowania istniejących barier utrudniających życie ludziom niepełnosprawnym stały się inspiracją dla nazwy Fundacji - "Porozumienie bez Barier".

Każdy choć trochę myślący, bez problemy zauważy, ze mamy w tym dziale typowy "kit" a nie działalność. Tylko tyle za siedem lat? A należy zauważyć że ta fundacja obraca milionami złotych.
A teraz "darczyńcy" fundacji. Jasne, że nie ma kwot - a powinny być. Dziwnie mało tych firm, kiedy tak naprawdę było ich setki. Czyżby czegoś się obawiano? Przecież papier wszystko wytrzyma... Dlaczego "ukryto" resztę "darczyńców" wpłacających na konto fundacji? Czy tylko tych "w zamian" obdarował prezydent Kwaśniewski? Dlaczego wpłacały firmy państwowe? Nie sądzę, żebyśmy dowiedzieli się tego...
a to podane ze strony "Porozumienie bez Barier" hojnych [jak bardzo?] darczyńców:

1998:
Pan Andrzej Gołota
Firma Rhone - Poulenc Roher
Louis Organization
1999:
Sławomir Tomaszewski
Grupa Żywiec S.A.
Fundacja "Petrochemia Dzieciom"
Kulczyk Holding S.A.
2000:
Boehringer Ingelheim
Chemia Polska
Fundacja "Warta"
Oasis Tours
2001:
PTK Centertel
Winterthur
Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej w Waszyngtonie
2002:
Kronospan PL Sp. z o.o.
Fundacja Banku Zachodniego WBK S.A.
Polska Żegluga Bałtycka - Przedstawicielstwo w Warszawie
2003:
Zakłady Farmaceutyczne Polpharma S.A.
Firma US Pharmacia,
Polskie Linie Lotnicze LOT
Centrum Finansowe Puławska Sp. z o.o.

Dramat szefowej fundacji?
Jolanta Kwaśniewska, szefowa fundacji "Porozumienia bez barier", powiedziała, że lista sponsorów Fundacji zostanie upubliczniona. Zwracała się o to komisja sejmowa do sprawy Orlenu. - Onet (8 września 2004).
Podobno według przepisów taka lista powinna być publikowana w prasie bez specjalnego zwracania się o to. Jednak po kilku dniach nieco zmieniono zdanie - ujawnimy, jeśli to uczynią inne fundacje. Co na to celnicy - gdyby pewien turysta o sporym bagażu oświadczył, że i owszem, otworzy swe sakwojaże, ale jeśli inni również to uczynią?
Internet i tutaj by się przydał - można byłoby zamieścić kwotę oraz dane darczyńcy niezwłocznie po otrzymaniu przelewu. Kwoty drobniejsze (np. do 1000 zł) byłyby podawane codziennie zbiorczo. Jeśli drobiazgi wielokrotnie wpływałyby od jednego darczyńcy, to podawano by sumę po przekroczeniu owej minimalnej kwoty wraz z danymi fundatora. Gdyby darczyńca zastrzegł sobie anonimowość, to podawano by kwotę z adnotacją *Anonim*, jednak owa informacja (przy wyższych kwotach) byłaby skierowana do właściwej komisji, która przyglądałaby się dalszym losom owego darczyńcy i jego firmy. Przy okazji - czyżby prezydencka para zapomniała o słynnej na cały świat schyłkoradzieckiej głasnosti?
Jolanta Kwaśniewska ujawniła, że na liście sponsorów Fundacji, poza PKN Orlen, była między innymi Fundacja Warty, zależna od Jana Kulczyka. Podkreśliła, że sama nie pobiera żadnych dochodów z pracy dla Fundacji. Według niej, PKN Orlen przekazał fundacji w dwóch ratach 350 tys. zł. Pieniądze te przeznaczone zostały na budowę kliniki onkologicznej w Gdańsku.
Nazwisko najbogatszego Polaka nie gwarantuje uczciwego pochodzenia pieniędzy. Mało to najbogatszych ludzi, którym najważniejsi politycy wręczali dyplomy uznania, już odsiadują albo będą odsiadywać? Wiadomo, że miliarderzy swoje dobra osiągnęli wykorzystując luki prawne, co nie może być poczytywane za godną naśladowania działalność. Wielkie koncerny powinny być własnością Narodu, a zyski tych firm powinny zasilać budżet, z którego czerpano by środki na budowę klinik na podstawie opinii Ministerstwa Zdrowia i Sejmu.
Fundacje powinny być przejrzane jak firmy, które starają się o certyfikat ISO. Zwłaszcza zarządzane przez osoby związane z wpływowymi politykami. Jeśli noblista, aktor, sportowiec albo producent pragnie przeznaczyć SWOJE pieniądze na szczytne cele i prowadzić założoną przez siebie fundację, to tylko przyklasnąć! I jeśli zorganizuje zbiórki od obywateli, to również - proszę bardzo (jednak nie uliczne nachodzenie, ale poprzez ewidencjonowane przekazy, esemesy, odpisy pitowe). Współmałżonkowie polityków, jeśli nie mają co robić z czasem, a chcą coś dać od siebie dla ojczyzny, to niech pracują dla kraju jako nauczyciele, lekarze, wykładowcy, rolnicy, czyli w zawodach, które były ich marzeniem podczas nauki albo jeszcze z dzieciństwa. Jest tyle do zrobienia, a Zachód nam ucieka - niech pokażą, ile można jeszcze uczynić dla kraju pracując na stanowiskach, na których by się udzielali, gdyby nie szczęśliwe koligacje - przecież mają swój wyuczony zawód, a jeśli nie cieszy się on dzisiaj popularnością, to urzędy zatrudnienia dysponują bogatą ofertą kursów w zawodach "z przyszłością".
Na pytanie czy w razie wezwania stanie przed komisją śledczą, powiedziała, że pozostawi to bez komentarza. "Dla mnie to jest osobisty dramat, że muszę tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem, mówić o swoich uczciwych intencjach" - powiedziała Kwaśniewska.
Dramatem jest parę milionów niedożywionych pociech w Polsce, umierające dzieci w Afryce oraz zabite w Biesłanie. Tłumaczenie, że "nie jestem zwierzęcym garbusem" nie jest żadnym dramatem - jest małą niedogodnością, która zostanie wyjaśniona przed komisją. Niepobieranie wynagrodzenia za swą pracę w fundacji, będzie zapewne atutem w sprawie - czyżby dzięki tym oszczędnościom fundacja nie spożytkowała przysługujących jej limitów?
"Po posiedzeniu Rady napisaliśmy listy do kilkunastu firm z zapytaniem, czy w najbliższym czasie, przez dwa lata: 2003 i 2004 firmy te zgodzą się zostać naszymi złotymi sponsorami, tj. zobowiążą się umownie do wpłaty na rzecz Fundacji kwoty 400 tys. zł" - wyjaśniała żona prezydenta. Dodała, że takie pismo wysłała do ówczesnego prezesa PKN Orlen 9 października 2002 roku.
Jak można wysyłać takie listy? Przecież obywatelom należy się powszechna i prawidłowa opieka zdrowotna bez żadnych próśb i umizgów. Wielkie firmy powinny godnie płacić swym prezesom oraz pracownikom, a zysk (pomniejszony o koszty), powinien trafiać do Skarbu Państwa. Takie fundacje nie tylko powstają i istnieją na bazie chorego Państwa, ale utwierdzają je i nas, że to jest normalne, a przecież jest to wielce naganne! Firma płacąca uczciwie swym pracownikom i przekazująca część swych dochodów do wspólnej narodowej kasy, nie powinna mieć już żadnych środków i chęci na działalność charytatywną! Takie pieniądze można jedynie znaleźć w firmach spekulacyjnych, ukrywających dochody, żerujących na klientach lub pracownikach albo w monopolowych molochach o niewłaściwej kontroli!
6 listopada 2002 roku Fundacja otrzymała informację, że PKN Orlen wesprze projekt budowy. "Fundacja Orlenu przekazała nam 150 tys. zł w maju 2004 roku i kwotę 200 tys. w lipcu 2004 roku" - poinformowała Kwaśniewska.
Wymienione przekazywane kwoty przez najbogatsze firmy są śmieszne. W zarządzie zasiada kilku dżentelmenów, a każdy z nich bierze po ok. 200 tys. zł miesięcznie. Odprawy są bajońskie. A oni zbierają się i podejmują decyzję, że przekażą dwumiesięczne wynagrodzenie dla chorych dzieci... I to chyba jeszcze nie swoje pieniądze, ale z kasy... firmy.
Jak inteligentna osoba może lansować pogląd - Moja pozycja społeczna nie powoduje, że jest mi łatwiej zdobywać pieniądze? Jeśli znana a lubiana publiczna osoba zadzwoniłaby do kogokolwiek z nas, w jakiejkolwiek sprawie (w naszych kompetencjach), to niemal wszyscy załatwilibyśmy tę sprawę pozytywnie - bez pośrednictwa kierownika, poza kolejnością i z niecodzienną uprzejmością. Jak można twierdzić, że ranga osoby zwracającej się nie ma znaczenia? Podobnie logicznie wyraził się p. Janik - ciężko jest wyżyć politykowi z jednej pensji. To jest logika osób oderwanych od zwykłej polskiej rzeczywistości.
Kilka miesięcy temu pisano o bezrobotnej dziewczynie, która poprosiła o pomoc panią prezydentową. A nazywa się identycznie, czyli... Jolanta Kwaśniewska. Gdyby ta nieznana pani Jolanta założyła Fundację "Wszystkie dzieci są nasze" i rozesłała listy do najbogatszych polskich firm, to ile by dostała przekazów na szczytną działalność swej instytucji? Ile?
Najważniejsi ludzie zbierają się w firmie i rozważają - ile wysłać p. Kwaśniewskiej na jej fundację. Panie kolego, ostatnio przesłaliśmy 100 tys. zł na fundację, ale okazało się, że to nie ta Kwaśniewska. A co mnie to obchodzi, że też na dzieci? Tak, tak, panie kolego, na studiach, to mogłeś pan mnie nabierać na hasełka o wspólnych naszych dzieciach - już kiedyś były modne, kiedy milicjanci mieli zasiłki wyższe na swoje pociechy. Ale milicja wespół z komuną upadły i przejęliśmy ludowe fabryki. Jeśli już pozbywamy się naszego szmalu, to na właściwą fundację! Mogliśmy je dać na dożywianie dzieci naszych robotników, przecież i tak płacimy im według dziewiętnastowiecznych stawek. Następnym razem trzeba najpierw dokładnie sprawdzić! Panowie - skoro dostajemy po 200 patoli, to możemy na jakichś biedaków dać te czterysta, no nie? Zwłaszcza z zakładowej kasy... Przecież to nie wydatek, to inwestycja, i co tu gadać - takie sympatyczne a konkretne podziękowanie... Przecież te dowody wpłaty to takie lojalki wobec głowy państwa, taka polisa wzmacniająca nasze stołki, a raczej... fotele. Gdzie byśmy mieli tak dobrze - za ludową forsę budujemy własną teraźniejszość i przyszłość naszych dzieci. Głupi ludek wypuścił złotą, a właściwie naftową, żyłę i zamiast zbierać z naszej rafinerii całą śmietanę na tonącą służbę zdrowia, cieszy się z byle maślanki przelewanej na konta żebraczych fundacyjek. Wyobrażacie sobie - załatwili nam taką fuchę, a my nic nie dajemy na te sierotki? Przecież przy śniadaniu pan Olek zapyta żonę o naszą firmę. Albo ona sama nadmieni, że wszystkie konkurencyjne firmy już wpłaciły, a nasza nawet nie odpowiedziała na list. Nawet zwykły cieć wie, że należy dać składkę na imieniny prezesa spółdzielni mieszkaniowej, nawet jeśli nie przepada za nim... Panowie, nie pamiętacie, że za Stalina przepadali ci, co pierwsi przestawali klaskać i siadali? Siadali - i to na dobre - latami w... sowieckich kazamatach, i to ci mniej pechowi! Postawiono nas tu, to klaszczmy tymi - w końcu nie naszymi - banknotami! ORLEN, sorki - ORŁEM nigdy nie byłem i wy również nie jesteście, moi panowie. Nie wiem, czym się zasłużyliśmy dla tego naiwnego i dojnego kraju, zatem tym bardziej przyłóżmy się do mile widzianych charytatywnych akcyjek... Nie pamiętacie, że Hitler, Stalin i nasz Bierut ciągle głaskali dziecięce główki? To po prostu się opłaca! A większość upodlonych i ogłupiałych rodaków zamiast nas przegonić za wyzysk, chwali nas i najważniejszą fundację. Zanim naiwniacy się połapią, to minie kilka lat, zatem - nie żałujmy na fundacje, oczywiście na odpowiednie...
Miliony Polaków codziennie borykają się z większymi problemami niż pani prezydentowa, ale nie nazywają tego dramatem - ot, takie zwykłe życie, brakuje na bilet miesięczny, do teatru nie ma czasu iść, bo trzeba samemu pomalować sufit, zostać w nadgodzinach, bo na leki dla dziecka nie wystarcza... Tysiące rodaków codziennie zmaga się z przepisami i urzędnikami, którzy mniej lub bardziej sprawnie załatwiają ich podania. Czy nasza prezydencka para miała kłopoty w urzędzie z załatwieniem dziesiątek problemów? Począwszy od kupna działki po okazyjnej cenie, nabycia samochodu i mieszkania na korzystne raty, zakupu akcji po atrakcyjnej cenie, a zakończywszy na otrzymaniu wizy do USA? To są jedynie dramaty zwykłych ludzi, zwłaszcza proletariatu, którego nasza przemiła para już na studiach postanowiła bronić przed burżujami i godnie reprezentować. Przecież z powodu troski o robotników obrali wyboistą drogę kariery socjalistycznej, przecież z wrażliwości społecznej i z poczucia jakże wielkiej więzi z ludźmi, którym zrzucono pęta burżuazyjnego wyzysku. I ze strony proletariatu zgrabnie i bez jakiejkolwiek żenady przeszła owa para na stronę burżuazji. A gdzie ideały powszechnej opieki zdrowotnej, oświaty, gdzie walka z kombinatorami rozkradającymi wspólną naszą własność? Czy nasza słynna para ogląda programy ukazujące Polskę (nie fundację...) bez barier, w której również politycy i urzędnicy zagarniają ku sobie, a zwykłych ludków mają za nic? To są dramaty! Mawia się, że jedynie krowa nie zmienia poglądów, jednak kapitanowie - najwyżsi przedstawiciele mas, po prostu pierwsi przesiedli się z dziurawego masowca ms. "Socjalizm" na naprędce podstawiony błyszczący elitowiec ms. "Kapitalizm", zostawiając zdezorientowaną gawiedź na tonącym zardzewiałym wraku albo na falach pośród bujających cwaniaków a klakierów nowej władzy.
Więcej warte są niewielkie przekazy od anonimowych osób - one dają ze szczerego serca i nie liczą na przychylność, bo i czyją i w jaki sposób? Nie zostaną zapisani na srebrnych czy złotych listach sponsorów, a przecież to oni dają swoje i najwięcej a najmniej otrzymają.
Aby zwiększyć przejrzystość układów towarzyskich w Polsce, wszystkie fundacje powiązane z (nawet wielce) szlachetnymi osobami należy zdelegalizować albo owe fundacje pozbawić szefów powiązanych poprzez koligacje rodzinne z wpływowymi politykami.
Najważniejsze surowcowo, energetycznie oraz komunikacyjnie firmy w Polsce, powinny być własnością Narodu, zaś ich prezesi powinni otrzymywać godne wynagrodzenia powiązane ze średnim poziomem płac w Polsce, zaaprobowanym przez Naród. Zyski z tych firm powinny zasilać Skarb Państwa, który zapewniłby właściwy poziom oświaty, szkolnictwa, opieki zdrowotnej, bezpieczeństwa na ulicach oraz uzbrojenia Wojska Polskiego.
12 września br. podczas prezydenckich dożynek, prezydent III RP napomknął o sprawiedliwym podziale chleba. Nie wiem, czy chodziło dosłownie tylko o chleb, czy dotyczyło to naszej polskiej gospodarki, ale groteskowo brzmią takie życzenia, kiedy prezydent o lewicowym początku kariery wspomina o sprawiedliwości w kraju, w którym dysproporcje pomiędzy najlepiej a najgorzej zarabiającymi, są parokrotnie większe niż w Skandynawii, której wzorzec społeczny powinien być u nas brany pod uwagę po obaleniu komuny. Nie o taką Polskę walczyliśmy, zatem myślmy i pracujmy nad utworzeniem IV RP, ponieważ obecna sprzyja złodziejom i cwaniakom i za nic ma zwykłych obywateli!

Pozdrawiam

Kwaśniewski zbawca, czy kat?

trzeba propagować prawdę o nich : (są to urywki z GP nie wiem który nr i z książki Czerwone Dynastie prof Jerzego Roberta Nowaka)

CZY GROZI NAM DYNASTIA KWAŚNIEWSKICH?

Od wielu lat obserwujemy niebywale szeroko rozwiniętą kampanię propagandową na rzecz Jolanty Kwaśniewskiej po cichu przygotowującą grunt dla jej kampanii prezydenckiej. Szokuje wprost ilość tekstów wywiadów z Kwaśniewską czy panegiryków na jej temat drukowanych w popularnych magazynach ilustrowanych, zwłaszcza kobiecych, wychwalających pod niebiosa jej dobroczynność, wrażliwość, mrówczą ?pracowitość", i w ogóle sylwetkę duchową pozbawioną jakichkolwiek najmniejszych nawet wad. Dziś, niestety, nie można całkiem wykluczyć, że wielka propagandowa hucpa na rzecz Kwaśniewskiej w najbardziej wpływowych mediach może doprowadzić do zapewnienia jej prezydentury. Obudzilibyśmy się wtedy w atmosferze godnej najgorszych standardów azjatyckich. Taki wybór żony aktualnego prezydenta natychmiast po jego kadencji byłby niemal lustrzanym odbiciem sytuacji w azjatyckim Azerbejdżanie. W kraju tym po zmarłym postkomunistycznym prezydencie rządy objął jego syn. Trzeba tu przyznać, że nawet wiceprzewodniczący SLD Andrzej Celiński żachnął się na groźbę zrealizowania się w Polsce takiego azjatyckiego scenariusza.

W wywiadzie dla Andrzeja Brzezieckiego z ?Tygodnika Powszechnego" 11 stycznia 2004 r. powiedział: Humorystycznym elementem polskiego życia umysłowego jest to, że dziennikarze wymyślają różne scenariusze, kto wie, czy nie dla zwiększenia nakładu, a politycy to ze śmiertelną powagą komentują. Zwieńczeniem tej zabawy jest pomysł, by żona byłego prezydenta - Jolanta Kwaśniewską była prezydentem, a szefem lewicowej opozycji został jej mąż, były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Obywatel Europy popatrzy na Polskę, na niektóre kraje byłego Związku Radzieckiego, chwilę pomyśli albo nie pomyśli - i różnicy nie dostrzeże. Tam dynastie, tu dynastie. Trochę gorzkie mogą być owoce tych zabaw.

DYNASTIA KŁAMCZUCHÓW

Dodajmy, że byłaby to zarazem swego rodzaju ?dynastia klamczuchów". Jolanta Kwaśniewską dowiodła już bowiem, że w kunszcie kłamania nie ustępuje nawet swemu mężowi Aleksandrowi, godnemu do zdobycia laurów antykłamcy! Dość przypomnieć choćby jak nachalnie kłamała w swoim czasie na temat rzekomego wyższego wykształcenia swego męża. Jak to precyzowała minister D. Waniek: Pani Kwaśniewską mówiła, że dokładnie pamięta (podkr. - J.R.N.), że poznali się w czasie zdawania przez Aleksandra Kwaśniewskiego ostatniego egzaminu w toku studiów. Zapamiętała to wydarzenie dlatego, ze oboje czekali pod drzwiami egzaminatora i tak się zaczęło (cyt. za: A. Gargas ?Tera Jola!", ?Gazeta Polska" z 3 grudnia 2003 r.)

Kłamstwo to zostało miażdżąco przygwożdżone przez publiczne jednoznaczne wyjaśnienie rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Stwierdził on, że Kwaśniewskiego skreślono w 1978 roku z listy studentów, bo nie zdał dwóch egzaminów i nie otrzymał jednego zaliczenia. Sam Kwaśniewski przyznał później, że nie obronił pracy magisterskiej. Tłumaczył to tym, że machnął ręką na dyplom, gdyż ogarnęła go ?straszliwa potrzeba wolności". Przypomnijmy: ta rzekoma ?straszliwa potrzeba wolności" wyraziła się u Kwaśniewskiego przede wszystkim w zlekceważeniu wartości ukończenia studiów w sytuacji, gdy nagle zabłysnęła przednim prawdziwie ?wolnościowa" kariera komunistycznego aparatczyka i ?wolność" od poważnych wysiłków dla napisania pracy magisterskiej!

W ?Dzienniku Polskim" z 4 listopada 2003 r. przypomniał: Niewiele osób zapewne pamięta, że podczas kampanii prezydenckiej w 1995 r. Jolanta Kwaśniewską raz po raz publicznie zapewniała, że jej mąż jest magistrem. To było wtedy bardzo ważne. Niemal ze stuprocentową pewnością można powiedzieć, że gdyby wtedy, 8 lat temu, przyznała, iż Aleksander Kwaśniewski skłamał, twierdząc, że obronił pracę magisterską, to Lech Wałęsa zostałby na drugą kadencję. W ?Klubie pod Jaszczurami" natomiast z boleścią w głosie opowiadała o tym, jakim koszmarem, złym snem, wręcz nieszczęściem był dla niej wieczór wyborczy w listopadzie 1995 r., gdy stało się jasne, że jej mąż wygrał z Wałęsą. Można sobie doprawdy wyobrazić jej ogromne, niewymowne ?cierpienie" z powodu triumfu jej męża, którego tak wspierała swymi kłamstwami. Dzięki nim wyborcy wybierali przecież między wykształconym rzekomo ?magistrem" Kwaśniewskim a tylko absolwentem zawodówki Wałęsą!

Z KORONOWANYMI GŁOWAMI ZA PAN BRAT

?Dynastycznym" przygotowaniom prezydentowej Kwaśniewskiej od lat towarzyszą gorączkowe wysiłki dla zdobycia jak najbliższych kontaktów, i wręcz zażyłości w kręgach monarchów. Ciekawe, że nie ukrywano tych czasami wręcz groteskowych starań nawet na łamach związanej z SLD ?Trybuny". W publikowanym tam na łamach ?Magazynu Trybuny" (nr 40 z 2003 roku) panegirycznym tekście ?Kobieta z kryształu" akcentowano: Na prezydentowej zawsze wielkie wrażenie robiły osobiste spotkania z koronowanymi głowami. - ?Miałam ogromną przyjemność i honor być zaproszona do królewskiej Zofii. Jej córka wyjechała i został w pałacu malutki wnuczek. Dla mnie możliwość kołysania następcy tronu, który leży na haftowanej podusi, i trzymania go za pulchną łapkę, było czymś fantastycznym. To jest trochę takie życie z bajki" (?Viva").

Te egzaltowane westchnienia o królewskiej haftowanej ?podusi" dowodziły, że Kwaśniewską w swym dążeniu do zdobywania popularności nie chce stracić żadnego środowiska, łącznie z najbardziej prostymi, ale za to tym bardziej snobistycznymi gospodyniami domowymi.

Kwaśniewską już coraz chętniej przechwala się też efektami swych fraternizacji z monarchami. Na przykład w wywiadzie dla Piotra Najsztuba w ?Vivie" z 17 grudnia 2001 roku zamarkowała już wątek szansy dla Kwaśniewskich na trwałe skoligacenie z rodami monarszymi. Oto - według niej - para królewska Luksemburga wysunęła kiedyś propozycję skoligacenia 40-letniego księcia Filipa z młodą córką prezydentowej Kwaśniewskiej.

Rodzina Kwaśniewskich ogromnie zabiega o jak najpełniejsze wprowadzenie swej żeńskiej latorośli w tzw. Wielki Świat, zwłaszcza na bale miliarderów i arystokratów. I tak np. córeczkę Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich, młodą prezydentównę, wyprawiono 1 grudnia 2001 roku na wielką eskapadę do Paryża - na wspaniały bal z udziałem 24 panien i 24 kawalerów z ?dobrych domów": księżniczek i hrabianek, córeczek miliarderów etc. Profesor Tomasz Strzembosz komentował ten dość szczególny ewenement na łamach ?Tygodnika Solidarność" z 14 grudnia 2001 r. w tekście ?Proletariusze wszystkich krajów łączcie się": (...) nie zdziwiła, a przy tym lekko rozbawiła łatwość, z jaką ludzie jeszcze przed laty reprezentujący ?państwo proletariatu" i ?partię proletariatu", ziejącą ?etatową" nienawiścią do wszelkich książąt, hrabiów i szlachty (...) przyklejają się dziś do ?wielkiego świata" arystokracji rodowej i finansowej, do świata ?zgniłego Zachodu".

Do przedwczoraj reprezentowali ludzi ciężkiej pracy i często jeszcze cięższej nędzy, robotników oraz kołchozowe i sowchozowe chłopstwo (...), a obecnie czynią wszelkie wysiłki, aby wcisnąć się pośród tych, których jeszcze niedawno uważali za zło tego świata.

Zabiegi Kwaśniewskiej o fraternizacje z monarchami i arystokracją nabierają coraz większego wigoru.

We wspomnianej już ?Trybunie", prasowej kontynuatorce proletariackiej ?Trybuny Ludu" z zapałem akcentowano, że wizerunki J. Kwaśniewskiej: Nieraz żywo przypominają portrety królowej Elżbiety II. Powstaniu takiego wizerunku sprzyjają też dziesiątki wywiadów i wypowiedzi Kwaśniewskich, w których niemal zawsze, w takim lub innym kontekście, pojawia się motyw kontaktów z największymi rodami arystokratycznymi, udziału w imprezach organizowanych przez ?błękitnokrwistych", rozmowach, balach itp.

DYNASTYCZNA ZAPOBIEGLIWOŚĆ

Z monarszych ?cnot" Kwaśniewscy już mają jedną bardzo rozwiniętą, i to nawet w nadmiarze - zapobiegliwość w mnożeniu rezydencji i ich ?hojnym" wyposażaniu. Ostatnio dowiedzieliśmy się o powstającej w Wiśle kolejnej rezydencji dla prezydenta RP. Zubożeni polscy podatnicy zapłacą ponad 22 miliony złotych za remont i przystosowanie dla prezydenta Kwaśniewskiego zameczku w Wiśle, użytkowanego w ostatnich 20 latach przez jedną ze śląskich kopalń. Na samo tylko wyposażenie kuchni w nowej rezydencji na obsługę ok. 40 osób ma być wydane 414 rys. zł. Według ocen fachowców, przeciętne normalne koszty wyposażenia kuchni tego typu przygotowującej nawet wykwintne posiłki wynosi ok. 70 osób (wg ?Super Ekspressu" z 25 marca 2004 r.). Dlaczegóż miałby jednak oszczędzać prezydent RP z tak ?dynastycznymi" ambicjami?

Ostatnio mieliśmy kolejny przykład ?zapobiegliwości" prezydentowej Kwaśniewskiej. Wśród wilanowskich domów jednorodzinnych nagle wyrósł pomimo protestów mieszkańców z sąsiadujących domów, wielorodzinny kilkukondygnacyjny budynek - apartamentowiec, niszczący kameralny charakter dzielnicy. Budowę przeforsowano pomimo protestów dzięki obecności w gronie inwestorów Jolanty Kwaśniewskiej (wg ?Rzeczpospolitej" z 24 marca 2004 r.).

Kwaśniewska była współwłaścicielką jednej z dwóch działek (działki o pow. 981 m kw.), na której zbudowano apartamentowiec, wbrew uprzed­niej miażdżąco negatywnej opinii w tej sprawie ze strony Komisji Zagospoda­rowania Przestrzennego i Gospodarki Gruntami Rady Gminy. Jak celnie skomentowała powyższy fakt prof. Jadwiga Staniszkic, J. Kwaśniewska odsłoniła w całej sprawie swą prawdziwą twarz ?zimnej biznesswoman".

KREOWANIE SIĘ NA ?ŚWIĘTĄ JOLANTĘ"

Pomimo że wypowiedzi prezydentowej Kwaśniewskiej ujawniające jakiekolwiek poglądy są żenująco rzadkie, to jednak i tak parę z nich wystarczyło do jej całkowitego zbłaźnienia. Faktycznie można by je cytować jako ?perełki" godne do potraktowania jako przejawy prawdziwego ?humoru z zeszytów szkolnych"! Oto na przykład w styczniu 2001 r. zapytana, co myśli o nieobecności Prymasa Polski na uroczystości zaprzysiężenia A. Kwaśniewskiego na prezydenta RP, Jolanta K. odpowiedziała ze swadą, iż ją to bardzo dziwi. Przecież prezydent to pomazaniec Boży, wybrany przez naród (wg ?Życia" z 17 stycznia 2001 r.). Wszystko przebiła jej wypowiedź na spotkaniu z licznie zgromadzoną publicznością w krakowskim ?Klubie pod Jaszczurami", gdzie sama siebie awansowała do rangi nowych świętych (!)

Jak pisał Włodzimierz Knap w krakowskim ?Dzienniku Polskim" z 4 listopada 2003 r. Jolanta Kwaśniewska: jest absolutną mistrzynią mówienia o sobie w samych superlatywach, a czyni to w taki sposób, że coraz więcej Polaków jest przekonanych, iż można w jednym szeregu postawić Jolantę Kwaśniewska z Matką Teresą z Kalkuty. Pani prezydentowej chyba już teraz wydaje się, że przerosła tę wielką postać. To nie żart. - ?Gdyby teraz zgasło światło, to z pewnością zobaczylibyście państwo nad moją głową aureolę. Jestem bez skazy" (podkr. - J.R.N.) - mówiła.

Przypuszczalnie Jolanta Kwaśniewska nie pozwoliłaby sobie na aż tak hucpiarską samoreklamę i peany o swojej ?świętości" w wypowiedziach do szerszego kręgu osób, np. w telewizji. Na spotkaniu w ?Klubie pod Jaszczurami" mówiła jednak do ?swoich", w ramach Salonu postkomunistycznego ?Polityki". Wiedziała więc, że przełkną bez mrugnięcia okiem nawet jej najbardziej szokujące samochwalstwa!

Tera Jola!

Anita Gargas

Jolanta Kwaśniewska z domu Konty omal nie została sędzią. Ukończyła prawo na Uniwersytecie Gdańskim, ale nie udało jej się zdać egzaminów na aplikację sędziowską. Jej grupę zapamiętał ówczesny pracownik naukowy UG, prof. Lech Kaczyński. - Stanowili bardzo oryginalną grupę - ludzie z SZSP byli w zażyłych kontaktach z ludźmi rodzącej się opozycji.

Była szefową rady wydziałowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich.

- W jednym z wywiadów dla kobiecego pisma redaktor naczelna spytała mnie, czy powtórzyłabym swoją drogę, czy nie wstyd mi, że byłam członkiem ZSP. To niebywałe, że istnieje ciągle taki typ myślenia - oburzała się na łamach "Angory" w czerwcu 1998. Kwaśniewska w wywiadach uparcie powtarza, że należała do ZSP, choć w 1973 zostało ono przekształcone w SZSP. Nowa organizacja różniła się od ZSP dużo większym stopniem upolitycznienia i gorliwością w wykonywaniu poleceń partii.

Członkostwo w SZSP dawało możliwość zdobycia bardzo dobrze płatnej pracy. Szefowa rady wydziału korzystała z tego przywileju: malowała okna w Leningradzie, sprzątała trawlery. Na obozie pracy w NRD kopała rowy. Była to ciężka robota, ale pozwalała na ekstra wydatki, na przykład zakup butów firmy Salamander - nieosiągalnego marzenia przeciętnej studentki.

Aleksandra Kwaśniewskiego poznała gdy studiował na Wydziale Ekonomiki Transportu UG. Jako jeden z dwudziestu najzdolniejszych studentów" (jak informowała PRL-owska prasa) odwiedził przewodniczącego Rady Państwa. Był aktywistą SZSP, a potem PZPR.

- Traktowałam go służbowo - powie o przyszłym wybranku w jednym z wywiadów. - Przeszedł drogę przez mękę, by zostać moim mężem.

Kwaśniewska podaje, że poznali się podczas narady szefów rad wydziałowych. Była w tym gronie jedyną dziewczyną. - Olek prowadzący zebranie zerkał na mnie ukradkiem. Pisał do mnie liściki. W jednym wyznał, że jestem bardzo piękną kobietą, ale nie śmie podejść, bo jest brzydalem z kompleksem zębów. W uśmiechu rzeczywiście pokazywał zęby "z przerwami"!

Nowy chłopak miał być dla panny Konty "antidotum na dawną miłość". Czyli faceta, który nie dawał rękojmi na ustatkowane życie.

W 1979 Jolanta i Aleksander pobrali się (choć narzeczony nie przypadł do gustu ojcu) i przenieśli do Warszawy. Świeżo poślubiony awansował do centrali SZSP przy Ordynackiej. Wkrótce został redaktorem naczelnym "ITD", a przez ich mieszkanie przewijali się dziennikarze i dziennikarki, z którymi zaprzyjaźniła się pani domu. W przyszłości okazało się to bardzo przydatne, bo przyjaciele objęli kierownicze funkcje w wielu pismach.

Te drobne trzy miliardy

W 1984 roku, po urlopie wychowawczym po urodzeniu Aleksandry, Jolanta Kwaśniewska znalazła pracę w szwedzko-polskiej firmie polonijnej PAAT. Pod koniec 1985, za kadencji Messnera, Aleksander Kwaśniewski został ministrem-członkiem Rady Ministrów. Piął się w górę. W 1987 roku powołano go na przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej.

Równolegle awansowała ministrowa - została wicedyrektorem, potem dyrektorem ds. handlowych. PAAT produkowała wtedy sztuczną biżuterię, którą eksportowała na Wschód. Jeden z naszych rozmówców pamięta, że pani dyrektor była wraz ze swą firmą na międzynarodowej wystawie w Moskwie, gdy dotarła do niej wiadomość o upadku gabinetu Messnera. - Nie szkodzi, mój mąż nie jest w nomenklaturze tego rządu - rzekła. W październiku 1988, za czasów Rakowskiego, Kwaśniewski objął stanowisko członka Rady Ministrów - przewodniczącego Komitetu Społeczno-Politycznego RM.

Po okrągłym stole handel z Moskwą siadł i PAAT zwinęła żagle. Kwaśniewska zdecydowała się uruchomić agencję nieruchomości. - Wspólniczką została jej dobra koleżanka, żona Ireneusza Nawrockiego, który z kolei uchodzi za osobę bardzo bliską liderowi SdRP jeszcze od czasów SZSP. Nawrocki pracował z Kwaśniewską w PAAT - był przedstawicielem właściciela firmy - podała "Polityka". Nawrocki prezesował potem jednemu z NFI, PZUŻycie, przewodniczył Radzie Nadzorczej KGHM.

Agencja Royal Wilanów bardzo dobrze prosperowała. Nie próżnował także Kwaśniewski, który zdążył rozpożyczyć kolegom pieniądze z kasy Komitetu Młodzieży i poużywać życia na koszt Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W 1993 r. jako poseł złożył na ręce marszałka sejmu oświadczenie majątkowe, w którym zeznał, że posiada wraz z żoną m.in. działkę o pow. 500 mkw. w Warszawie-Wilanowie, działkę rekreacyjną o pow. 3000 mkw. w Sobikowie w gm. Góra Kalwaria, mieszkanie w Warszawie przy ul. Wiktorii Wiedeńskiej 1 i udział członkowski w spółdzielni "Parkowa" w Warszawie.

Na początku 1995 wspólniczki z Royal Wilanów zaczęły działać na własny rachunek. Równocześnie Kwaśniewscy notarialnie rozdzielili majątek - on był już wtedy kontrkandydatem Wałęsy do fotela prezydenckiego.

W tym czasie wciąż zajmowali 83-metrowe mieszkanie przy ul. Wiktorii Wiedeńskiej na prominenckim osiedlu zwanym Zatoką Czerwonych Świń (prezydentowa często myli się i podaje, że lokal ma 75 metrów). Mieszkanie kupili za 20 procent ceny. Ich sąsiadami byli m.in. Oleksowie, Jaskierniowie i Władimir Ałganow (ten sam, z którym Kwaśniewski miał spędzić wakacje 1994 roku w Cetniewie. Nawet jeśli nie był w Cetniewie, wypoczywała tam jego żona). Ponadto Kwaśniewscy posiadali dwie działki - budowlaną (500 mkw.) wartą 750 mln zł i rekreacyjną (2600 mkw.), 130-metrowy lokal użytkowy oraz własne kilkusetmilionowe wkłady na kontach bankowych.

- Te trzy miliardy, które zarobiłam w ciągu trzech lat, przecież musiałam częściowo zainwestować, m.in. w akcje "Polisy", czego wcale nie ukrywam. Na koncie mam 700 milionów. To na budowę domu za mało - wyznała Kwaśniewska "Panoramie".

Mocny w gębie

Po raz pierwszy o żonie lidera partii postkomunistycznej zrobiło się głośno w 1992 roku, po publikacji skandalizującej książki Marzeny Domaros, która opisała przywódcę postkomunistów jako mężczyznę mocnego w gębie, słabego w alkowie. Kwaśniewska nie szczędziła języka, lokalizując autorkę wynurzeń w okolicach warszawskiego pigalaka. Ale zniosła sytuację z fasonem.

Poza tym wyjątkiem nie pojawiała się w mediach. Aż do 1995 roku, kiedy to jej mąż zdecydował się na start w wyścigu do fotela głowy państwa.

Szefowa sztabu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego, późniejsza szefowa jego kancelarii, a obecnie przewodnicząca KRRiTV Danuta Waniek, która połowicę swego pryncypała poznała tak naprawdę dopiero w czasie kampanii, opowiada:
- Jolanta do końca sierpnia nie uczestniczyła w kampanii wyborczej Aleksandra. Myślę, że było to zamierzone. Jolanta miała nie do końca wyrobiony pogląd, czy jej mąż dobrze robi, startując w wyborach. Świadczy o tym jedna z jej wypowiedzi. Ponadto tamta kampania dostarczała nam wielu nieprzyjemnych, nawet niebezpiecznych sytuacji.

Atmosfera spotkań z kandydatem SLD była napięta nie tylko dlatego, że w miarę zbliżania się terminu głosowania szanse dwóch pretendentów były niemal wyrównane. Ataki na swą osobę prowokował sam Kwaśniewski.

To nie kłamstwo, to majstersztyk propagandy

Podczas kampanii szeroka publiczność dowiedziała się, że okłamał Państwową Komisję Wyborczą, podając, że ma wyższe wykształcenie. Kłamał nie pierwszy raz - wcześniej w oświadczeniach składanych w Kancelarii Sejmu w rubryce "wykształcenie" wpisywał "wyższe - mgr ekonomii". Zaskoczenia informacją nie kryli najbliżsi współpracownicy.

Mimo ujawnienia w październiku 1995 r., że nie posiada dyplomu uczelni, Kwaśniewski kłamał dalej. W wywiadzie dla radiowej "Trójki" upierał się, że ma wyższe wykształcenie, a pracę magisterską bronił na Uniwersytecie Gdańskim. To samo powtarzał niemieckiej gazecie "Frankfurter Rundschau". Jego wersję podtrzymywała żona.

- Pani Kwaśniewska mówiła, że dokładnie pamięta, iż poznali się w czasie zdawania przez Aleksandra Kwaśniewskiego ostatniego egzaminu w toku studiów. Zapamiętała to wydarzenie dlatego, że oboje czekali pod drzwiami egzaminatora i tak się zaczęło - uściśla minister Waniek.

Dopiero po kategorycznym wyjaśnieniu rektora UG, że Kwaśniewski został skreślony z listy studentów na V roku studiów w 1978 roku, bo nie zdał dwu egzaminów i nie otrzymał jednego zaliczenia, prezydent-elekt przyznał, że nie obronił pracy magisterskiej. W międzyczasie jednak odbyły się wybory, a wyborcy wybierali między magistrem Kwaśniewskim i absolwentem zawodówki Wałęsą.

Pod koniec kampanii wyborczej w 1995 wyszło na jaw jeszcze jedno kłamstwo Kwaśniewskiego. Podał mianowicie nieprawdę w deklaracji majątkowej, którą - zgodnie z ustawą antykorupcyjną - wypełniał jako poseł. W deklaracji powinien podać wszystkie składniki majątku posiadane przez niego i żonę. Tymczasem nie ujawnił akcji Towarzystwa Ubezpieczeniowo- Reasekuracyjnego "Polisa" posiadanych przez Jolantę Kwaśniewską - był to pakiet 31 tysięcy 332 akcji (za 1995 rok dywidenda z tytułu ich posiadania wyniosła ponad 532 mln st. zł, czyli 53,2 tys. nowych).

Jerzy Jaskiernia (SdRP), ówczesny minister sprawiedliwości - prokurator generalny, bronił swego partyjnego kolegi. Dziennikarzom, którzy opublikowali deklarację, zagroził wszczęciem sprawy o ujawnienie poufnych materiałów.

Kwaśniewska uznała aferę "Polisy" za "majstersztyk propagandy". - Media ogarnęło jakieś szaleństwo - mówiła "Trybunie" dokładnie 5 lat później, podczas kolejnej kampanii męża.

Mieszkanie dla przyjaciela

Po wygranych wyborach lider SdRP z rodziną przeniósł się do Pałacu Namiestnikowskiego. Swe mieszkanie udostępnili ponoć biznesmenowi Włodzimierzowi Wapińskiemu. - Pan Wapiński to stary przyjaciel państwa Kwaśniewskich, wspomagał nas też w czasie kampanii prezydenckiej w 1995 roku, wtedy go poznałam - opowiada Danuta Waniek. - Kiedyś przyszedł z wielką torbą pełną koszulek, na których były wydrukowane zdjęcia Aleksandra. Sprawia na mnie wrażenie niezwykle łagodnego człowieka, zawsze uśmiechniętego.

Z informacji "GP" wynika, że Jolanta Kwaśniewska przyjaźni się z Wapińskim znacznie bliżej niż jej mąż.

O Wapińskim było głośno w związku z aferą Laboratorium Frakcjonowania Osocza (biznesmen miał w tej fabryce udziały). Budżet państwa będzie musiał wyłożyć 20 milionów dolarów, poręczone na inwestycję w 1997 roku przez rząd SLD-PSL. A fabryka osocza nigdy nie powstała.

Dwa tygodnie temu "Wprost" napisał, iż Wapiński był skazany w Szwecji za handel narkotykami.

Biznes się kręci

Wraz z przeprowadzką na Krakowskie Przedmieście prezydentowa zmuszona była zrezygnować z prowadzenia swej agencji nieruchomości.

- Jolanta była dumna ze swej firmy, bo był to jej własny dorobek. Wiedziałam, że będzie jej się trudno z nią rozstać. Pamiętam, iż z jej wypowiedzi wynikało, że sprzedaż firmy nie wchodzi w grę - mówi Danuta Waniek - Z braku doświadczeń w warunkach polskich postanowiliśmy sięgnąć po wzorce amerykańskie. Poprosiłam urzędnika ambasady amerykańskiej o opis standardów obowiązujących w takich sytuacjach w USA. W odpowiedzi poinformowano mnie, że w takich przypadkach obowiązują u nich konkretne procedury i firma oddawana jest w zarząd. I tak uczyniła Jolanta. Postanowiła zająć się działalnością charytatywną i był to bardzo dobry wybór.

Kwaśniewska utrzymywała publicznie, że na początku prezydentury bywała w swej firmie "co jakiś czas, mniej więcej raz na dwa miesiące". - Potem zrezygnowałam i z tego. Moja obecność trochę zawsze przeszkadza, klienci przypatrują się, traci na tym rytm pracy.

Pierwsza dama jest nadal właścicielką firmy, na jej konto zarząd powierniczy przelewa zyski z agencji. Odwiedziliśmy Royal Wilanów tydzień temu. Dwie urzędujące tam panie twierdzą: "pani prezydentowa wpada do nas raz na miesiąc. Urządzamy sobie także wspólny opłatek i jajeczko".

Szefowa agencji bardzo niechętnie rozmawia z GP". - Pani Kwaśniewska to wspaniała osoba - recytuje. - Jest przystępna i szalenie miła.

W numerze z czerwca zeszłego roku "GP" opisaliśmy, jak pierwsza dama zabiega o swe interesy. W 2001 roku Kwaśniewscy sprzedawali swą działkę przy ul. Rumianej w Wilanowie. Obyta na rynku nieruchomości prezydentowa postanowiła podbić cenę nieruchomości, uzyskując w gminie pozwolenie na wybudowanie na działce apartamentowca. Uzyskania odpowiednich dokumentów domagał się ewentualny nabywca, z którym podpisali przedwstępną umowę sprzedaży.

Prezydentowa załatwiła formalności, choć ul. Rumiana leży w obszarze tzw. niskiej zabudowy Wilanowa, co oznacza, że można na nim stawiać jedynie domki jednorodzinne. Wszystkie procedury (w tym odwoławcze - protesty składali mieszkańcy sąsiednich posesji) odbywały się w błyskawicznym tempie. Tak błyskawicznym, że inwestor zdążył już postawić czterokondygnacyjny budynek. Mieści on ponad 20 apartamentów i dosłownie przelewa się na sąsiednie parcele.

Pewne hece, skandale i skandaliki

Sprawa działki w Wilanowie to nie pierwszy przypadek, gdy Kwaśniewskim zarzucano postępowanie moralnie dwuznaczne.

Na początku lutego 1998 r. ukazała się reklama mebli "Forte" z wizerunkiem Aleksandra Kwaśniewskiego i podpisem "Prezydent powinien być zadowolony". W dniu ukazania się reklamy prezydent bronił się, iż polityk może wspierać dobre firmy prowadzące eksport na rynki azjatyckie. Zaprzeczał, by cokolwiek łączyło go z reklamowaną firmą. Tydzień potem wyszło na jaw, że salon meblowy "Forte" w Gdańsku prowadzi szwagier Jolanty Kwaśniewskiej, Mariusz Godlewski, wraz ze swym ojcem Czesławem.

Prezydent zapowiedział, że wyciągnie konsekwencje służbowe wobec osób odpowiedzialnych za umieszczenie jego wizerunku w reklamie mebli. Konsekwencje te przyjął mężnie na siebie rzecznik, Antoni Styrczula. W nagrodę dostał posadę szefa Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych.

Prezydent był także bohaterem paru skandali, do których dopuścił się pod wpływem alkoholu. W siedzibie ONZ owijał się w polską flagę. Publicznie ładował się do bagażnika swojej limuzyny. Jak mówią nasi rozmówcy, hece zdarzały się wtedy, gdy męża nie upilnowała Jolka - wielka przeciwniczka nadużywania alkoholu przez prezydenta.

Do najbardziej przykrego incydentu doszło w 1999 roku podczas uroczystości w Charkowie upamiętniających oficerów pomordowanych przez NKWD. Kwaśniewski bełkotał, miał kłopoty z utrzymaniem równowagi. Według oficjalnej wersji prezydent cierpiał z powodu przeciążenia goleni.

- Bolą mnie takie ataki. Wiem przecież, że podczas gry w tenisa mąż zerwał sobie zaczepy mięśni. Wiem, jaki ból towarzyszy takiej kontuzji - zapewniała żona głowy państwa. Dziwiła się, dlaczego wyborcy nie znoszą "komucha". I dlaczego dają upust nienawiści - jak przed koncertem galowym w Paryżu, gdy polscy studenci przywitali ich jajkami. - Zdumiony obserwowałem, jak zwierzchnik sił zbrojnych ucieka, pozostawiając swą żonę na ulicy - opowiada "GP" uczestnik tego zdarzenia, Witold Gładkij.

Kwaśniewska z trudem doczyszczała garderobę, jeszcze podczas koncertu koleżanka wyciągała jej skorupkę z ucha.

Goło i wesoło

Politycy wszystkich opcji przyznają zgodnie, że Jolanta Kwaśniewska "wyrobiła się" i doskonale wypełnia reprezentacyjne obowiązki małżonki głowy państwa. Ale prezydenturę męża rozpoczęła od serii wpadek. Najbardziej rzucały się w oczy te, łamiące zasady protokołu i etykiety. Prezydentowa wkładała zbyt krótkie spódniczki podczas witania głów państwa, zbyt jaskrawe stroje na wizyty w Oświęcimiu. Sama przeciągała swój ciężki fotel bliżej stolika, przy którym usadzano gości i parę prezydencką do zdjęć.

Podczas przyjęcia na cześć królowej brytyjskiej włożyła wyjątkowo strojną, mocno wydekoltowaną suknię. Gołe ramiona nie zrobiły wrażenia na towarzyszącym Elżbiecie II księciu Filipie, którego przy stole posadzono koło Kwaśniewskiej. Przeciwnie - zatopił się w rozmowie z sąsiadem z drugiej strony. Gawędził z nim najpierw bokiem, a potem tyłem do prezydentowej. Znawcy protokołu ze zgrozą obserwowali niespotykaną, coraz bardziej obraźliwą dla niej sytuację, próbując różnymi gestami nakłonić księcia do poświęcenia jej uwagi.

Jeszcze w rok po wyborach Kwaśniewskiej zdarzyło się publicznie stracić nerwy. - Życzę pani dużo zdrowia, bo na rozum za późno - odpowiedziała kobiecie, która podczas festiwalu w Sandomierzu wylewała pod jej adresem swe żale.

Ale Kwaśniewska szybko się uczyła. Może dlatego, że dyscyplinę wyniosła z domu, w którym dominował ojciec Andrzej Konty - pułkownik WOP, jako emeryt dorabiający w charakterze nauczyciela przysposobienia obronnego.

Państwo Konty mieli trzy córki, Jolanta była średnią. Gdy miała przyjść na świat, spodziewali się syna, wybrali mu nawet imię - Włodek. Dziewczynka, która pojawiła się w zamian, była nazywana Włodkiem i wychowywana jak chłopak. - Moje siostry prosiły Mikołaja o lalki, ja chciałam armatkę lub karabin. Najbardziej dziewczęcą zabawką był dla mnie "mały konduktor" z ręcznym dziurkaczem do biletów - wspominała.

Gdy "Włodek" była w podstawówce, matka postanowiła dodać jej dziewczęcości - wysłała ją na lekcje baletu i muzyki.

"Bez barier" z barierami

W działalność charytatywną Kwaśniewska wkroczyła mało delikatnie. Zaczęła bowiem od wystosowania listu do 49 wojewodów (wojewodowie podlegają szefowi rządu, wówczas z SLD) z prośbą o spis kilkunastu firm w województwie, do których będę mogła wystąpić o ewentualne wsparcie materialne" dla potrzebujących. Fundacja "Porozumienie bez barier" jeszcze nie istniała. "Proszę, by spis zawierał następujące dane: imię i nazwisko prezesa, dyrektora lub właściciela, nazwę z kodem i krótką charakterystykę produkcji i działalności". Angażowanie struktur administracji państwowej do działalności żony prezydenta przedstawiciele innych organizacji pozarządowych uznali za oburzające. Sama prezydentowa nie kryła, że z jej pozycją łatwiej gromadzić środki niż komu innemu.

Pierwszym znaczącym sponsorem Fundacji "Porozumienie bez barier" był nasz mieszkający w USA pięściarz Andrzej Gołota. Wpłacił na konto fundacji 100 tysięcy dolarów. W tym samym czasie prezydent wystawiał bokserowi list żelazny na powrót do kraju (Gołota ścigany był w Polsce za pobicie).

Sumy przekazywane na konto fundacji trzymane są w największej tajemnicy. Wiadomo, że wśród sponsorów znalazły się największe firmy w Polsce: Kulczyk Holding, Fundacja Warta, PTK Centertel, Grupa Żywiec, Winthertur, Fundacja Banku Zachodniego WBK. Mniejsze kwoty wpłacał Bartimpex i L'Oreal. Cały swój majątek przepisał fundacji w testamencie ambasador Edward Pietkiewicz. W 2001 roku "Porozumienie bez barier" otrzymało 4,5 miliona zł darowizn.

Kwaśniewska obdziela dotacjami szpitale, domy dziecka, hospicja. Bierze udział w licytacjach charytatywnych - w ostatni piątek sprzedawano jej portret pędzla Rafała Olbińskiego. Anonimowy nabywca dał za niego 30 tys. zł. Niestrudzenie podróżuje po Polsce, odwiedzając chorych.

Z podziwu dla zaangażowania prezydentowej nie może wyjść członek Rady Fundacji, ks. Arkadiusz Nowak. - Jest osobą bardzo serdeczną i bardzo szczerą, z poczuciem humoru. Mam powody, by o niej mówić w samych superlatywach, choć jak każdy człowiek nie jest bez wad - powiedział "GP".

Futerko z łasic i soboli z koronką ze skórki źrebiąt

W lipcu 1999 przez polskie media przetoczyła się fala tekstów dotyczących wyjazdu Kwaśniewskiej do Turynu, na obchody 100-lecia koncernu Fiat. Miała tam reprezentować zaproszonego na uroczystość prezydenta RP. Do kraju nasza first lady wróciła samolotem Fiata. Kancelaria Prezydenta utrzymywała potem, że pokryła koszty przelotu, ale nagabywani przedstawiciele koncernu utrzymywali, że nic nie słyszeli o rachunku.

Wizytę przygotowały przedstawicielstwa dyplomatyczne Polski w Turynie i Mediolanie. W tym ostatnim prezydentowa przez parę godzin robiła zakupy - buty i inne rzeczy dla jej męża przymierzał funkcjonariusz BOR, który ma wymiary zbliżone do Kwaśniewskiego.

Parę tygodni później prezydentowa otwierała pawilon firmy Marks&Spencer położony w Al. Jerozolimskich przy Dworcu Centralnym w Warszawie. Gości imprezy witały transparenty "największy przekręt w gminie", sklep został bowiem postawiony bez odpowiednich zezwoleń.

Kwaśniewska nie przejęła się, co więcej - wykorzystała rozdawany gościom bon w postaci pensa, uprawniający do darmowych zakupów. Dla porównania - dyrektor dzielnicy Śródmieście odmówiła wykorzystania bonu i skierowała do prokuratury sprawę o próbę przekupstwa.

Borowcy ochraniający prezydentową niejednokrotnie wykonują nietypowe polecenia. W Szczecinie rozdawali pocztówki ze zdjęciem i autografem Kwaśniewskiej małym pacjentom tamtejszego szpitala (gdy ona rozmawiała z personelem i chorymi).

W jednym z wywiadów wyznała: "Zdarza się, że mówię do moich chłopców: Przepraszam, czy możecie mi dopiąć zamek w sukience?".

Ochroniarz odwiedza z first lady salony mody, podaje garderobę do mierzenia. W październiku asystował przy zakupie wartego 23 tysiące futerka z łasic i soboli z koronką wycinaną laserowo ze skórki źrebiąt. Tak znakomitej klientce zaoferowano rabat.

Marzenie: pałacyk

Jolanta Kwaśniewska jest w ostatnich czasach znacznie mniej wylewna niż za pierwszej kadencji męża. W wywiadach sprzed paru lat pozwalała sobie na intymne zwierzenia. "Lubimy rano potańczyć w łazience. Tańczymy na bosaka. Czasami, kiedy mąż pierwszy weźmie prysznic, jeszcze wpada do mnie na chwilę do łóżka, by się przytulić i woła psa do kompletu". Albo: "Zaprzyjaźnieni mężczyźni często zwierzają mi się ze swoich osobistych kłopotów, także z zawodów miłosnych. Czasami mam wrażenie, że stałam się pogotowiem miłosnym". "Byłam najbrzydsza z sióstr, okropnie pucołowata". "Nigdy nie chodziłam do pracy na ósmą. O ósmej dopiero wstawałam".

Ostatnie wywiady wskazują, że prezydentowa w pełni się kontroluje i dla każdego czytelnika znajdzie coś miłego. "W dzieciństwie (...) brałam udział w pieleniu, kopaniu ziemniaków, nauczyłam się doić krowę" - zdradziła czytelnikom "Zielonego Sztandaru".

Gdyby wyciągać wnioski z jej wypowiedzi prasowych, można by odnieść wrażenie, iż głównym powodem, dla którego zdecyduje się na start w wyborach, jest brak odpowiedniej rezydencji.
- Przyznam, że jesteśmy w dość śmiesznej sytuacji. Spośród naszych znajomych mieszkamy chyba w najmniejszym mieszkaniu. Nasi przyjaciele powolutku zbierając pieniążki, mają domki... - mówiła na początku pierwszej kadencji i powtarza to co parę lat.

Gdy w 2001 sprzedawała działkę w Wilanowie, tłumaczyła: - Z przerażeniem myślimy, że za cztery lata musimy się przeprowadzić do naszego domu. Nie możemy wrócić do swojego starego mieszkania.

Ostatnio, jak dowiedziała się "GP", żaliła się komuś, że chciałaby mieć pałacyk w Konstancinie. - Pieniądze mamy, ale nie możemy ich użyć, tak wszyscy patrzą na ręce.

W związku z tym państwo Kwaśniewscy budują dom w mniej prestiżowym Józefosławiu pod Warszawą.